Archive for Kwiecień, 2012

Tao Te Ching

Biblia taoizmu to zbiór oddzielnych sformułowań. Osiemdziesiąt jeden przysłów to około pięciu tysięcy słów, a jednak ich wpływ na filozofie świata jest olbrzymi. Obejmuje ona wiele paradoksów mających na celu wyjaśnienie drogi i wewnętrznej harmonii wszechświata. Byt i niebyt, trudność i łatwość, długość i krótkość, wysokość i niskość — wszystko jest komplementarne. Tao Te Ching odrzuca materializm jako przeszkodę na drodze do oświecenia i zaleca akceptację jako drogę do wewnętrzne­go spokoju.

Tao Te Ching zawiera słynny wers:,Wielka podróż zaczyna się od poje­dynczego kroku”. Innymi słowy — nie utrudniaj spraw. Nie daj się przy­tłoczyć wymogom współczesnego życia w pośpiechu. Oczywiście tymi sprawami trzeba się zająć, aby przetrwać, ale jeśli podejmiesz próbę po­zbycia się stresu i napięcia i po prostu popłyniesz z prądem, to życie bę­dzie znacznie prostsze i masz szansę na zdobycie wiedzy, a być może na­wet na duchowe przebudzenie.

O sztuce wojny

Sztuka wojny to wpływowe dzieło taoistyczne poświęcone prowadzeniu wojen i ich wygrywaniu. Jego autorstwo przypisywane jest enigmatycz­nemu Sun-Tzu, o którym niewiele wiadomo. Uważa się, że powstało po­między piątym a trzecim wiekiem p.n.e., w okresie wojen domowych w Chinach.

Praca ta jest dziś równie popularna co dawniej. Zachodnie umysły zachwyciły się nią również. W filmie Twierdza z Seanem Connerym, gdzie gra on starego szpiega (całkiem podobnego do Jamesa Bonda) nielegal­nie więzionego przez rząd amerykański, gdy władze przychodzą prosić go o udział w niebezpiecznej misji, dwiema książkami, jakie widzimy na jego półce, są dzieła zebrane Szekspira i Sztuka wojny. Jest to bardzo krótkie ujęcie, niemal niezauważalne, ale mówi wiele o postaci, która, jak to sugeruje scenariusz, wykorzystuje rady Sun-Tzu, aby przetrwać.

W dzisiejszych czasach książkę tę studiują nie tylko wojskowi, ale o biznesmeni. Prawdę mówiąc, struktura organizacyjna azjatyckich firm, przypominająca strukturę feudalnych klanów średniowiecznej Japonii i japońskie motto „biznes to wojna”, wskazuje, iż traktują oni swoje mię­dzynarodowe działania poważnie. Japończycy wczytali się w Sztukę wojny i zastosowali się do jej przykazań.

Chińczycy również stosują się do wskazań tej książki. Dla nich to żywy dokument, wdrażają zawarte w nim wskazówki dwadzieścia czte­ry godziny na dobę i już niedługo prześcigną Amerykę pod względem militarnym i gospodarczym, więc powinna się ona mieć na baczności. W latach dwudziestych dwudziestego wieku jednym z niewielu polity­ków, którzy zadali sobie trud lektury Mein Kampf Adolfa Hitlera, był Winston Churchill, późniejszy premier Wielkiej Brytanii. Churchill prze­strzegał, niczym mistyk przed apokalipsą, przed tym małym kapralem ze śmiesznym wąsikiem i słabością do nadmiernej gestykulacji w czasie przemawiania. Hitler ogłosił światu swoje zamiary na długo przed doj­ściem do władzy. A świat nie chciał słuchać, dopóki nie było za późno.

W filmie Superbohaterowie superbohater imieniem Sfinks trenuje dzi­waczną grupę przyszłych superbohaterów. Przekazuje im wiedzę w for­mie zaszyfrowanych aforyzmów i paradoksów typu: „Dopóki nie na­uczysz się panować nad swoim gniewem, to gniew będzie panował nad Tobą”. Jeden z jego uczniów, popędliwy pan Wściekły, ciągle wyśmie­wa te komunały wygłaszane przez Sfinksa. Paradoksy są tu wykorzysta­ne do uzyskania efektu komediowego, ale mądrość Wschodu jest pełna paradoksów.

Sztuka wojny nie jest tu wyjątkiem. Jej sformułowania mogą wydawać się proste i oczywiste, jak dla pana Wściekłego, ale jest w nich ukryta sta­rożytna chińska mądrość, która nie zawsze jest widoczna na pierwszy rzut oka.

Taoizm jest to chińska filozofia, jedna z największych sił w myśli azja­tyckiej, która bardzo intrygowała i fascynowała ludzi Zachodu. Słowo tao znaczy „droga”. Biblią taoizmu jest księga Tao Te Ching („Droga i jej potęga” lub„Księga drogi i cnoty”), niewielkich rozmiarów książka skła­dająca się z aforyzmów i maksym przypisywanych filozofowi Lao-Tse (Lao-zi). Taoiści wierzą, że istnieje niewidzialny i wszechobecny projekt wszechświata niezrozumiały dla ludzkiego umysłu. Tao jest bezczasową i pozbawioną formy, nieznaną siłą rządzącą kosmosem.

Pierwszym i najbardziej znanym paradoksem jest to, że najlepszym sposobem na zwycięstwo w bitwie jest niebranie udziału w żadnej z nich. Innymi słowy, najlepszy wojownik to doświadczony strateg, które umie znaleźć inne sposoby pokonania przeciwnika. Tak naprawdę konflikt zbrojny jest ostatecznością i dowodem na brak umiejętności wojownika. Według Sun-Tzu wygrać bez oddania strzału lub wyciągnięcia szabli, jak to bywało w jego czasach, to przejaw geniuszu wojownika.

Nie jest tajemnicą, dlaczego pomimo istnienia wielu innych ksią­żek poświęconych zarządzaniu i prowadzeniu biznesu Sztuka wojny nadal jest powszechnie czytana. Jeśli potraktować słowa „siła zbrojna” i „wróg” jako metafory, to czyta się ją jak poradnik z cyklu: „Jak odnieść sukces w biznesie”. Poniżej znajduje się kilka sparafrazowanych mądrości, które są równie przydatne w biznesie, jak i (dawniej) na polu bitwy.

Prawdziwy wojownik (lub prezes):

  • Rozgniewa przeciwnika, samemu zachowując spokój. Gniew za­burzy osąd adwersarza.
  • Gra głupka, aby wytworzyć u przeciwnika fałszywe poczucie wyższości.
  • Wykorzystuje retoryczne sztuczki i mówi szybko, aby zmylić przeciwnika.
  • Wygrywa poprzez zastraszenie.
  • Jest przygotowany jak harcerz.
  • Zna siebie.
  • Nigdy nie pozwoli przeciwnikowi ustalić, co naprawdę myśli.
  • Ustala system kar i nagród dla personelu.
  • Wie, że jeśli będzie traktował swoich żołnierzy (pracowników) jak członków rodziny, to pójdą za nim wszędzie.
  • Delegując obowiązki, ocenia mocne i słabe strony personelu i wskazuje właściwą osobę do wykonania zadania.
  • Zawsze umie przystosować się do sytuacji.
  • Wie wszystko, co się da, o konkurencji, posuwając się nawet do za­trudniania szpiegów i podkupienia rozczarowanych pracowni­ków przeciwnika, aby uczynić z nich podwójnych agentów.
  • Wykorzystuje wady charakteru przeciwnika.
  • Wie, że kiedy wśród żołnierzy panuje nastrój buntowniczy (ne­gatywne plotki), to ma kłopoty.
  • Jest konsekwentny. Myśli, co mówi, i mówi, co myśli.
  • Myśli niesztampowo.
  • Jest aktywny i zachęca do tego innych.

Sztuka wojny to starożytne dzieło poświęcone strategii i taktyce wojen­nej i politycznej, które jest dziś studiowane przez biznesmenów. Opisa­ne w nim zasady mogą był łatwo zaadaptowane do pracy w korporacji. W końcu japońskie firmy nadal wyznają motto:„Biznes to wojna”.

Brzmi znajomo? Na pewno słyszałeś o tych zasadach, jeśli uczęsz­czałeś na kurs zarządzania. Te zasady wymyślono jednak tysiące lat temu. Sztuka wojny będzie pomocna czy to podczas negocjacji biznesowych, czy podczas konfliktów domowych. To praktyczne zastosowanie zasad taoi­zmu, które mogą Ci się przydać w rzeczywistym świecie, a nie zmuszają Cię do zastanawiania się nad tajemnicami azjatyckiego mistycyzmu.

Taoizm

Jest to chińska filozofia, jedna z największych sił w myśli azjatyckiej, któ­ra bardzo intrygowała i fascynowała ludzi Zachodu. Słowo tao oznacza „drogę”. Biblią taoizmu jest księga Tao Te Ching („Droga i jej potęga” lub „Księga drogi i cnoty”), niewielkich rozmiarów książka składająca się z aforyzmów i maksym przypisywanych filozofowi Lao-Tse (Lao-zi), cho­ciaż, podobnie jak ewangelie i Nowy Testament, zostały one spisane po­śmiertnie przez jego uczniów.

Lao-Tse

Filozof ten był najwyraźniej podejrzliwy w stosunku do słowa pisanego, ponieważ widział, jak spisane na papirusie czy wyryte w kamieniu teksty stawały się sztywnymi dogmatami. Taoizm zaś jest niedogmatyczny. Jest płynną, bezkształtną, szalenie ulotną filozofią. Ale gdy już ją pojmiesz, klapki z oczu opadną Ci na zawsze. Byłeś niewidomy, a teraz widzisz.

Niewiele wiadomo o postaci Lao-Tse i jego życiu. Otacza go wiele legend. Jedna z nich mówi, że narodził się ze związku kobiety i kome­ty, spędził w brzuchu matki sześćdziesiąt dwa lata i urodził się jako siwy, stary mędrzec. To wyraz szacunku, jakim obdarzali go dawni Chińczy­cy. Lao-Tse na zawsze pozostanie w ich sercach i umysłach jako przyja­cielski i wnikliwy stary filozof, wędrujący w specjalnych szatach, z laską i dzielący się głębokimi i zdroworozsądkowymi radami z każdym chęt­nym słuchaczem.

Inna legenda głosi, że pod koniec życia Lao-Tse zasmucił się tym, jak mało zmienili się ludzie pomimo lat jego nauk, wskoczył na wodne­go bawoła i pogalopował za wielki mur na spotkanie przeznaczenia. Na­wet imię Lao-Tse jest legendarne. Można je przetłumaczyć jako „starzec” albo „stary chłopiec”. To oddaje lekkość tao.

Założenia taoizmu

Taoiści wierzą, że istnieje niewidzialny i wszechobecny projekt wszech­świata, niezrozumiały dla ludzkiego umysłu. Naszej psyche dotyka tylko przebłysk świadomości jego istnienia. Wiemy, że jest, ale jest zbyt efeme­ryczny, abyśmy mogli go pojąć. Tao jest bezczasową i pozbawioną formy, nieznaną siłą rządzącą kosmosem.

Podstawowym założeniem taoizmu jest zasada nicnierobienia (wu-wei), czego nie należy mylić z licencją na ociąganie się. Leniwce kanapowe nie radujcie się — tao nie jest z wami. Taoistyczna koncepcja nicnierobienia oznacza pozbycie się przed-sądów i przekonań, które, jeśli je dokładnie przeanalizować, zostały nam narzucone przez kontrproduktywną struk­turę społeczną i zasadniczo przyziemną rzeczywistość. „Bądź spokoj­ny i wiedz” to popularna mądrość buddyjska. „Posłuchaj swojego serca” będzie inną wersją tej mądrości. Poprzez medytację i inne formy „bycia w ciszy” możemy uzyskać dostęp do tao. Niezdrowy pośpiech wyścigu szczurów nie pozwala na odkrycie tao.

Czy kiedykolwiek odczuwałeś łączność ze światem?

Być może doświadczyłeś poczucia wewnętrznego spokoju podczas sa­motnego spaceru na smaganej wiatrem plaży lub w równikowym lesie.

Jeśli tak, to doświadczyłeś ulotnego tao.

Buddyzm zen

Przez tysiąclecia buddyzm dzielił się na wiele szkół. Jedną z najbardziej znanych jest buddyzm zen, forma powstała w Chinach i rozpowszechnio­na w Japonii, będąca połączeniem buddyzmu hinduskiego i taoizmu.

Buddyzm zen wpłynął na wiele aspektów kultury — od poezji haiku po skalny ogród zen. Czy znasz kogoś, kto na swoim biurku ma jeden z tych miniaturowych ogrodów, które zmieniają się całkiem po lekkim potrząśnięciu? Próbują obniżyć poziom stresu i ukazać spokój w sty­lu zen.

Zen zakłada, że powinno się dążyć do postrzegania świata dokładnie takim, jakim on jest, bez zaciemniania rzeczywistości własnymi „przed -sądami”. Istnieje buddyjska zasada „zero umysłu”. Zen podkreśla rolę medytacji jako klucza do zdobycia wiedzy niezbędnej do oświecenia. Zen jest również odpowiedzialny za powstanie formy poezji haiku — wiersza o siedemnastu sylabach — ani mniej, ani więcej. Zen podkreśla rolę me­dytacji jako drogi do odkrycia własnej „natury Buddy” i klucza do prze­budzenia. Odpowiednikiem szybkiego oświecenia jest coś, co jest okre­ślane japońskim słowem satori. Zen nie przykłada również wielkiej wagi do studiowania buddyjskich pism.

Nirwana

Budda nie negował istnienia hinduskich bogów, ale nie zwracał na nich uwagi. Robią oni swoje i nie trzeba się ich obawiać ani ich czcić. Tylko ludzkość ma potencjał, aby doznać wielkiego przebudzenia. I tak jak w hinduizmie, celem buddyzmu jest wyzwolenie od ciężaru fizycznej eg­zystencji, ograniczeń i przeszkód ziemskiego więzienia i osiągnięcie sta­nu nazywanego nirwaną.

Kultury azjatyckie dały światu wiele wielkich zasad duchowych i filo­zoficznych, jednak we współczesnych czasach Chiny chciały zniszczyć tę bogatą tradycję. Po inwazji na Tybet w 1959 roku Dalajlama został zmuszony do emigracji, a buddyści w Chinach są prześladowani z po­wodu swojej wiary.

Ścieżka do nirwany obejmuje życie pełne życzliwości, współczucia i opanowania. Oznacza również przestrzeganie moralnych nakazów buddyzmu, czyli pięciu zakazów: kradzieży, mordu, przeklinania i ob­mowy, złego prowadzenia się i używania substancji psychoaktywnych. Ten styl życia prowadzi do lepszego losu w następnym wcieleniu i w ko­lejnych na drodze do oświecenia. Pomaga również unikać trzech głów­nych przyczyn zła w tym świecie, którymi, wedle buddystów, są: złudze­nie, nienawiść i pożądanie.

Nirwana jest dostępna dla każdego, kto chce nad sobą pracować, ale jest większa szansa jej osiągnięcia, jeśli zamkniemy się w klasztorze. Dla tych, którzy nigdy nie zbliżą się do nirwany, jest nadzieja na stopniowo coraz lepsze życie, aż w końcu wyewoluują oni duchowo na tyle, by móc osiągnąć ten podniosły stan.

Buddyzm dzisiaj

Buddyzm jest nadal popularną wiarą ze względu na swoją elastyczność, zdolność do adaptacji i nieobecność sztywnych dogmatów. Rozwija się w Japonii i zdobywa coraz większą popularność na Zachodzie, ale w ko­munistycznych Chinach jest zwalczany. W 1959 roku komunistycz­ne Chiny najechały sąsiedni Tybet, kraj przywódcy buddyzmu Dalajla­my, którego zmusiły do udania się na emigrację. Represyjni i totalitarni Chińczycy do dziś prześladują buddystów.

Cztery szlachetne prawdy

Podobnie jak Jezus, Budda nie pozostawił po sobie żadnych pism. Wsku­tek tego to jego uczniowie spisali jego filozofię. Najważniejszym elemen­tem buddyjskiej doktryny są cztery szlachetne prawdy.

Prawda nie jest zawsze tym, co chcemy usłyszeć, ale ona nas wyzwoli. Pierwsza szlachetna prawda jest taka, że życie jest pełne smutku i cierpie­nia. Narodziny są bolesnym procesem, podobnie jak śmierć, a pomiędzy nimi czekają nas udręka, złamane serca, śmierć ukochanych osób i nie­uchronny marsz ku niechybnemu końcowi. Nikt nie wyjdzie stąd żywy. A ponieważ buddyści wierzą w reinkarnację, nawet nie dostaniemy skrzy­deł, gdy to wszystko się skończy. W kolejnym życiu czeka nas to samo.

Druga szlachetna prawda mówi o przyczynie cierpienia. Jego przyczy­ną jest nieoświeconość ludzi i nieświadomość prawdziwej natury wszech­świata. To właśnie, obok naszej obsesji na punkcie ziemskich pragnień i rzeczy materialnych, przyczynia się do endemicznej, życiowej melan­cholii. Większość ludzi szuka ucieczki w świecie zmysłowych przyjem­ności i cielesnych wygód, jednak o ile takie rzeczy mogą być chwilową na­grodą, to jednak utrudniają prawdziwe oświecenie.

Trzecia szlachetna prawda jest optymistyczna i mówi o ustaniu cier­pienia. Można wykroczyć poza ziemskie cierpienia, odrzucając materia­lizm i przyjemności zmysłowe i poszukując oświecenia. Medytacja jest ścieżką większości buddystów. W czasach gdy ludzie mają coraz więk­sze problemy ze skupieniem się na czymkolwiek, jest to bardzo trudna
droga. Nie można ciągle grać na PlayStation, oczekując w międzyczasie wielkiego przebudzenia. Medytacja to ciężka praca — większość ludzi denerwuje się i wierci, gdy czekają w kolejce po bilet do kina lub siedzą na ławce, a tu trzeba usiąść w pozycji lotosu, ze skrzyżowanymi nogami, skoncentrować się na oddechu i czekać, aż coś się zdarzy.

Hinduiści i buddyści wierzą, że w wyniku reinkarnacji można się cof­nąć, to znaczy odrodzić się jako zwierzę, przykładowo gołąb, z powo­du naszej karmy. Z kolei zachodnia filozofia New Age stoi na stanowi­sku, że raz urodziwszy się człowiekiem, nie można się już odrodzić jako zwierzę.

Czwarta szlachetna prawda mówi o tym, że jeśli podąży się szlachet­ną ośmiostopniową ścieżką, to można odnaleźć poszukiwane oświece­nie. Ośmiostopniowa ścieżka obejmuje:

  • właściwy pogląd — jest to poznanie czterech szlachetnych prawd i postrzeganie siebie i świata takimi, jakimi faktycznie są,
  • właściwe postanowienie — to postanowienie wyrzeczenia się złej woli i odstąpienie od wyrządzania wszelkiej krzywdy oraz pozy­tywne myślenie i powstrzymanie się od myśli negatywnych,
  • właściwe słowo — to powstrzymanie się od kłamstwa, od mowy powodującej nieporozumienia między ludźmi („dzielącej” mowy), mowy obelżywej, pustego gadania i tak dalej,
  • właściwy czyn — to powstrzymanie się od zabijania, kradzieży, nieskromności i kontrolowanie się w każdej sytuacji,
  • właściwy żywot — obecnie nauczany jako filozofia New Age — uczy etyki w pracy, Budda miał jednak na myśli co innego. Według niego to porzucenie nieuczciwego sposobu życia i pro­wadzenie życia właściwego, czyli przestrzeganie wskazań moralno-etycznych zawartych w naukach buddyjskich (wyrzecze­nie się używania broni, zabijania zwierząt domowych, handlu niewolnikami, alkoholu i innych substancji psychoaktywnych i trucizn),
  • właściwy wysiłek — to intencje i wysiłek, które nie pozwalają na powstawanie złych, a pomagają w powstaniu i umocnieniu istniejących dobrych mentalnych właściwości. Stara prawda mó­wiąca, że nic nie przychodzi bez wysiłku, nie jest tylko hasłem. To prawda uniwersalna. Jeśli bardzo czegoś pragniesz, musisz nad tym popracować, a jeśli tym czymś jest oświecenie, to wło­żony wysiłek musi być naprawdę spory,
  • właściwa uważność — zachowanie uważności we wszystkim, co się przedsięwzięło — świadomości własnego ciała, uczuć, umysłu i myśli,
  • właściwa medytacja — dążenie do osiągania stanów, w któ­rych znika ego, do osiągania spokoju i podążanie ścieżką do oświecenia.

Buddyzm, podobnie jak hinduizm, uważa karmę za uniwersalną siłę sprawiedliwości i równowagi. Następnym razem, gdy zaczniesz się zastana­wiać, dlaczego nie wiedzie Ci się w życiu, pomyśl o teorii karmy. Zakłada ona, że wybierasz to życie, rodziców i płeć. Życie, jakie przeżywasz, ma być dla Ciebie lekcją, wynagrodzić doznane niesprawiedliwości i być karą za niesprawiedliwości wyrządzone przez Ciebie w poprzednim życiu.

Buddyzm

Twórcą buddyzmu był Indyjski książę Siddhartha Gautama (około 563 – około 483 p.n.e.), który przeszedł do historii jako Budda, czyli „Przebu­dzony”. Siddhartha wychował się w hinduizmie, ale odrzucił wiele zasad tej religii, w tym system kastowy, potęgę i wpływy bramińskiej kasty ka­płanów i wiele ze świętych pism hinduizmu.

Budda był księciem, który wychował się w luksusie, oddzielony od świata murami pałacu. Przeżył olbrzymi wstrząs, gdy ujrzał biedę i cier­pienie większości ludzi. Jako członek klasy rządzącej był trzymany pod kloszem, z dala od prawdziwego świata. Gdy zobaczył zimne i okrutne ob­licze prawdziwego świata, porzucił swój pałac i bogactwo, nie znajdując w nim ani radości, ani sensu. Porzucił więc żywot arystokraty na rzecz su­rowego życia pustelnika.

Pośrednia droga

Budda w końcu doszedł do tego, co nazywamy „pośrednią drogą”. Ani doświadczanie radości życia, ani skrajna asceza nie były dobrymi droga­mi do szczęścia i oświecenia. Legenda głosi, że przez wiele dni siedział bez ruchu pod drzewem, a jego świadomość gwałtownie ewaluowała, aż osiągnął długo oczekiwane i bardzo nieuchwytne oświecenie. Wiedza jed­nak nie przyszła łatwo. Budda, jak Jezus na pustyni, był kuszony trzykrot­nie. W przypadku Buddy kusicielami były pożądanie, strach i obowiązek społeczny. Opierając się tym pokusom, które zaburzały jego drogę, osiąg­nął oświecenie. Resztę życia Budda poświęcił na nauczanie, zbieranie wo­kół siebie uczniów i założenie klasztoru.

Reinkarnacja

Gdy Frank Sinatra śpiewał o powtarzaniu się cykli życia, to mógł się od­nosić do hinduizmu. We wszechświecie wszystko jest cykliczne, także ludzkie życie. Hinduiści wierzą w transmigrację dusz, co jest innym określe­niem reinkarnacji. To, czy odrodzimy się jako supermodel, czy jako na­drzewny leniwiec, zależy od naszej karmy.

Karma to zasada zakładająca istnienie wewnętrznej równowagi kos­mosu. W Biblii napisano: „Co zasiejesz, to i zbierzesz”. W wersji hin­duistycznej oznacza to, że to, co robisz w życiu, dobre i złe, zadecyduje o tym, jakie będzie Twoje kolejne wcielenie — czy będzie ono nagrodą, czy karą. Morderca stanie się ofiarą, ogier-rozpłodowiec zostanie mni­chem. Karma gromadzi się poprzez kolejne wcielenia na przestrzeni
tysiącleci. Celem jest stawanie się coraz bardziej oświeconym, aż w koń­cu nie będziemy musieli powracać do świata fizycznego. Będziemy mogli doświadczać wieczności jako w pełni przebudzony, duchowy byt.

Lepiej być dobrym i nie podpaść bogom, bo jeśli buddyści mają rację, to Twoje zachowania wpłyną na Twoją karmę. Karma to siła kosmicznej sprawiedliwości we wszechświecie. Jeśli w tym życiu jesteś złym czło­wiekiem, to możesz oczekiwać odpłaty w następnym.

Hindusi zasadniczo wybierają jedną z dwóch dróg życiowych. Wie­lu pracuje, zakłada rodziny i żyje normalnie, funkcjonując w zwyczajnej rzeczywistości. Inni jednak biorą sobie do serca zalecenia religii i prowa­dzą ascetyczny żywot, pełen wyrzeczeń, starając się przyspieszyć proces karmy i reinkarnacji i przybliżyć się do oświecenia już w tym życiu.

Teksty hinduistyczne

Cztery główne teksty hinduistyczne noszą nazwę Wed. Rygweda to naj­starsza z nich i wielu Hindusów od tysięcy lat uczy się jej na pamięć. Trzy pozostałe noszą nazwy: Jadźurweda, Samaweda i Atharwaweda.

Dwa inne ważne teksty hinduistyczne to Brahmany, czyli dokumen­ty sanskryckie opisujące w szczegółach rytuały, jakie mają wykonywać ka­płani. Jednakże na Zachodzie najbardziej znanym tekstem hinduistycz­nym są upaniszady. Tekst ten jest szczególnie popularny wśród proroków New Age, ponieważ opisuje mistyczne medytacje nad sensem życia.

Duchowa literatura hinduizmu oferuje również wyjątkowe spojrzenie na wszechświat. W wersji hinduskiej świat jest zamkniętą muszlą otoczo­ną koncentrycznymi wszechświatami, ciągle się obracającymi, z Indiami pośrodku. Nie dziwi, iż niemal każda kultura i społeczeństwo postrze­gały się jako wybrane, a swój kraj jako centrum wszechświata. Hinduizm naucza również, iż świat stopniowo upada od czasów złotej ery w prehi­storii nazywanej Satja juga. Wszystko się rozpada i centrum nie może się utrzymać, dopóki nie zostanie zniszczony tamten wszechświat i nie roz­pocznie się nowa złota era.

Co oznacza transmigracja dusz?

To inne określenie reinkarnacji. Hinduiści i buddyści wierzą, że odradza­my się w innym ciele po śmierci, ucząc się i rozwijając (miejmy nadzie­ję) z każdym kolejnym wcieleniem. Celem tego jest stanie się oświeco­nym, by móc wyjść z kręgu wcieleń i zjednoczyć się z całością.

Alfred Adler

Alfred Adler (1870 – 1937) był kolejnym uczniem Freuda, który nauczył się wiele od maestra, lecz, jak wielu innych, miał odmienne zdanie na te­mat seksu. Adler wierzył, że to raczej poczucie niższości, a nie seksual­ność, było główną motywującą, podświadomą siłą w człowieku. Właści­wie był tym, który ukuł termin „kompleks niższości”. Ludzie generalnie mieli poczucie niższości i sporo psychologicznej energii zużyto, poszu­kując dróg kompensacji tych uczuć i dążenia do perfekcji. Adler badał dynamikę w rodzinie i pisał o niej, a także o roli, jaką odgrywa kolejność urodzeń w rozwoju osobowości. Ściągnął także ludzi z freudowskiej ka­napy i wolał, gdy pacjent siedział z doktorem twarzą w twarz. To stwarza­ło poczucie równości, a terapeuta stawał się mniej autorytarną i wymu­szającą postacią.

William James

Ojcem amerykańskiej psychologii jest William James (1842 – 1909), brat pisarza Henry’ego Jamesa. Jego dwutomowe Zasady psychologii były biblią dla pokoleń amerykańskich psychologów. Jego podejście było funkcjonalistyczne, uważał, iż ważnym celem badania psychologicznego było ba­danie funkcji świadomości. Obejmowało ono analizę wybranych zagad­nień przez dłuższy czas poprzez obserwację i testowanie, co określał on mianem badania wydłużonego. Na Jamesa miała wpływ Darwinowska teo­ria ewolucji. To właśnie James i jego badania wydobyły psychologię z kró­lestwa filozofii i umieściły ją w laboratorium. Napisał on wiele książek, a jedna z nich, Doświadczenia religijne, zainspirowała założycieli Anonimo­wych Alkoholików.

Jean Piaget

Największym powodem do dumy Jeana Piageta (1896 – 1980) jest praca z dziećmi. Po latach pracy w szkole i przepytaniu tysięcy dzieci ten szwaj­carski psycholog zidentyfikował cztery fazy rozwoju dziecka:

Faza sensomotoryczna — od narodzin do drugiego roku życia, obej­muje opanowanie umiejętności kontroli motorycznej i naukę ra­dzenia sobie z fizycznym światem.

W fazie przedoperacyjnej, od drugiego do siódmego roku życia, dziecko skupia się na umiejętnościach werbalnych i komunikacyjnych. W fazie konkretno-operacyjnej dzieci zaczynają zajmować się liczba­mi i innymi skomplikowanymi koncepcjami. Logika i rozumowanie ewoluują w fazie formalno-operacyjnej.

Psychologia humanistyczna

Carl Rogers (1902 -1987) i Abraham Maslow (1908 -1970) to pionierzy tak zwanej psychologii humanistycznej. Byli oni niezadowoleni ze sztywnych ram psychoanalizy i behawioryzmu. Ich teorie, ani behawiorystyczne, ani psychoanalityczne, uznano za trzecią silę w psychologii. Ci mężczyźni po­strzegali psychologię jako narzędzie mające pomóc ludziom w pełni zre­alizować swój potencjał. Rogers uważał, iż wszyscy ludzie mają wrodzone pragnienie „bycia wszystkim, czym mogą być”, a rolą psychoterapii było kierowanie tym procesem.

Abraham Maslow stworzył hierarchię potrzeb, która jest ścieżką, przez jaką przechodzi człowiek: od podstawowych potrzeb związanych z przetrwaniem aż do pełnego zrealizowania swojego potencjału. Najniż­sze poziomy na skali to jedzenie i schronienie, a wyżej znajdują się po­trzeby bezpieczeństwa i miłości. Na szczycie piramidy znajduje się to, co Maslow nazwał samorealizacją. Jedną z jego najsłynniejszych wypowie­dzi jest zdanie: „Muzyk musi tworzyć muzykę, artysta musi malować, poeta musi pisać, jeśli chce pozostać w zgodzie z samym sobą. Człowiek musi zostać tym, kim zostać może”. Maslow był także jednym z pierw­szych praktykujących terapię grupową — gromadzącą pacjentów na grupo­wych sesjach z terapeutą.