Archive for the ‘Grecja’ Category

Protagoras

Protagoras jest ogólnie uważany za pierwszego sofistę. Jego kariera była wspaniała i cieszył się on sławą już za życia. Pośmiertne uznanie znaczy­ło dla sofisty niewiele. Sofiści zupełnie nie byli zainteresowani sprawami duchowymi. Po prawdzie Protagoras oskarżany był o bezbożność, a był to w tamtych czasach występek poważny, a także jedna z przyczyn przy­spieszających koniec wielkich sofistów.

„Człowiek jest miarą wszechrzeczy”, brzmiało credo Protagorasa, nie chodziło mu jednak o szlachetność i ewolucyjną wyższość gatunkową.

Faktycznie to przykład skrajnego relatywizmu, moralnego i każdego in­nego. ,Wszystko uchodzi” — to naturalne rozwinięcie zasady Protagora­sa. Jeśli dobrze się z tym czujesz, zrób to. Jeśli dzięki temu coś zyskasz, na­wet kosztem innych, zrób to i tak.

Protagoras miał również obojętny stosunek do bogów. Jego pogląd był taki, iż nie można z pewnością stwierdzić, że bogowie istnieją, a po­nieważ nie można tego wiedzieć, nie są oni ważni w codziennym życiu, więc można równie dobrze o nich zapomnieć — stąd oskarżenia o bez­bożność i późniejszy wyrok śmierci.

Gorgiasz

Gorgiasz, znany również jako Nihilista, był doskonałym mówcą publicz­nym. Nie poświęcał wiele czasu cnocie, uważał raczej, że kluczem do suk­cesu jest siła perswazji: posiądź go, a świat stanie przed Tobą otworem. Jego filozofię podsumowują trzy stwierdzenia:

  • Nie ma nic.
  • Gdyby nawet coś było, to byłoby to niepoznawalne.
  • Gdyby nawet było poznawalne, to i tak wiedzy o tym nie udało­by się przekazać.

Gorgiasz napisał również satyryczny wiersz szydzący z Parmenidesa, zatytułowany To, czego nie ma. W wierszu tym wymienia wiele rzeczy, o któ­rych można pomyśleć, że nie istnieją i nie zaistnieją nigdy.

Prodykus

Prodykus był krasomówcą, który, wedle wielu przekazów, nigdy nie dawał się zbić z tropu, a wszystko robił dla pieniędzy. Platon często kpił z niego, przedstawiając go jako pedantycznego wykładowcę opowiadającego prze­de wszystkim o subtelnościach języka. Jego los jest dowodem na to, że nie należy podejmować ryzyka, jeśli nie jest się w stanie ponieść wszystkich jego konsekwencji. Jakkolwiek był elokwentny i popularny, władze Aten zdecydowały się go stracić za bałamucenie młodzieży. Oskarżenie to było wysunięte również przeciw szlachetnemu Sokratesowi.

 

Demokryt — atomowy duet

Filozofowie Leucyp i Demokryt byli pierwszymi, którzy twierdzili, że świat jest zbudowany z małych cząsteczek zwanych atomami. Te czą­steczki były niewidzialne dla ludzkiego oka, a jednak wszechobecne, a ich liczne kombinacje składały się na to, co nazywamy rzeczywistością. Z nich dwóch Demokryt posiadał zdecydowanie większe poczucie hu­moru, gdyż przezywano go Śmiejącym się Filozofem i kpiarzem. Rzeko­mo zawsze dowcipkował lub chichotał ze swoich współobywateli.

Demokryt rozwijał teorię Leucypa, stwierdzając, iż atomy są nie­podzielne. Ten fakt był akceptowany aż do sierpnia 1945 roku, kiedy to ludzkość rozszczepiła atom i rozpętała pożogę, zmieniając świat na za­wsze. Potem fizycy kwantowi udowodnili, że istnieją rzeczy mniejsze na­wet niż atom. Lecz teoria Leucypa i Demokryta była modna przez kilka dobrych tysiącleci.

Spin doktorzy starożytności — sofiści

Kolejna szkoła filozofii, sofiści, ze swoją mieszaniną filozofii, polityki, oportunizmu i cynizmu jest tak samo nowoczesna jak pluraliści. Poszu­kiwanie mądrości, rozwój systemu politycznego i stary dobry duch przed­siębiorczości wytworzyły profesjonalną klasę wędrownych „edukratów” znanych jako sofiści. Sofistyka ma dziś wydźwięk negatywny, na co bar­dzo sobie zasłużyła. W dzisiejszych czasach sofista konkurowałby z kryp­toreklamą, rzucając frazesami z intensywnością maniaka.

Słowo „sofistyka” ma w języku polskim zdecydowanie negatywne na-                cechowanie dzięki „uprzejmości” sofistów. Sofiści — antyczny ekwiwalent „samopomocnych” guru, byli bardziej zapalonymi mówcami niż filozofami. Za opłatą uczyli, jak używać narzędzi retoryki oraz po­siąść umiejętności dyskusji — pomagając tym samym w rozwoju czy­jejś kariery.

Sofiści robili rzeczy, które inni filozofowie uważali za niedorzeczne: brali zapłatę za swoje usługi i potrafili „obracać” filozofią tak, by przysto­sować ją do dowolnej sytuacji politycznej. Zwinność językowa była ich specjalnością. Potrafili udowodnić, że dzień jest nocą, a czarne jest bia­łe i pozostawić przyodziany w togi tłum pełen respektu wobec tego prze­konania. Posiadali imponującą siłę perswazji, a ambitni młodzi ludzie płacili, by nabyć trochę tej umiejętności. Sofiści wpisywali się doskona­le w greckiego ducha czasu i byli niezwykle popularnymi i wpływowymi postaciami.

Jednakże, tak jak w przypadku presokratyków, przetrwało bardzo mało informacji i pism napisanych przez sofistów i o nich. Głównym źródłem wiedzy na ich temat jest Platon, człowiek, który nienawidził so­fistów i wszystkiego, co oni uważali za słuszne. Tym, co przetrwało przez tysiąclecia, jest wyraźnie jednostronny obraz sofistów.

By przywrócić pozytywny wizerunek, mający złą sławę sofiści uważali się za nauczycieli i biznesmenów. Twierdzili, że mają umiejętność komu­nikowania się z innymi i brali zapłatę za swoje usługi. Uważali to za god­ną szacunku umowę, słuszną wymianę dóbr (usług) na pieniądze.

Czy może ich wiara jest zwyczajnie sofistyką? Jest taka zasada, że to, co było Ci dane za darmo, nie powinno być dzielone z innymi za opła­tą. Sofiści jednakże nie prowadzili interesów w imię prawdy, piękna, logi­ki ani niczego podobnego. Byli pragmatykami pomagającymi ambitnym ludziom uczyć się i używać bardzo przyziemnych umiejętności, by ci mogli znaleźć szczęście, miłość i sukces w antycznych Atenach. Wielu przeciętnych obywateli zdobyło dzięki sofistom cenne umiejętności.

I Pluraliści — wszystkie rodzaje materii

Kolejna grupa filozofów zwana jest pluralistami. Różnili się oni od monistów tym, iż wierzyli, że rzeczywistości nie da się sprowadzić do jednej rzeczy — bez względu na to, czy miałby to być żywioł, równanie matema­tyczne, czy teoria ciągłej zmiany i stałości. Oni uważali, że świat złożony jest z wielu elementów.

Empedokles: korzeń materii

Empedokles może być porównywany do Pitagorasa, ponieważ również łączył ze sobą to, co naukowe, i to, co duchowe, jednak zajmował się ra­czej medycyną niż matematyką. Legenda głosi, że był charyzmatyczną sławą, która dokonywała medycznych „cudów” zdumiewających lud­ność. Był także utalentowanym poetą i mówcą.

Empedokles uważał również, iż nie ma jednej presubstancji świata, a raczej jest tak, że korzenie wszystkich czterech żywiołów — ognia, po­wietrza, wody i ziemi — mogą być odnalezione we wszystkim, co istnie­je. Te cztery korzenie funkcjonują w różnym natężeniu. Oczywiście w wo­dzie dominować będą „korzenie” wody, ale inne będą tu również — choć w mniejszym stopniu — obecne. Wyznawał też grecką wersję koncep­cji yin-yang mówiącej-o koegzystencji dopełniających się przeciwności, którymi, wedle niego, były miłość i konflikt, uważane za siły wpływające na znany mu świat.

Anaksagoras: ziarna wiedzy

Anaksagoras rozwinął teorię czterech korzeni, stwierdzając, że rzeczy­wistość może być sprowadzona do nieskończonej liczby „ziaren”. Po­dobnie jak u Empedoklesa, te ziarna zawierają elementy wszystkiego i są we wszystkim, jednakże pewne elementy występują w większej ilości, tworząc tym samym zróżnicowanie życia.

W miejsce teorii miłości i konfliktu Empedoklesa Anaksagoras opo­wiadał się za istnieniem nous, czyli omnipotentnego, a jednak bezosobo­wego umysłu, który nadawał światu porządek i ciągłość.

Zenon z Elei: żółw i bohater

Zenon jest najbardziej znany z powodu słynnych paradoksów, które w prawdziwym świecie nie mają żadnego sensu, ale w swoim czasie były bardzo popularne. Pierwszy wyjaśnił, jak, siedząc w swoim pokoju, mo­żesz nigdy nie być w stanie dotrzeć do drzwi. Jeśli odległość pomiędzy dwoma punktami składa się z nieskończonej liczby punktów, to wówczas możemy podzielić tę odległość na połowę. I ad infinitum możemy dzielić na połowy coraz mniejsze odcinki. Tak więc potencjalnie mamy w po­koju nieskończoną ilość przestrzeni ukrytą w skończonej odległości po­między dwoma punktami i tak naprawdę nigdzie nie możemy się prze­mieścić. Pomyśl o tym, kiedy wstaniesz ze swojego krzesła, podejdziesz do drzwi i wyjdziesz z pokoju.

Drugi z paradoksów Zenona wiąże się z ruchem. Gdy przemiesz­czasz się z jednego miejsca do drugiego, to dochodzisz do połowy od­ległości, zanim dojdziesz do celu. I zanim miniesz punkt w połowie odległości, dochodzisz do połowy pierwszej części dystansu. Ergo: prze­szedłeś nieskończoną ilość punktów w skończonym czasie. A to niemoż­liwe, prawda?

Przykładem używanym przez Zenona na poparcie własnej tezy jest wyścig pomiędzy wielkim bohaterem Achillesem (znanym z Iliady i słyn­nej pięty) i żółwiem. Jeśli Achilles łaskawie da żółwiowi fory na starcie, to, jak można wnioskować na podstawie powyższych argumentów, nigdy nie będzie w stanie go dogonić. Jednakże gdybyś był hazardzistą, zupeł­nie nierozsądne byłoby stawianie na żółwia.

Pitagoras: poprzez liczby

Zamiast sugerować, że podstawowym tworzywem rzeczywistości był ele­ment natury, Pitagoras proponował tezę, że życie to gra liczb. Nauczał, że wszystko da się wyjaśnić poprzez twierdzenia i formuły matematycz­ne. Stworzył też połączenie między porządkiem matematycznym a mu­zyką, idąc nawet tak daleko, iż stwierdził, że orbitom ciał niebieskich towarzyszą melodyjne harmonie, które nazwał „muzyką sfer”. Było to je­dynie przekonanie, gdyż Pitagoras nigdy nie wystawił ucha ponad stratosferę, by zweryfikować swą teorię.

Szkoła pitagorejska była bardzo popularna i przetrwała setki lat. Za ży­cia Pitagoras otoczony był kultem, a jego uczniowie przysięgali zachować

dyskrecję i nie zdradzać na zewnątrz tego, czego się nauczyli, aż do śmier­ci. Wierzył też w reinkarnację, a jego zwolennicy byli wegetarianami.

Heraklit i Parmenides — dziwna para jońska

Nazywany również Ciemnym, Heraklit był filozofem znanym jako… środek usypiający. Według niego presubstancją wszystkiego był ogień, co rozumiane metaforycznie oznaczało, że wszystko płynie. Nie ma sta­łości we wszechświecie. Dla Heraklita wszystko ciągle stawało się i prze­mijało, nic nie trwało. Mówił, iż nie da się dwa razy wejść do tej samej rze­ki, ponieważ, według niego, płynąca woda nie jest już tą samą, w której chwilę wcześniej zamoczyliśmy palec. Życie to niekończąca się sekwen­cja narodzin i śmierci, tworzenia i niszczenia.

Heraklit czuł, iż jego „cykl spalania” ma zastosowanie również w przy­padku ludzkiego ducha. Czy w wieku czterdziestu lat jesteś tą samą osobą, którą byłeś, gdy miałeś łat dwadzieścia? Prawdopodobnie nie. Jeśli wziąć ją sobie do serca, filozofia ta prowadzi do melancholii: młodość przemija, bliscy umierają, byłeś prochem i w proch się obrócisz.

Pitagoras i jego zwolennicy wierzyli w reinkarnację i byli praktykują­cymi wegetarianami. Pitagoras był również jednym z pierwszych przywódców kultu. Jego zwolennicy byli karani, jeśli ujawnili jego nume­ryczne tajemnice. Plotka głosi, że niektórzy znajdowali w łóżku egejskie ryby, jeśli weszli w drogę osobie numer 1.

Heraklit przeżył większość życia jako ekscentryczny pustelnik. Pogar­dzał społeczeństwem, zresztą z wzajemnością. Był znany również ze swej często cytowanej maksymy: „Charakter jest przeznaczeniem”.

Parmenides był antyheraklitowski, jego teorie były bezpośrednią od­powiedzią na prace Heraklita. Krótko mówiąc, wierzył, że nic nie płynie, a wręcz przeciwnie, wszystko stoi w miejscu. „To jest” — to było jego cre­do. Byt jest niewzruszony i stały, a zmiana jest iluzją.

Parmenides napisał epicki wiersz zatytułowany Prawda, który, jak wszystko inne z epoki presokratejskiej, zachował się we fragmentach.

Przetrwało jednakże wystarczająco dużo, by z treści tej złożyć podstawy filozofii Parmenidesa.

Według Parmenidesa można na świat spojrzeć na dwa sposoby: pyta­jąc siebie, czy coś „jest”, czy tego „nie ma”. Jeśli „nie ma”, to nie możesz o tym myśleć, bo myśleć można tylko o tym, co istnieje.

Parmenides wierzył też, że wszystko, co widzisz w swoim życiu, co przychodzi i odchodzi, zakwita i przemija, jest tylko iluzją zmysłów. Im bardziej rzeczy się zmieniają, tym bardziej pozostają takie same.

Anaksymenes: oczywiście powietrze

Anaksymenes był uczniem Anaksymandra. W przeciwieństwie do swo­jego mistrza za presubstancję świata uznawał powietrze. Ludzie potrze­bują powietrza tak samo jak wody. Uważał, iż dusza jest zbudowana z powietrza.

Podczas gdy woda może zmieniać swój stan, powietrze jest podatne na rozrzedzanie i zagęszczanie. Powietrze w swej najgęstszej formie mia­łoby być ciałem stałym, zaś w postaci najbardziej ulotnej tworzyłoby at­mosferę. Nowożytni naukowcy (i guru New Age) powiedzą Ci, że ciało stałe jest zwykłą energią w jej najgęstszym stanie.

Choć Anaksymenes nazywał swoje tworzywo dosłownie powietrzem i zdawać się to może zabawną propozycją, tym, co jest tu ważne, jest za­sada. Prezentował on ruch odchodzący od sił nadprzyrodzonych i pró­bował, tak jak jego koledzy ze szkoły w Milecie i inni myśliciele, spojrzeć na rzeczy z perspektywy naukowej. Ta perspektywa czyni presokratyków ważnymi postaciami w historii świata.

Anaksymenes miał też inną teorię, skierowaną w bardziej wyszukaną stronę. W tamtych czasach oddech, jako że pochodził z ciała, był łączony z pojęciem duszy, która, jak uważano kiedyś i uważa się nadal, przebywa w ciele. W dawnych czasach, kiedy ludzie kichali, obawiali się, iż ich du­szy zagraża wyrzucenie na zewnątrz — stąd zwyczaj mówienia: „Na zdro­wie” (lub czegoś podobnego), kiedy ktoś kichnie. Było to oryginalnie za­wołanie, które miało spowodować, by dusza przesunęła się z powrotem do „środka”. Być może, lecz nikt tego nie wie na pewno, stary Anaksyme­nes mówił o czymś więcej niż tylko powietrze, kiedy został zwolennikiem tej monistycznej filozofii.

Presokratycy są nazywani również monistami. Oznacza to, że w swej filozofii określali podstawowe „tworzywo” rzeczywistości, takie jak woda, powietrze, ogień itd., jako jedną rzecz. Jednakże Pitagoras uwa­żał, że były nim liczby.

Tales: woda, woda wszędzie

Tales z Miletu jest często nazywany pierwszym „oficjalnym” filozofem. Jest postrzegany jako twórca filozofii przyrody. Zaproponował koncep­cję mówiącą, iż to woda jest presubstancją wszechświata. Intuicyjnie Tales uważał wodę za źródło życia, za niezbędną do tego, by przeżyć. W postaci powodzi i ulewy woda mogła odebrać życie tak samo, jak je podtrzymywała. Mogła też zmieniać formę. Nawet metale i skały mo­gły zostać stopione czy zamienione w płyn. Woda i inne ciecze były siłą tworzenia natury.

Chociaż Tales nie mógł wiedzieć, że ludzkie ciało składa się w więk­szości z wody, to jednak coś było w jego twierdzeniach, jakkolwiek z dzi­siejszego punktu widzenia wydają się one bardzo proste. Jego racjonalne podejście polegające na nieprzypisywaniu niczego ani wszystkiego „bo­gom” utorowało drogę metodzie naukowej. Już za życia i długo po śmier­ci uważany był za mędrca.

Anaksymander — filozof nieskończonej energii

Anaksymander, młodszy kolega Talesa, choć jemu współczesny, nie wie­rzył w to, iż presubstancją wszechświata jest jeden z czterech żywiołów. Sądził, iż wszystkie cztery tworzą jedną wspólną całość, którą nazwał apeiron, czyli bezkres. Wszystkie rzeczy powstały z apeironu i wszystkie do nie­go powrócą. Ta koncepcja poprzedza stwierdzenie Einsteina, iż „materia nie może być ani stworzona, ani zniszczona”.

Wysiłki presokratyków

Presokratykami określamy pierwszych „oficjalnych” filozofów na świecie — grupę mężczyzn, którzy nauczali i objaśniali głównie w greckich miastach-państwach Jonii od siedemnastego wieku p.n.e. Chociaż wiele z ich teorii może wydawać się naiwnymi, prymitywnymi i po prostu błędny­mi, tym myślicielom należy się uznanie za skierowanie myśli ludzkich w tak fascynującym kierunku.

Choć wpojono im bogate tradycje mitologiczne, włączając w to antropomorficznych bogów i potwory oraz przekazywane ustnie opowie­ści Homera i innych, presokratycy postawili pierwsze kroki w kierun­ku naturalnych praw. Starali się wyjaśnić, o co w tym wszystkim chodzi, stosując metody naukowe. Presokratyków czasem nazywa się monistami, gdyż oddzielali jedną rzecz, zwykle jeden z żywiołów (ziemia, powietrze, ogień, woda), jako podstawę, do której cała rzeczywistość mogłaby zostać zredukowana.

Presokratejskim filozofom, choć dziś ich teorie mogą wydawać się śmieszne, należy się uznanie za ich wysiłki zmierzające w kierunku odejścia od prymitywnych objaśnień bogów i demonów i przejścia do wyjaśniania natury i rzeczywistości. Wysiłki te utorowały drogę me­todom naukowym.

Idee i filozofie presokratyków były wyryte w kamieniu. Niestety, prze­trwały tylko ich fragmenty. W rzeczywistości nie zachowała się żadna nie­tknięta praca któregokolwiek z presokratyków. Wszystko, co pozostało, to odłamki i fragmenty, antyczne odpowiedniki małych żółtych karte­czek przyklejonych do Twojego monitora czy lodówki.

Ale ich wysiłki nie powinny pozostać niedocenione. Przejście od za­bobonu do nauki było jakościowym skokiem w myśleniu, a ich filo­zofia była jak korzenie, które wrosły w wiele prawd uważanych dziś za oczywiste.