Archive for Kwiecień, 2012

Zenon z Elei: żółw i bohater

Zenon jest najbardziej znany z powodu słynnych paradoksów, które w prawdziwym świecie nie mają żadnego sensu, ale w swoim czasie były bardzo popularne. Pierwszy wyjaśnił, jak, siedząc w swoim pokoju, mo­żesz nigdy nie być w stanie dotrzeć do drzwi. Jeśli odległość pomiędzy dwoma punktami składa się z nieskończonej liczby punktów, to wówczas możemy podzielić tę odległość na połowę. I ad infinitum możemy dzielić na połowy coraz mniejsze odcinki. Tak więc potencjalnie mamy w po­koju nieskończoną ilość przestrzeni ukrytą w skończonej odległości po­między dwoma punktami i tak naprawdę nigdzie nie możemy się prze­mieścić. Pomyśl o tym, kiedy wstaniesz ze swojego krzesła, podejdziesz do drzwi i wyjdziesz z pokoju.

Drugi z paradoksów Zenona wiąże się z ruchem. Gdy przemiesz­czasz się z jednego miejsca do drugiego, to dochodzisz do połowy od­ległości, zanim dojdziesz do celu. I zanim miniesz punkt w połowie odległości, dochodzisz do połowy pierwszej części dystansu. Ergo: prze­szedłeś nieskończoną ilość punktów w skończonym czasie. A to niemoż­liwe, prawda?

Przykładem używanym przez Zenona na poparcie własnej tezy jest wyścig pomiędzy wielkim bohaterem Achillesem (znanym z Iliady i słyn­nej pięty) i żółwiem. Jeśli Achilles łaskawie da żółwiowi fory na starcie, to, jak można wnioskować na podstawie powyższych argumentów, nigdy nie będzie w stanie go dogonić. Jednakże gdybyś był hazardzistą, zupeł­nie nierozsądne byłoby stawianie na żółwia.

Pitagoras: poprzez liczby

Zamiast sugerować, że podstawowym tworzywem rzeczywistości był ele­ment natury, Pitagoras proponował tezę, że życie to gra liczb. Nauczał, że wszystko da się wyjaśnić poprzez twierdzenia i formuły matematycz­ne. Stworzył też połączenie między porządkiem matematycznym a mu­zyką, idąc nawet tak daleko, iż stwierdził, że orbitom ciał niebieskich towarzyszą melodyjne harmonie, które nazwał „muzyką sfer”. Było to je­dynie przekonanie, gdyż Pitagoras nigdy nie wystawił ucha ponad stratosferę, by zweryfikować swą teorię.

Szkoła pitagorejska była bardzo popularna i przetrwała setki lat. Za ży­cia Pitagoras otoczony był kultem, a jego uczniowie przysięgali zachować

dyskrecję i nie zdradzać na zewnątrz tego, czego się nauczyli, aż do śmier­ci. Wierzył też w reinkarnację, a jego zwolennicy byli wegetarianami.

Heraklit i Parmenides — dziwna para jońska

Nazywany również Ciemnym, Heraklit był filozofem znanym jako… środek usypiający. Według niego presubstancją wszystkiego był ogień, co rozumiane metaforycznie oznaczało, że wszystko płynie. Nie ma sta­łości we wszechświecie. Dla Heraklita wszystko ciągle stawało się i prze­mijało, nic nie trwało. Mówił, iż nie da się dwa razy wejść do tej samej rze­ki, ponieważ, według niego, płynąca woda nie jest już tą samą, w której chwilę wcześniej zamoczyliśmy palec. Życie to niekończąca się sekwen­cja narodzin i śmierci, tworzenia i niszczenia.

Heraklit czuł, iż jego „cykl spalania” ma zastosowanie również w przy­padku ludzkiego ducha. Czy w wieku czterdziestu lat jesteś tą samą osobą, którą byłeś, gdy miałeś łat dwadzieścia? Prawdopodobnie nie. Jeśli wziąć ją sobie do serca, filozofia ta prowadzi do melancholii: młodość przemija, bliscy umierają, byłeś prochem i w proch się obrócisz.

Pitagoras i jego zwolennicy wierzyli w reinkarnację i byli praktykują­cymi wegetarianami. Pitagoras był również jednym z pierwszych przywódców kultu. Jego zwolennicy byli karani, jeśli ujawnili jego nume­ryczne tajemnice. Plotka głosi, że niektórzy znajdowali w łóżku egejskie ryby, jeśli weszli w drogę osobie numer 1.

Heraklit przeżył większość życia jako ekscentryczny pustelnik. Pogar­dzał społeczeństwem, zresztą z wzajemnością. Był znany również ze swej często cytowanej maksymy: „Charakter jest przeznaczeniem”.

Parmenides był antyheraklitowski, jego teorie były bezpośrednią od­powiedzią na prace Heraklita. Krótko mówiąc, wierzył, że nic nie płynie, a wręcz przeciwnie, wszystko stoi w miejscu. „To jest” — to było jego cre­do. Byt jest niewzruszony i stały, a zmiana jest iluzją.

Parmenides napisał epicki wiersz zatytułowany Prawda, który, jak wszystko inne z epoki presokratejskiej, zachował się we fragmentach.

Przetrwało jednakże wystarczająco dużo, by z treści tej złożyć podstawy filozofii Parmenidesa.

Według Parmenidesa można na świat spojrzeć na dwa sposoby: pyta­jąc siebie, czy coś „jest”, czy tego „nie ma”. Jeśli „nie ma”, to nie możesz o tym myśleć, bo myśleć można tylko o tym, co istnieje.

Parmenides wierzył też, że wszystko, co widzisz w swoim życiu, co przychodzi i odchodzi, zakwita i przemija, jest tylko iluzją zmysłów. Im bardziej rzeczy się zmieniają, tym bardziej pozostają takie same.

Anaksymenes: oczywiście powietrze

Anaksymenes był uczniem Anaksymandra. W przeciwieństwie do swo­jego mistrza za presubstancję świata uznawał powietrze. Ludzie potrze­bują powietrza tak samo jak wody. Uważał, iż dusza jest zbudowana z powietrza.

Podczas gdy woda może zmieniać swój stan, powietrze jest podatne na rozrzedzanie i zagęszczanie. Powietrze w swej najgęstszej formie mia­łoby być ciałem stałym, zaś w postaci najbardziej ulotnej tworzyłoby at­mosferę. Nowożytni naukowcy (i guru New Age) powiedzą Ci, że ciało stałe jest zwykłą energią w jej najgęstszym stanie.

Choć Anaksymenes nazywał swoje tworzywo dosłownie powietrzem i zdawać się to może zabawną propozycją, tym, co jest tu ważne, jest za­sada. Prezentował on ruch odchodzący od sił nadprzyrodzonych i pró­bował, tak jak jego koledzy ze szkoły w Milecie i inni myśliciele, spojrzeć na rzeczy z perspektywy naukowej. Ta perspektywa czyni presokratyków ważnymi postaciami w historii świata.

Anaksymenes miał też inną teorię, skierowaną w bardziej wyszukaną stronę. W tamtych czasach oddech, jako że pochodził z ciała, był łączony z pojęciem duszy, która, jak uważano kiedyś i uważa się nadal, przebywa w ciele. W dawnych czasach, kiedy ludzie kichali, obawiali się, iż ich du­szy zagraża wyrzucenie na zewnątrz — stąd zwyczaj mówienia: „Na zdro­wie” (lub czegoś podobnego), kiedy ktoś kichnie. Było to oryginalnie za­wołanie, które miało spowodować, by dusza przesunęła się z powrotem do „środka”. Być może, lecz nikt tego nie wie na pewno, stary Anaksyme­nes mówił o czymś więcej niż tylko powietrze, kiedy został zwolennikiem tej monistycznej filozofii.

Presokratycy są nazywani również monistami. Oznacza to, że w swej filozofii określali podstawowe „tworzywo” rzeczywistości, takie jak woda, powietrze, ogień itd., jako jedną rzecz. Jednakże Pitagoras uwa­żał, że były nim liczby.

Tales: woda, woda wszędzie

Tales z Miletu jest często nazywany pierwszym „oficjalnym” filozofem. Jest postrzegany jako twórca filozofii przyrody. Zaproponował koncep­cję mówiącą, iż to woda jest presubstancją wszechświata. Intuicyjnie Tales uważał wodę za źródło życia, za niezbędną do tego, by przeżyć. W postaci powodzi i ulewy woda mogła odebrać życie tak samo, jak je podtrzymywała. Mogła też zmieniać formę. Nawet metale i skały mo­gły zostać stopione czy zamienione w płyn. Woda i inne ciecze były siłą tworzenia natury.

Chociaż Tales nie mógł wiedzieć, że ludzkie ciało składa się w więk­szości z wody, to jednak coś było w jego twierdzeniach, jakkolwiek z dzi­siejszego punktu widzenia wydają się one bardzo proste. Jego racjonalne podejście polegające na nieprzypisywaniu niczego ani wszystkiego „bo­gom” utorowało drogę metodzie naukowej. Już za życia i długo po śmier­ci uważany był za mędrca.

Anaksymander — filozof nieskończonej energii

Anaksymander, młodszy kolega Talesa, choć jemu współczesny, nie wie­rzył w to, iż presubstancją wszechświata jest jeden z czterech żywiołów. Sądził, iż wszystkie cztery tworzą jedną wspólną całość, którą nazwał apeiron, czyli bezkres. Wszystkie rzeczy powstały z apeironu i wszystkie do nie­go powrócą. Ta koncepcja poprzedza stwierdzenie Einsteina, iż „materia nie może być ani stworzona, ani zniszczona”.

Wysiłki presokratyków

Presokratykami określamy pierwszych „oficjalnych” filozofów na świecie — grupę mężczyzn, którzy nauczali i objaśniali głównie w greckich miastach-państwach Jonii od siedemnastego wieku p.n.e. Chociaż wiele z ich teorii może wydawać się naiwnymi, prymitywnymi i po prostu błędny­mi, tym myślicielom należy się uznanie za skierowanie myśli ludzkich w tak fascynującym kierunku.

Choć wpojono im bogate tradycje mitologiczne, włączając w to antropomorficznych bogów i potwory oraz przekazywane ustnie opowie­ści Homera i innych, presokratycy postawili pierwsze kroki w kierun­ku naturalnych praw. Starali się wyjaśnić, o co w tym wszystkim chodzi, stosując metody naukowe. Presokratyków czasem nazywa się monistami, gdyż oddzielali jedną rzecz, zwykle jeden z żywiołów (ziemia, powietrze, ogień, woda), jako podstawę, do której cała rzeczywistość mogłaby zostać zredukowana.

Presokratejskim filozofom, choć dziś ich teorie mogą wydawać się śmieszne, należy się uznanie za ich wysiłki zmierzające w kierunku odejścia od prymitywnych objaśnień bogów i demonów i przejścia do wyjaśniania natury i rzeczywistości. Wysiłki te utorowały drogę me­todom naukowym.

Idee i filozofie presokratyków były wyryte w kamieniu. Niestety, prze­trwały tylko ich fragmenty. W rzeczywistości nie zachowała się żadna nie­tknięta praca któregokolwiek z presokratyków. Wszystko, co pozostało, to odłamki i fragmenty, antyczne odpowiedniki małych żółtych karte­czek przyklejonych do Twojego monitora czy lodówki.

Ale ich wysiłki nie powinny pozostać niedocenione. Przejście od za­bobonu do nauki było jakościowym skokiem w myśleniu, a ich filo­zofia była jak korzenie, które wrosły w wiele prawd uważanych dziś za oczywiste.