Archive for the ‘Filozofie Wschodu’ Category

Sufizm

Jest to forma islamskiego mistycyzmu, która pojawiła się już w siódmym wieku, krótko po powstaniu islamu. Sufi dosłownie oznacza człowieka z wełny. Wędrujący mistycy suficcy byli ascetami i cierpieli z powodu swo­ich przekonań, z rozmysłem nosili niewygodne wełniane szaty, co miało być częścią ich umartwiania się. Mistycy i szaleni mnisi prowadzący dzi­waczny i nonkonformistyczny styl życia występowali zarówno w chrześ­cijaństwie, jak i judaizmie — ten sposób bycia miał ich zbliżyć do Boga.

Techniki sufickie

Techniki, którymi posługiwali się sufi dla wejścia w bezpośredni kon­takt z Allahem, obejmowały pokutę za grzechy, ascezę, wyrzeczenie, ślu­by ubóstwa i poświęcenie się wypełnianiu woli boga tak, jak ją rozumieli. Efektem końcowym miało być osiągniecie wyższego stopnia świadomo­ści, do którego dążyli wszyscy mistycy.

To twierdzenie o bezpośrednich kontaktach z bogiem uczyniło su­fich mocno niepopularnymi wśród innych muzułmanów, delikatnie rzecz ujmując. Wielu sufich lekceważyło wiele z zasad islamu i często gło­sili oni poglądy panteistyczne, twierdząc, że Allah i natura to jedno. Osta­tecznie sufi i większość muzułmanów doszli do pewnego kompromisu.

Czy wiesz, że niektóre numery cyrkowe mają swe korzenie w sufizmie?

Czynności takie, jak połykanie miecza i chodzenie po rozgrzanych wę­glach, pokazywano i stereotypizowano w telewizji. Ci„zaklinacze węży” i ich zaskakujące przedstawienia są żywym dowodem na to, do jak cu­downych rzeczy zdolne jest ludzkie ciało, jeśli umysł jest skupiony, zmo­tywowany i żywy.

Maulana Dżalal ad-Din Rumi

Ten żyjący w latach 1207 -1273 poeta jest najsłynniejszym z sufich. Jego poezja jest dziś całkiem modna. Niewielu muzułmańskich mistyków jest bowiem deklamowanych z towarzyszeniem lutni w nowojorskiej dziel­nicy Greenwich Village. Rumi spotkał na swojej drodze mistrza sufickie- go, który silnie zainspirował jego poezję i wpłynął na nią, szczególnie po swoim tajemniczym zniknięciu. Poezja Rumiego przepełniona jest suficką filozofią, ale jest też pełna romantyzmu, a nawet erotyki. Po jego śmierci uformowała się mała sekta jego wielbicieli oddających cześć jego pamięci.

Praktyki sufickie

Sekta powstała po śmierci Rumiego nosiła nazwę „wirujących derwiszy”. Wyróżniającą ich praktyką był transowy taniec, podczas którego, wiru­jąc, doprowadzali się do stanu ekstatycznego pobudzenia, często pada­jąc na ziemię w drgawkach. Wiele opisów rytuałów derwiszy pochodzi od europejskich obserwatorów, stąd pełen przesądów język opisu. Jeden z opisów mówi o wyjących derwiszach. To „wycie” było religijną pieśnią, a nie zwykłym krzykiem.

Shinto

To tradycyjna religia Japonii, która na przestrzeni wieków uległa wielu przemianom. Słowo shinto oznacza „drogę bogów”, a jego źródłem był cokolwiek nieokreślony kult duchów. Podobnie jak w mitach greckich, te duchy personifikowały elementy natury — słońce, księżyc, pogodę i inne, które wpływały na życie prymitywnych Japończyków. Próba wyjaśnienia świata dookoła poprzez jego antropomorfizację to powszechnie spoty­kany element w religiach prymitywnych. Antropomorfizm to przypi­sywanie cech ludzkich innym kategoriom bytów, na przykład naturze, zwierzętom czy bogu. Shinto to wiara bez świętego tekstu, przykazań i dogmatów.

Shinto a buddyzm

Aż do szóstego wieku naszej ery shinto nie miało nawet nazwy. W tym właśnie czasie z Chin do Japonii zaczęły przenikać doktryny konfucjańska i buddyjska, które zaczęły wywierać wpływ na kulturę tego kraju. Bud­dyzm wdarł się na wyspy i przejął wiele shintoistycznych rytuałów. Bud­dyjscy mnisi przejęli nawet shintoistyczne świątynie i wstawili do nich posągi Buddy. Religia powstała w wyniku tej syntezy nosi nazwę Ryobu Shinto i jest połączeniem buddyzmu, konfucjanizmu i shinto, przy czym ten pierwszy element jest dominujący.

Powrót shinto

Tryumfalne odrodzenie shinto w osiemnastym wieku było związane z na­cjonalizmem i brakiem zaufania Japończyków do wszystkiego, co obce. W tej wersji neoshintoizmu cesarz był traktowany jako boski nominat, co było powszechną taktyką we wszelkich monarchiach na całym świecie. I oczywiście Japończycy byli „ludem wybranym”. Uważali również, że Ja­ponii przeznaczone jest panować nad światem, co doprowadziło do na­rodzin japońskiego militaryzmu, którego kres wyznaczyła dopiero klęska w drugiej wojnie światowej.

Po wojennej porażce będącej końcem marzeń zwycięscy Amerykanie zabrali się do kolejnego przekształcenia shinto. Generał Douglas Mac Artur (ten od powiedzonek: „Ja tu wrócę!” i „Starzy żołnierze nie umierają, oni po prostu się znikają”) będący okupacyjnym gubernatorem pokona­nej Japonii narzucił oddzielenie państwa od kościoła. Istniały wówczas dwie formy shinto — państwowa i sekciarska. Ta pierwsza była mocno nacjonalistyczna i Amerykanie zadbali o to, by nie była dłużej wspiera­na przez rząd i nauczana w szkołach, tak aby mało duchowe impulsy nie rozpalały społecznego niepokoju i nie rodziły problemów. Cesarz został zmuszony do zrzeczenia się boskiego statusu. Shinto sekciarskie pozosta­wiono natomiast samemu sobie i do dziś kwitnie ono w Japonii w formie różnych, dużych i małych sekt.

Dwie szkoły

Po śmierci Konfucjusza o dominację w Chinach walczyły dwa obozy sku­pione wokół jego uczniów — Mencjusza i Xun-zi. Mencjusz, podobnie jak jego mentor, wierzył w wewnętrzną porządność gatunku ludzkiego, ale jego nauki dotyczyły potencjalnej ciemnej strony. Mówiąc o dziedzi­czeniu i czynnikach środowiskowych, Mencjusz uważał, że ludzie rodzi­li się z czystym sercem, ale ich własne natury lub świat dookoła mogły ich uczynić złymi. To przekonanie jest przeciwstawne wobec chrześcijańskiej koncepcji grzechu pierworodnego, która zakłada, że ludzie są wewnętrz­nie grzeszni, ale mogą być odkupieni poprzez wiarę chrześcijańską.

Druga ze szkół postkonfucjańskich, uosabiana przez Xun-zi, przed­stawia z kolei swoją wizję grzechu pierworodnego. Wierzy, że ludzie są z natury źli, ale mogą być odkupieni przez moralne wychowanie i ży­cie w sprawiedliwym społeczeństwie.

Konfucjanizm a taoizm

Konfucjanizm kładł nacisk na właściwe zachowanie, protokół i etykietę w każdej sytuacji, co było przeciwieństwem swobodnego, niesztywnego i bezkształtnego tao. Istnieje legenda, że młody Konfucjusz spotkał sta­rego Lao-Tse i po spotkaniu powiedział: „Spotkałem smoka”. Nie cho­dziło mu o to, że spotkał stetryczałego, ziejącego ogniem głupca. W chiń­skiej mitologii smok nie należy do ziemskiego padołu, lata w chmurach i nie dotyczą go przyziemne utrudnienia. Konfucjanizm to filozofia kon­kretu, taoizm to filozofia jak najdalsza od konkretu.

Konfucjanizm przeplatał się z taoizmem i buddyzmem, ale nigdy nie stracił swego wpływu na życie społeczne i polityczne w Chinach. W końcu powstała nowa szkoła konfucjańska uwzględniająca osiągnię­cia taoizmu i buddyzmu, zwana neokonfucjanizmem.

Dziedzictwo Konfucjusza

Konfucjanizm w takiej czy innej formie pozostawał znaczącą szkołą fi­lozoficzną w Chinach aż do rewolucji komunistycznej w 1949 roku. Dą­żący do dogmatycznego monopolu komuniści zniechęcali do studiowa­nia Konfucjusza, a prace filozoficzne nie były mile widziane. Jednakże główne dzieła konfucjanizmu nadal były powszechnie czytane. Najsłyn­niejszy z antycznych tekstów to I Ching, czyli „Księga przemian”. Jest ona wykorzystywana na Zachodzie do wróżb, ale to starożytny i święty tekst. Rzuca się losy, a następnie szuka w książce odpowiedniego cytatu (w za­leżności od wylosowanych liczb) i bardzo często znaleziona odpowiedź okazuje się bardzo trafną odpowiedzią na zadane pytanie!

Konfucjanizm

Konfucjanizm jest nieco bardziej skomplikowany, niż to się powszechnie uważa na Zachodzie, gdzie kojarzy się go z ciasteczkami szczęścia i Azja­tami ględzącymi w telewizji z niezrozumiałym akcentem, zaczynającymi zdania od: „Konfucjusz powiedział: <tu jakiś znany banał>”.

Konfucjusz

Żył w latach 551 – 479 p.n.e. Urodził się w zamożnej rodzinie, która jed­nak wskutek niefortunnych zdarzeń losowych popadła w ubóstwo. Był podróżującym filozofem, którego uczniowie formowali i wchłaniali jego mądrości. W jego czasach w Chinach panował chaos, wszechobecne były korupcja i nadużycia władzy. Jego filozofia podkreślała etyczny wymiar relacji międzyludzkich i politycznych, wartości rodzinne i szacunek dla rodziców. Jego główną metodą było dawanie dobrego przykładu. Przy­wódca powinien być przykładem moralnej niezłomności, tak by zgodnie z zasadą naśladowania w dół obywatele przejęli jego cnoty. Konfucjusz krótko sprawował urząd polityczny i wdrożył swoje przekonania z wyjąt­kowo dobrymi rezultatami. Przez resztę życia próbował, poprzez swoje pisma i nauczanie, nawrócić grzeszników na drogę prawdy, sprawiedli­wości i prawdziwej chińskości.

Termin ren można przetłumaczyć jako„miłość”lub„cnotę”i jest to klu­czowy punkt filozofii Konfucjusza. Wyrażony w inny sposób, w formie bardzo bliskiej ludziom Zachodu, brzmi: „Czyń innym to, co chciałbyś, aby oni uczynili Tobie”. Tak jest, słynna „złota zasada”jest również obec­na w filozofii starożytnych Chin.

Konfucjusz, podobnie jak Jezus i Budda, nie pozostawił po sobie żad­nych pism, co wydaje się rozpowszechnionym zwyczajem pośród wiel­kich liderów duchowych. Spisanie swoich mądrości pozostawiają oni uczniom. Najlepszym opisem życia Konfucjusza i jego nauk jest książ­ka Dialogi konjucjańskie Lun-yu). Konfucjusz nie był przywódcą religijnym, chociaż byli tacy, którzy czcili go jako wysłannika bogów. Jego nauki etyczne wzywały do głębokiego szacunku dla rodziców, a także do kultu przodków, lojalności wobec państwa i jego przywódców. Opisał też pięć cnót niezbędnych dla dobrego życia: współczucie, przyzwoitość, dobre maniery, wiedza i wierność.

Konfucjusz i jego uczniowie stworzyli filozofię, która wpłynęła na kulturę azjatycką na poziomie społecznym, politycznym i ducho­wym. Zapoczątkowana w Chinach, rozprzestrzeniła się po świecie i cią­gle fascynuje łudzi Zachodu.

Filozofia świecka

Konfucjanizm nie jest zorganizowaną religią. To świecka filozofia. Nie ma kapłanów czy dogmatów. Konfucjusz jest traktowany jako wielki czło­wiek, a nie bożek czy wysłannik niebios. Istnieją wprawdzie konfucjańskie „świątynie”, ale służą one raczej zbieraniu się lokalnych społeczności. Konfucjusz wyczuł, że w ludzkiej naturze leży skłonność do ubóstwiania przywódców i robienia z nich wielkich herosów, dlatego zabronił ubó­stwiania swojej osoby za życia i po śmierci.

Tao Te Ching

Biblia taoizmu to zbiór oddzielnych sformułowań. Osiemdziesiąt jeden przysłów to około pięciu tysięcy słów, a jednak ich wpływ na filozofie świata jest olbrzymi. Obejmuje ona wiele paradoksów mających na celu wyjaśnienie drogi i wewnętrznej harmonii wszechświata. Byt i niebyt, trudność i łatwość, długość i krótkość, wysokość i niskość — wszystko jest komplementarne. Tao Te Ching odrzuca materializm jako przeszkodę na drodze do oświecenia i zaleca akceptację jako drogę do wewnętrzne­go spokoju.

Tao Te Ching zawiera słynny wers:,Wielka podróż zaczyna się od poje­dynczego kroku”. Innymi słowy — nie utrudniaj spraw. Nie daj się przy­tłoczyć wymogom współczesnego życia w pośpiechu. Oczywiście tymi sprawami trzeba się zająć, aby przetrwać, ale jeśli podejmiesz próbę po­zbycia się stresu i napięcia i po prostu popłyniesz z prądem, to życie bę­dzie znacznie prostsze i masz szansę na zdobycie wiedzy, a być może na­wet na duchowe przebudzenie.

O sztuce wojny

Sztuka wojny to wpływowe dzieło taoistyczne poświęcone prowadzeniu wojen i ich wygrywaniu. Jego autorstwo przypisywane jest enigmatycz­nemu Sun-Tzu, o którym niewiele wiadomo. Uważa się, że powstało po­między piątym a trzecim wiekiem p.n.e., w okresie wojen domowych w Chinach.

Praca ta jest dziś równie popularna co dawniej. Zachodnie umysły zachwyciły się nią również. W filmie Twierdza z Seanem Connerym, gdzie gra on starego szpiega (całkiem podobnego do Jamesa Bonda) nielegal­nie więzionego przez rząd amerykański, gdy władze przychodzą prosić go o udział w niebezpiecznej misji, dwiema książkami, jakie widzimy na jego półce, są dzieła zebrane Szekspira i Sztuka wojny. Jest to bardzo krótkie ujęcie, niemal niezauważalne, ale mówi wiele o postaci, która, jak to sugeruje scenariusz, wykorzystuje rady Sun-Tzu, aby przetrwać.

W dzisiejszych czasach książkę tę studiują nie tylko wojskowi, ale o biznesmeni. Prawdę mówiąc, struktura organizacyjna azjatyckich firm, przypominająca strukturę feudalnych klanów średniowiecznej Japonii i japońskie motto „biznes to wojna”, wskazuje, iż traktują oni swoje mię­dzynarodowe działania poważnie. Japończycy wczytali się w Sztukę wojny i zastosowali się do jej przykazań.

Chińczycy również stosują się do wskazań tej książki. Dla nich to żywy dokument, wdrażają zawarte w nim wskazówki dwadzieścia czte­ry godziny na dobę i już niedługo prześcigną Amerykę pod względem militarnym i gospodarczym, więc powinna się ona mieć na baczności. W latach dwudziestych dwudziestego wieku jednym z niewielu polity­ków, którzy zadali sobie trud lektury Mein Kampf Adolfa Hitlera, był Winston Churchill, późniejszy premier Wielkiej Brytanii. Churchill prze­strzegał, niczym mistyk przed apokalipsą, przed tym małym kapralem ze śmiesznym wąsikiem i słabością do nadmiernej gestykulacji w czasie przemawiania. Hitler ogłosił światu swoje zamiary na długo przed doj­ściem do władzy. A świat nie chciał słuchać, dopóki nie było za późno.

W filmie Superbohaterowie superbohater imieniem Sfinks trenuje dzi­waczną grupę przyszłych superbohaterów. Przekazuje im wiedzę w for­mie zaszyfrowanych aforyzmów i paradoksów typu: „Dopóki nie na­uczysz się panować nad swoim gniewem, to gniew będzie panował nad Tobą”. Jeden z jego uczniów, popędliwy pan Wściekły, ciągle wyśmie­wa te komunały wygłaszane przez Sfinksa. Paradoksy są tu wykorzysta­ne do uzyskania efektu komediowego, ale mądrość Wschodu jest pełna paradoksów.

Sztuka wojny nie jest tu wyjątkiem. Jej sformułowania mogą wydawać się proste i oczywiste, jak dla pana Wściekłego, ale jest w nich ukryta sta­rożytna chińska mądrość, która nie zawsze jest widoczna na pierwszy rzut oka.

Taoizm jest to chińska filozofia, jedna z największych sił w myśli azja­tyckiej, która bardzo intrygowała i fascynowała ludzi Zachodu. Słowo tao znaczy „droga”. Biblią taoizmu jest księga Tao Te Ching („Droga i jej potęga” lub„Księga drogi i cnoty”), niewielkich rozmiarów książka skła­dająca się z aforyzmów i maksym przypisywanych filozofowi Lao-Tse (Lao-zi). Taoiści wierzą, że istnieje niewidzialny i wszechobecny projekt wszechświata niezrozumiały dla ludzkiego umysłu. Tao jest bezczasową i pozbawioną formy, nieznaną siłą rządzącą kosmosem.

Pierwszym i najbardziej znanym paradoksem jest to, że najlepszym sposobem na zwycięstwo w bitwie jest niebranie udziału w żadnej z nich. Innymi słowy, najlepszy wojownik to doświadczony strateg, które umie znaleźć inne sposoby pokonania przeciwnika. Tak naprawdę konflikt zbrojny jest ostatecznością i dowodem na brak umiejętności wojownika. Według Sun-Tzu wygrać bez oddania strzału lub wyciągnięcia szabli, jak to bywało w jego czasach, to przejaw geniuszu wojownika.

Nie jest tajemnicą, dlaczego pomimo istnienia wielu innych ksią­żek poświęconych zarządzaniu i prowadzeniu biznesu Sztuka wojny nadal jest powszechnie czytana. Jeśli potraktować słowa „siła zbrojna” i „wróg” jako metafory, to czyta się ją jak poradnik z cyklu: „Jak odnieść sukces w biznesie”. Poniżej znajduje się kilka sparafrazowanych mądrości, które są równie przydatne w biznesie, jak i (dawniej) na polu bitwy.

Prawdziwy wojownik (lub prezes):

  • Rozgniewa przeciwnika, samemu zachowując spokój. Gniew za­burzy osąd adwersarza.
  • Gra głupka, aby wytworzyć u przeciwnika fałszywe poczucie wyższości.
  • Wykorzystuje retoryczne sztuczki i mówi szybko, aby zmylić przeciwnika.
  • Wygrywa poprzez zastraszenie.
  • Jest przygotowany jak harcerz.
  • Zna siebie.
  • Nigdy nie pozwoli przeciwnikowi ustalić, co naprawdę myśli.
  • Ustala system kar i nagród dla personelu.
  • Wie, że jeśli będzie traktował swoich żołnierzy (pracowników) jak członków rodziny, to pójdą za nim wszędzie.
  • Delegując obowiązki, ocenia mocne i słabe strony personelu i wskazuje właściwą osobę do wykonania zadania.
  • Zawsze umie przystosować się do sytuacji.
  • Wie wszystko, co się da, o konkurencji, posuwając się nawet do za­trudniania szpiegów i podkupienia rozczarowanych pracowni­ków przeciwnika, aby uczynić z nich podwójnych agentów.
  • Wykorzystuje wady charakteru przeciwnika.
  • Wie, że kiedy wśród żołnierzy panuje nastrój buntowniczy (ne­gatywne plotki), to ma kłopoty.
  • Jest konsekwentny. Myśli, co mówi, i mówi, co myśli.
  • Myśli niesztampowo.
  • Jest aktywny i zachęca do tego innych.

Sztuka wojny to starożytne dzieło poświęcone strategii i taktyce wojen­nej i politycznej, które jest dziś studiowane przez biznesmenów. Opisa­ne w nim zasady mogą był łatwo zaadaptowane do pracy w korporacji. W końcu japońskie firmy nadal wyznają motto:„Biznes to wojna”.

Brzmi znajomo? Na pewno słyszałeś o tych zasadach, jeśli uczęsz­czałeś na kurs zarządzania. Te zasady wymyślono jednak tysiące lat temu. Sztuka wojny będzie pomocna czy to podczas negocjacji biznesowych, czy podczas konfliktów domowych. To praktyczne zastosowanie zasad taoi­zmu, które mogą Ci się przydać w rzeczywistym świecie, a nie zmuszają Cię do zastanawiania się nad tajemnicami azjatyckiego mistycyzmu.

Taoizm

Jest to chińska filozofia, jedna z największych sił w myśli azjatyckiej, któ­ra bardzo intrygowała i fascynowała ludzi Zachodu. Słowo tao oznacza „drogę”. Biblią taoizmu jest księga Tao Te Ching („Droga i jej potęga” lub „Księga drogi i cnoty”), niewielkich rozmiarów książka składająca się z aforyzmów i maksym przypisywanych filozofowi Lao-Tse (Lao-zi), cho­ciaż, podobnie jak ewangelie i Nowy Testament, zostały one spisane po­śmiertnie przez jego uczniów.

Lao-Tse

Filozof ten był najwyraźniej podejrzliwy w stosunku do słowa pisanego, ponieważ widział, jak spisane na papirusie czy wyryte w kamieniu teksty stawały się sztywnymi dogmatami. Taoizm zaś jest niedogmatyczny. Jest płynną, bezkształtną, szalenie ulotną filozofią. Ale gdy już ją pojmiesz, klapki z oczu opadną Ci na zawsze. Byłeś niewidomy, a teraz widzisz.

Niewiele wiadomo o postaci Lao-Tse i jego życiu. Otacza go wiele legend. Jedna z nich mówi, że narodził się ze związku kobiety i kome­ty, spędził w brzuchu matki sześćdziesiąt dwa lata i urodził się jako siwy, stary mędrzec. To wyraz szacunku, jakim obdarzali go dawni Chińczy­cy. Lao-Tse na zawsze pozostanie w ich sercach i umysłach jako przyja­cielski i wnikliwy stary filozof, wędrujący w specjalnych szatach, z laską i dzielący się głębokimi i zdroworozsądkowymi radami z każdym chęt­nym słuchaczem.

Inna legenda głosi, że pod koniec życia Lao-Tse zasmucił się tym, jak mało zmienili się ludzie pomimo lat jego nauk, wskoczył na wodne­go bawoła i pogalopował za wielki mur na spotkanie przeznaczenia. Na­wet imię Lao-Tse jest legendarne. Można je przetłumaczyć jako „starzec” albo „stary chłopiec”. To oddaje lekkość tao.

Założenia taoizmu

Taoiści wierzą, że istnieje niewidzialny i wszechobecny projekt wszech­świata, niezrozumiały dla ludzkiego umysłu. Naszej psyche dotyka tylko przebłysk świadomości jego istnienia. Wiemy, że jest, ale jest zbyt efeme­ryczny, abyśmy mogli go pojąć. Tao jest bezczasową i pozbawioną formy, nieznaną siłą rządzącą kosmosem.

Podstawowym założeniem taoizmu jest zasada nicnierobienia (wu-wei), czego nie należy mylić z licencją na ociąganie się. Leniwce kanapowe nie radujcie się — tao nie jest z wami. Taoistyczna koncepcja nicnierobienia oznacza pozbycie się przed-sądów i przekonań, które, jeśli je dokładnie przeanalizować, zostały nam narzucone przez kontrproduktywną struk­turę społeczną i zasadniczo przyziemną rzeczywistość. „Bądź spokoj­ny i wiedz” to popularna mądrość buddyjska. „Posłuchaj swojego serca” będzie inną wersją tej mądrości. Poprzez medytację i inne formy „bycia w ciszy” możemy uzyskać dostęp do tao. Niezdrowy pośpiech wyścigu szczurów nie pozwala na odkrycie tao.

Czy kiedykolwiek odczuwałeś łączność ze światem?

Być może doświadczyłeś poczucia wewnętrznego spokoju podczas sa­motnego spaceru na smaganej wiatrem plaży lub w równikowym lesie.

Jeśli tak, to doświadczyłeś ulotnego tao.

Buddyzm zen

Przez tysiąclecia buddyzm dzielił się na wiele szkół. Jedną z najbardziej znanych jest buddyzm zen, forma powstała w Chinach i rozpowszechnio­na w Japonii, będąca połączeniem buddyzmu hinduskiego i taoizmu.

Buddyzm zen wpłynął na wiele aspektów kultury — od poezji haiku po skalny ogród zen. Czy znasz kogoś, kto na swoim biurku ma jeden z tych miniaturowych ogrodów, które zmieniają się całkiem po lekkim potrząśnięciu? Próbują obniżyć poziom stresu i ukazać spokój w sty­lu zen.

Zen zakłada, że powinno się dążyć do postrzegania świata dokładnie takim, jakim on jest, bez zaciemniania rzeczywistości własnymi „przed -sądami”. Istnieje buddyjska zasada „zero umysłu”. Zen podkreśla rolę medytacji jako klucza do zdobycia wiedzy niezbędnej do oświecenia. Zen jest również odpowiedzialny za powstanie formy poezji haiku — wiersza o siedemnastu sylabach — ani mniej, ani więcej. Zen podkreśla rolę me­dytacji jako drogi do odkrycia własnej „natury Buddy” i klucza do prze­budzenia. Odpowiednikiem szybkiego oświecenia jest coś, co jest okre­ślane japońskim słowem satori. Zen nie przykłada również wielkiej wagi do studiowania buddyjskich pism.

Nirwana

Budda nie negował istnienia hinduskich bogów, ale nie zwracał na nich uwagi. Robią oni swoje i nie trzeba się ich obawiać ani ich czcić. Tylko ludzkość ma potencjał, aby doznać wielkiego przebudzenia. I tak jak w hinduizmie, celem buddyzmu jest wyzwolenie od ciężaru fizycznej eg­zystencji, ograniczeń i przeszkód ziemskiego więzienia i osiągnięcie sta­nu nazywanego nirwaną.

Kultury azjatyckie dały światu wiele wielkich zasad duchowych i filo­zoficznych, jednak we współczesnych czasach Chiny chciały zniszczyć tę bogatą tradycję. Po inwazji na Tybet w 1959 roku Dalajlama został zmuszony do emigracji, a buddyści w Chinach są prześladowani z po­wodu swojej wiary.

Ścieżka do nirwany obejmuje życie pełne życzliwości, współczucia i opanowania. Oznacza również przestrzeganie moralnych nakazów buddyzmu, czyli pięciu zakazów: kradzieży, mordu, przeklinania i ob­mowy, złego prowadzenia się i używania substancji psychoaktywnych. Ten styl życia prowadzi do lepszego losu w następnym wcieleniu i w ko­lejnych na drodze do oświecenia. Pomaga również unikać trzech głów­nych przyczyn zła w tym świecie, którymi, wedle buddystów, są: złudze­nie, nienawiść i pożądanie.

Nirwana jest dostępna dla każdego, kto chce nad sobą pracować, ale jest większa szansa jej osiągnięcia, jeśli zamkniemy się w klasztorze. Dla tych, którzy nigdy nie zbliżą się do nirwany, jest nadzieja na stopniowo coraz lepsze życie, aż w końcu wyewoluują oni duchowo na tyle, by móc osiągnąć ten podniosły stan.

Buddyzm dzisiaj

Buddyzm jest nadal popularną wiarą ze względu na swoją elastyczność, zdolność do adaptacji i nieobecność sztywnych dogmatów. Rozwija się w Japonii i zdobywa coraz większą popularność na Zachodzie, ale w ko­munistycznych Chinach jest zwalczany. W 1959 roku komunistycz­ne Chiny najechały sąsiedni Tybet, kraj przywódcy buddyzmu Dalajla­my, którego zmusiły do udania się na emigrację. Represyjni i totalitarni Chińczycy do dziś prześladują buddystów.

Cztery szlachetne prawdy

Podobnie jak Jezus, Budda nie pozostawił po sobie żadnych pism. Wsku­tek tego to jego uczniowie spisali jego filozofię. Najważniejszym elemen­tem buddyjskiej doktryny są cztery szlachetne prawdy.

Prawda nie jest zawsze tym, co chcemy usłyszeć, ale ona nas wyzwoli. Pierwsza szlachetna prawda jest taka, że życie jest pełne smutku i cierpie­nia. Narodziny są bolesnym procesem, podobnie jak śmierć, a pomiędzy nimi czekają nas udręka, złamane serca, śmierć ukochanych osób i nie­uchronny marsz ku niechybnemu końcowi. Nikt nie wyjdzie stąd żywy. A ponieważ buddyści wierzą w reinkarnację, nawet nie dostaniemy skrzy­deł, gdy to wszystko się skończy. W kolejnym życiu czeka nas to samo.

Druga szlachetna prawda mówi o przyczynie cierpienia. Jego przyczy­ną jest nieoświeconość ludzi i nieświadomość prawdziwej natury wszech­świata. To właśnie, obok naszej obsesji na punkcie ziemskich pragnień i rzeczy materialnych, przyczynia się do endemicznej, życiowej melan­cholii. Większość ludzi szuka ucieczki w świecie zmysłowych przyjem­ności i cielesnych wygód, jednak o ile takie rzeczy mogą być chwilową na­grodą, to jednak utrudniają prawdziwe oświecenie.

Trzecia szlachetna prawda jest optymistyczna i mówi o ustaniu cier­pienia. Można wykroczyć poza ziemskie cierpienia, odrzucając materia­lizm i przyjemności zmysłowe i poszukując oświecenia. Medytacja jest ścieżką większości buddystów. W czasach gdy ludzie mają coraz więk­sze problemy ze skupieniem się na czymkolwiek, jest to bardzo trudna
droga. Nie można ciągle grać na PlayStation, oczekując w międzyczasie wielkiego przebudzenia. Medytacja to ciężka praca — większość ludzi denerwuje się i wierci, gdy czekają w kolejce po bilet do kina lub siedzą na ławce, a tu trzeba usiąść w pozycji lotosu, ze skrzyżowanymi nogami, skoncentrować się na oddechu i czekać, aż coś się zdarzy.

Hinduiści i buddyści wierzą, że w wyniku reinkarnacji można się cof­nąć, to znaczy odrodzić się jako zwierzę, przykładowo gołąb, z powo­du naszej karmy. Z kolei zachodnia filozofia New Age stoi na stanowi­sku, że raz urodziwszy się człowiekiem, nie można się już odrodzić jako zwierzę.

Czwarta szlachetna prawda mówi o tym, że jeśli podąży się szlachet­ną ośmiostopniową ścieżką, to można odnaleźć poszukiwane oświece­nie. Ośmiostopniowa ścieżka obejmuje:

  • właściwy pogląd — jest to poznanie czterech szlachetnych prawd i postrzeganie siebie i świata takimi, jakimi faktycznie są,
  • właściwe postanowienie — to postanowienie wyrzeczenia się złej woli i odstąpienie od wyrządzania wszelkiej krzywdy oraz pozy­tywne myślenie i powstrzymanie się od myśli negatywnych,
  • właściwe słowo — to powstrzymanie się od kłamstwa, od mowy powodującej nieporozumienia między ludźmi („dzielącej” mowy), mowy obelżywej, pustego gadania i tak dalej,
  • właściwy czyn — to powstrzymanie się od zabijania, kradzieży, nieskromności i kontrolowanie się w każdej sytuacji,
  • właściwy żywot — obecnie nauczany jako filozofia New Age — uczy etyki w pracy, Budda miał jednak na myśli co innego. Według niego to porzucenie nieuczciwego sposobu życia i pro­wadzenie życia właściwego, czyli przestrzeganie wskazań moralno-etycznych zawartych w naukach buddyjskich (wyrzecze­nie się używania broni, zabijania zwierząt domowych, handlu niewolnikami, alkoholu i innych substancji psychoaktywnych i trucizn),
  • właściwy wysiłek — to intencje i wysiłek, które nie pozwalają na powstawanie złych, a pomagają w powstaniu i umocnieniu istniejących dobrych mentalnych właściwości. Stara prawda mó­wiąca, że nic nie przychodzi bez wysiłku, nie jest tylko hasłem. To prawda uniwersalna. Jeśli bardzo czegoś pragniesz, musisz nad tym popracować, a jeśli tym czymś jest oświecenie, to wło­żony wysiłek musi być naprawdę spory,
  • właściwa uważność — zachowanie uważności we wszystkim, co się przedsięwzięło — świadomości własnego ciała, uczuć, umysłu i myśli,
  • właściwa medytacja — dążenie do osiągania stanów, w któ­rych znika ego, do osiągania spokoju i podążanie ścieżką do oświecenia.

Buddyzm, podobnie jak hinduizm, uważa karmę za uniwersalną siłę sprawiedliwości i równowagi. Następnym razem, gdy zaczniesz się zastana­wiać, dlaczego nie wiedzie Ci się w życiu, pomyśl o teorii karmy. Zakłada ona, że wybierasz to życie, rodziców i płeć. Życie, jakie przeżywasz, ma być dla Ciebie lekcją, wynagrodzić doznane niesprawiedliwości i być karą za niesprawiedliwości wyrządzone przez Ciebie w poprzednim życiu.

Buddyzm

Twórcą buddyzmu był Indyjski książę Siddhartha Gautama (około 563 – około 483 p.n.e.), który przeszedł do historii jako Budda, czyli „Przebu­dzony”. Siddhartha wychował się w hinduizmie, ale odrzucił wiele zasad tej religii, w tym system kastowy, potęgę i wpływy bramińskiej kasty ka­płanów i wiele ze świętych pism hinduizmu.

Budda był księciem, który wychował się w luksusie, oddzielony od świata murami pałacu. Przeżył olbrzymi wstrząs, gdy ujrzał biedę i cier­pienie większości ludzi. Jako członek klasy rządzącej był trzymany pod kloszem, z dala od prawdziwego świata. Gdy zobaczył zimne i okrutne ob­licze prawdziwego świata, porzucił swój pałac i bogactwo, nie znajdując w nim ani radości, ani sensu. Porzucił więc żywot arystokraty na rzecz su­rowego życia pustelnika.

Pośrednia droga

Budda w końcu doszedł do tego, co nazywamy „pośrednią drogą”. Ani doświadczanie radości życia, ani skrajna asceza nie były dobrymi droga­mi do szczęścia i oświecenia. Legenda głosi, że przez wiele dni siedział bez ruchu pod drzewem, a jego świadomość gwałtownie ewaluowała, aż osiągnął długo oczekiwane i bardzo nieuchwytne oświecenie. Wiedza jed­nak nie przyszła łatwo. Budda, jak Jezus na pustyni, był kuszony trzykrot­nie. W przypadku Buddy kusicielami były pożądanie, strach i obowiązek społeczny. Opierając się tym pokusom, które zaburzały jego drogę, osiąg­nął oświecenie. Resztę życia Budda poświęcił na nauczanie, zbieranie wo­kół siebie uczniów i założenie klasztoru.