Archive for the ‘Fenomenologia i egzystencjalizm’ Category

Mur

Literatura w formie dramatu czy powieści zazwyczaj wywiera większy wpływ na przeciętnego człowieka niż praca stricte filozoficzna. Filozo­fię można bardziej udanie przekazać otwartemu umysłowi w rozrywko­wym opakowaniu. Sartre, podobnie jak Camus, był uznanym drama­turgiem i pisarzem, a to bardzo pomagało w popularyzowaniu myśli egzystencjalnej.

Dramat Mur zawiera słynny fragment dialogu, dla wielu bardzo bo­lesny. To rodzaj dramatu salonowego, popularnego w pierwszej połowie dwudziestego wieku, wykorzystanego do przekazania przekonań egzy­stencjalnych. Arystokrata, lesbijka i bezmyślna piękność są uwięzieni w dobrze umeblowanym wnętrzu. Wszyscy mają świadomość, że są mar­twi i są w piekle. Jak to bywa z dramatami rozpisanymi na trzy osoby przebywające w jednym pomieszczeniu, dużo rozmawiają.

Mężczyźnie podoba się lesbijka, która go nie lubi. Tej zaś podoba się druga z kobiet, która z kolei nie lubi jej. „Głupiej blondynce” podo­ba się mężczyzna, dla którego jest ona mało pociągająca. Z tego powodu w finale sztuki mężczyzna wyrzuca z siebie zbyt celną często uwagę: „Pie­kło to inni”.

Historia Roquentina

Powieść Mdłości opisuje historię Roąuentina, alter ego Sartre’a, który opowiada swoją historię w formie zapisów w dzienniku. Prowadzi zasad­niczo samotne życie, jest pisarzem zmagającym się z biografią sławnej po­staci historycznej, która go jednak niezbyt interesuje. Sednem opowie­ści jest konstatacja, do jakiej dochodzi Rocuentin, że jego nawracające „mdłości” są jego egzystencjalną epifanią związaną z sensem jego ży­cia i jego rolą we wszechświecie. Ze świadomości bycia całkiem samot­nym i zdanym na siebie płynie lęk. Z wolnością wiąże się odpowiedzial­ność, jak mówi nam ten schemat. Konformizm i komfort związany z przynależnością do ustrukturyzowanego społeczeństwa są ucieczką dla tchórzy, która i tak jest iluzją. Dla egzystencjalistów wszystko jest chao­sem. Zaakceptowanie tego losu jest przez Sartre’a określane mianem „au­tentyczności”. I tylko najdzielniejsi mają odwagę prowadzić autentyczne życie i heroiczną walkę o zachowanie ludzkiej godności w świecie biuro­kratów, automatonów i nicości.

Jean-Paul Sartre

Żyjący w latach 1905 – 1980 kolejny francuski dwudziestowieczny eg­zystencjalista, który oprócz tworzenia dzieł filozoficznych parał się pi­sarstwem i dramaturgią, był również autorem polemik politycznych.

Podobnie jak Camus, walczył on we francuskim ruchu oporu Resistance podczas drugiej wojny światowej. Jako lewicowiec z przekonania na zmia­nę chwalił i krytykował Związek Radziecki w okresie zimnej wojny. Nagro­dzony nagrodą Nobla w dziedzinie literatury, w przeciwieństwie do Al­berta Camusa odmówił jej przyjęcia.

Branie odpowiedzialności

W słynnym eseju Problem bytu i nicości, podobnie jak Camus, uważał, że lu­dzie osiągają pełnię, buntując się przeciw bezosobowemu społeczeństwu, biorąc odpowiedzialność za swój własny los i nie dając się wtłoczyć w samoobwinianie się lub powtarzanie popularnej mantry o obwinianiu in­nych za swoje problemy. Co ciekawe, jego nacisk na poleganie na sobie i szorstki indywidualizm, niezbędne do życia w pełni i bycia prawdziwie ludzkim, nie jest raczej ideą popularyzowaną przez komunistyczne rzą­dy, które tak płomiennie popierał. Tę filozofię odzwierciedlają również jego dramaty i proza.

Późniejsza filozofia Sartre’a nabrała przechyłu marksistowskiego. W późnej pracy Krytyka dialektycznego rozumu Sartre odchodzi od skupie­nia na indywidualizmie na rzecz połączenia wysiłków w celu dokona­nia rewolucyjnej zmiany. Tylko poprzez siłę grupy można osiągnąć wol­ność jednostki. To dość radykalne odejście od wcześniejszych przekonań, a ponieważ żaden komunistyczny rząd nigdy nie zrealizował postulowa­nych utopii, to Sartre lepiej by zrobił, gdyby trzymał się propagowania indywidualizmu.

Jeśli chcesz poczuć powiew egzystencjalizmu, ale nie masz ochoty na przebijanie się przez lektury obowiązkowe, to polecam klasyczny film Martina Scorsese z 1976 roku Taksówkarz, w którym stworzył on mocno egzystencjalny klimat i pokazał Nowy Jork jako egzystencjalne królestwo w całym jego zbrukanym pięknie.

Sartre uważa, że ludzkość jest „skazana na bycie wolną”, co ozna­cza, iż wolność jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem.

To odpowiedzialność i ciężar, choć można znaleźć szczęście i nadzieję na­wet w tym pozornie pesymistycznym wszechświecie egzystencjalistów.

Twórczość

Powieść Obcy i esej Mit Syzyfa to fragmenty „cyklu absurdu”, jak to okre­ślił Camus. Według niego świat to głupie i śmieszne miejsce, egzystencja nie ma znaczenia i jest absurdalna. Twórczość Camusa raczej nie promie­niuje ciepłem i nie powoduje miłych odczuć. Ludzie szukają porządku w tym zimnym i chaotycznym świecie, a znajdują jedynie obojętność, desperację oraz nieubłaganie cichą i samotną podróż do grobu, a życie po śmierci nie przynosi żadnego ukojenia.

Dwaj słynni dwudziestowieczni egzystencjaliści Albert Camus i Jean- Paul Sartre otrzymali nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Sartre nie wierzył w podobne celebracje i wyrazy uznania. Uważał, że zagroziłyby one jego niezależności jako twórcy. Nagrody nie przyjął. Camus z kolei przyjął ją z wdzięcznością (wraz z nagrodą pieniężną).

Wedle Camusa alienacja jest normą, jego bohaterowie poszukują odrobiny szczęścia w swoich zdecydowanie ponurych okolicznościach życiowych i ostatecznie odwołują się do starodawnej techniki akcepta­cji. Chociaż powiedział to święty, to ateista może to zastosować. Akcep­tują to, czego nie mogą zmienić. Człowiek wierzący będzie prosił Boga o pomoc w tej akceptacji, egzystencjalista zaś poszuka źródła akceptacji w swojej ludzkiej wyjątkowości, tej życiowej sile, której nigdy nie odwa­żyłby się nazwać duszą.

Camus dojrzewał w okresie pomiędzy dwiema wojnami światowy­mi, w pierwszej połowie dwudziestego wieku. Starał się odnaleźć sens ży­cia pomimo rozpaczy i zapaści, jakie ogarnęły podówczas Europę. Nie wierząc w Boga, Camus szukał odpowiedzi w niezłomnym ludzkim du­chu i jego zdolności do przetrwania i rozwoju nawet pod nieznośnym brzemieniem.

Walka Syzyfa

Mit o Syzyfie to antyczna historia mężczyzny skazanego przez bogów na wtaczanie na górę olbrzymiego kamienia, który jednak zawsze sta­cza się z powrotem na dół tuż przed szczytem. Syzyf musi wtaczać ka­mień całą wieczność. Esej Camusa poświęcony temu mitowi przedstawia go jako metaforę współczesnej ludzkiej kondycji. Syzyf jest wcieleniem tego, co Camus określa mianem „absurdalnego bohatera”. Niezwykły wy­siłek i energia są marnowane na coś, co niczego nie wnosi. To częsty los współczesnych ludzi, bez względu na to, czy pracują fizycznie, czy umy­słowo. Zwierzę pociągowe robi swoje, mając luksus nieświadomości swo­jego losu. Człowiek, niestety, jest przeklęty świadomością swojego bezna­dziejnego położenia.

Camus w swoim losie znajduje ukojenie, a nawet tryumf. Jego zdaniem ze świadomością, że jesteśmy odpowiedzialni za siebie, przychodzi pewien komfort. Społeczeństwo jest mało pomocne i nie ma Boga. Można pole­gać tylko na swoim humanizmie i, wedle Camusa, to wystarczy. Niezłom­ny ludzki duch zniesie wszystko, nawet niekończącą się, syzyfową pracę.

Albert Camus

Żyjący w latach 1913 -1960 francusko-algierski pisarz, w 1957 roku otrzy­mał nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Wychowany w biedzie w północnoafrykańskiej kolonii, miał ambicje literackie i dramaturgiczne, w młodości przeżył krótki flirt z komunizmem, ostatecznie zostając dziennikarzem.

Pochodzenie

Współczuł losowi arabskich mieszkańców Algierii, którzy cierpieli przez kolonialnych panów. Jego reportaże spowodowały, że utracił posadę re­portera. W czasie drugiej wojny światowej walczył w szeregach francuskie­go ruchu oporu Resistance.

Albert Camus i Jean-Paul Sartre to dwaj najsłynniejsi egzystencjaliści dwudziestego wieku. Obydwaj wierzyli, że ludzie muszą wziąć osobistą odpowiedzialność za swoje czyny i nie powinni tracić czasu na obwi­nianie społeczeństwa czy Boga (w którego nie wierzyli) za swoje prob­lemy oraz że godność, heroizm, a nawet szczęście można w tym absur­dalnym świecie odnaleźć.

Camus był uważany za egzystencjalistę przez wszystkich oprócz sie­bie i innych znanych egzystencjalistów. Jego krytyka stalinizmu wzburzy­ła Sartre’a i innych egzystencjalistów francuskich. Amerykańska i euro­pejska inteligencja były mocno lewicowe, komunizowały i w swoim czasie wielbiły Stalina, który okazał się dyktatorem i masowym mordercą gor­szym od Adolfa Hitlera.

W 1957 roku Camus otrzymał nagrodę Nobla w dziedzinie literatu­ry, zginął zaś tragicznie w wypadku samochodowym w 1960 roku. Cho­ciaż znany był raczej jako pisarz i dramaturg, to jednak był filozofem pre­zentującym egzystencjalizm szerokiej publiczności w formie literackiej. Mając wybór, większość ludzi (wtedy i teraz) wybierze raczej powieść czy sztukę w teatrze, a nie filozoficzny tom.

Martin Heidegger

Żyjący w latach 1889 – 1976, filozof ten wywarł wpływ na Camusa, Sartre’a i wielu innych myślicieli. Sam inspirował się pracami Kierkega­arda, Nietzschego i preksokratyków. Jego zainteresowania przesunęły się ze świadomości na „bycie w świecie”, co opisał w swojej słynnej pracy Byt i czas. Jego celem było rozwiązanie zagadki bytu. Zapomnijmy o teoriach i spekulacjach pełnych głupich argumentów i jałowych rozważań. Hei­degger uważany jest więc za pierwszego z dwudziestowiecznych egzystencjalistów, jego uczniem był Jean-Paul Sartre.

W przeciwieństwie do Nietzschego, któremu pośmiertnie przypięto łatkę nazisty, Heidegger zasłużył na to określenie. W latach trzydzie­stych dwudziestego wieku publicznie popierał Hitlera.

Heidegger wierzył również, że „bycie” nie jest stanem stagnacji. Eg­zystencja ciągle się zmienia, co jest nawiązaniem do filozofii Heraklita. Chaotyczny świat, zdaniem Heideggera, przynosi ze sobą o wiele wię­cej niż angst. On doprowadził angst do depresyjnie logicznej konkluzji zwanej nihilizmem. Uważał, że zwątpienie i desperacja związane z poczu­ciem bezsensu życia były czymś nowym, co pojawiło się w epoce rewo­lucji przemysłowej, która uczyniła ludzkość rasą podobnych lemingom automatonów. Chwalił antycznych Greków za ich o wiele bardziej pozy­tywną wizję „bycia”. Te koncepcje zostały osłabione i rozwodnione przez tysiąclecia rozwoju myśli Zachodu.

W jego teorii nie brakuje filozoficznej arogancji. Heidegger stwierdza, iż Ci, którzy naprawdę „są w posiadaniu wiedzy”, są pełni lęku i angst co do natury rzeczy i swojego końca. Obawiają się autentycznego do­świadczenia cudu tego wszystkiego — w całym pięknie i brzydocie. Nie­autentyczni są ślepymi naśladowcami, wyciętymi z jednej formy pionka­mi nieświadomie przeżywającymi życie. Heidegger w oczywisty sposób uwzniośla „autentycznych” ludzi na tle mas zjadaczy chleba, idąc w ślad za sokratejskim: „Nie warto żyć życiem przez nas niepoznanym”.

Prawda subiektywna i obiektywna

Kierkegaard próbował dokonać rozróżnienia pomiędzy prawdą obiek­tywną a subiektywną. Prawda obiektywna zakłada, że coś jest prawdzi­we — czy w to wierzymy, czy to wiemy. Prawda subiektywna to coś praw­dziwego dla nas, ale niekoniecznie już dla naszego sąsiada. Filozofia jednostki Kierkegaarda prowadziła go do uznania prawdy subiektywnej za jedyny motyw działania. Prawdy obiektywne są tworzone przez grupy, a grupie nie można ufać jako źródłu wiedzy, mądrości i prawdy. Kierkega­ard wierzył, że pełne pasji zaangażowanie w prawdę subiektywną jest lep­sze od udawanej wiary w pozornie „obiektywną” prawdę.

Nie chcę tu powiedzieć, że Kierkegaard był antychrześcijański. Tak naprawdę był głęboko wierzący i chciał przebić się przez myślenie grupo­we i dogmaty oraz uczynić chrześcijaństwo na powrót zrozumiałym dla przeciętnego chrześcijanina. Wierzył, iż chrześcijaństwu zbędne jest po­średnictwo aparatu kościelnego. Religia to coś bezpośredniego pomiędzy wierzącym a Bogiem. Realizuje się ona poprzez życie wedle wskazań wia­ry, a nie poprzez chodzenie co niedzielę do kościoła i ślepą wiarę w dog­maty. Życie jest rodzajem pracy magisterskiej bronionej przed Bogiem w dniu sądu ostatecznego. Życie to nasze opus magnum, które wszech­mogący podda skrupulatnej ocenie. To duża odpowiedzialność i lepiej się postarać.

Korzenie egzystencjalizmu

Rozważania o angst, alienacji i absurdalności przyniosły Kierkegaardowi tytuł pierwszego egzystencjalisty. Chociaż egzystencjaliści byli atei­stami niepodzielającymi przekonań Kierkegaarda o wierze w Boga jako czymś dobrym i ważnym w życiu, to jednak podzielali jego wiarę w zna­czenie indywidualizmu w opozycji do apatycznego, jeśli nie otwarcie wrogiego, społeczeństwa. Egzystencjalizm to filozofia dwudziestowiecz­na, ale ma korzenie w filozofii Kierkegaarda i Nietzschego. Kierkegaard nie tylko wpłynął na przyszłe pokolenia filozofów takich, jak Jean-Paul Sartre czy Martin Heidegger, ale także na słynnych dramaturgów — Hen­ryka Ibsena i Augusta Strindberga.

Soren Kierkegaard

Uważany za pierwszego egzystencjalistę, tworzył w odpowiedzi na popu­larną w jego czasach filozofię Hegla. Był bardzo znany w Danii jako li­terat z racji wykorzystywania ironii do udowadniania swoich twierdzeń. W efekcie trudno czasem powiedzieć, czy mówił serio, czy robił sobie fi­lozoficzne żarty. Był również pisarzem, który wprowadził siebie do swo­ich prac, burząc tym samym mur pomiędzy autorem a czytelnikiem.

Jego cele

Kierkegaard szczerze pisał o swoim pragnieniu literackiej sławy. Chciał również szerzyć prawdziwy przekaz chrześcijaństwa w ramach istniejące­go kościoła, ponieważ uważał, że ten zbłądził.

Kierkegaard postrzegał paradoks jako jedyną stałą swoich czasów. Pa­radoks to pozornie sprzeczne stwierdzenie, które po dokładniejszej anali­zie okazuje się wcale niesprzeczne. Kierkegaard na wiele sposobów ucie­leśniał opisywane przez siebie paradoksy. Był porucznikiem Columbo wśród filozofów. W swoim życiu i w swoich utworach starał się sprawiać wrażenie tępego, ekscentrycznego dziwaka, podczas gdy tak naprawdę był poważnym i głębokim myślicielem.

Wiele książek napisał pod pseudonimem. Usunięcie nazwiska auto­ra miało, jego zdaniem, uczynić przekaz dzieła czystym i uodpornić au­tora na pokusy poszukującego sławy egocentryzmu, pozwalając czytelni­kom skoncentrować się na dziele, a nie autorze. Napisał nie tylko złośliwą parodię Hegla, ale nawet pamflet na samego siebie pod zmyślonym na­zwiskiem — zabawił się we własnego advocatus diaboli.

Kierkegaard przedkładał jednostkę nad tłum, wierzył, iż w odnie­sieniu do wielkich pytań opinia grupy będzie nieodmiennie błędna. Musimy myśleć za siebie i uważać na grupowe myślenie. Nie powinniśmy przejmować się tym ani też dawać się zwodzić temu, co myślą sąsiedzi i społeczeństwo. Musimy decydować za siebie i mieć odwagę bronić swo­ich przekonań pomimo presji i nacisków grupy.

Podobnie bezkompromisowe życie jest dość przerażającą perspekty­wą. Alienacja i społeczny ostracyzm są niemal pewnymi skutkami takiego stylu życia, który może sprowadzić na człowieka poczucie lęku i obawy.

Z wolnością wiąże się strach. Kierkegaard napisał książkę Pojęcie lęku, w któ­rej proponował naturalną reakcję na prowadzenie intelektualnie niezależ­nego życia — coś, co określił terminem angst, niemieckim słowem ozna­czającym niepokój, które na trwałe weszło do słownika filozoficznego. Religia nie pomaga w łagodzeniu lęku i nie przynosi ukojenia, ponieważ jest nielogiczna i nie daje się dowieść — wymaga ogromu wiary.

Edmund Husserl

Twórca fenomenologii, niemiecki filozof, żył w latach 1859 -1938. Chciał badać sam umysł, a nie zewnętrzny świat rzeczy i zdarzeń przez ten umysł postrzeganych. Właściwe badanie świadomości odbywa się, według nie­go, w umyśle. Nazywał to redukcją fenomenologiczną. Umysł może wyob­razić sobie rzeczy nieistniejące, tak więc filozofia ta przypomina idea­lizm i immaterializm. Ten pogląd nazywał wzięciem rzeczywistości w nawias, co pozwalało wykluczyć z równania realność lub nierealność rzeczy.

Czym jest egzystencjalizm?

Wedle słownika American Heritage Dictionary egzystencjalizm to „filo­zofia podkreślająca wyjątkowość i izolację doświadczenia jednostko­wego we wrogim lub obojętnym świecie, uważająca ludzką egzystencję za niewyjaśnioną, podkreślająca wolność wyboru i odpowiedzialność za własne czyny”.

Esencję świadomości określił terminem intencjonalności. Myśl i jej obiekt są nierozerwalnie połączone. Nie można myśleć bez jakichś obiek­tów myślenia. W umyśle znajdują się prawdy absolutne, zwane przez niego znaczeniami, a przypisanie znaczenia do obiektu było ukierun­kowaną intencjonalnością. To przywodzi na myśl koncepcje nowej fizy­ki mówiące, że eksperymentator nie może nie wpłynąć na efekt swojego eksperymentu.

Myślenie oraz przemyśliwanie obiektów w umyśle, opisywanie ich sobie i spoglądanie na nie z innej perspektywy to aspekt kreatywności. Fe­nomenologia zainspirowała wielu artystów i pisarzy do kreatywnych po­szukiwań. Pokazuje ona również, jak bardzo nasze postrzeganie kształtu­je nasz światopogląd. Postrzeganie jest rzeczywistością taką, jaka jest.