Archive for the ‘Niemiecki idealizm’ Category

Inne pisma

W pracy Der Fall Wagner — Ein Musikanten- Problem Nietzsche posługuje się krytyką muzyczną, aby zaatakować swojego byłego mentora i przyjaciela Ryszarda Wagnera oraz wszystko, co ten sobą reprezentuje. Wagner, słyn­ny kompozytor, był również aktywny politycznie. Był także wielkim ego­istą i draniem.

W pracy Zmierzch bożyszcz, czyli jak filozofuje się miotem Nietzsche ata­kuje niemal każdego z wielkich filozofów: Sokratesa, Platona, Kanta i Rousseau nazywa dekadentami. Gniewny Nietzsche sławi Cezara, Na­poleona i sofistów!

Nietzsche nie miał szczęścia w miłości, a jego oświadczyny były odrzu­cane. Ale pomimo, a może z powodu swojego burzliwego życia, stwo­rzył wielkie dzieło, które wstrząsnęło wiktoriańską klatką i ciągle inspi­ruje i oburza.

Brnąc coraz dalej w prowokację, Nietzsche napisał Antychrysta, w któ­rym opłakuje upadek cesarstwa rzymskiego z powodu destrukcyjnego wpływu chrześcijaństwa i twierdzi, że jest ono niezdrową doktryną, pod­ważającą wszystko to, co w człowieku szlachetne.

Wszystko o Nietzschem

Nietzsche sam napisał podsumowanie swojej filozofii — książkę Ecce Homo —jak są staje — kim się jest. To po części autobiografia, a po czę­ści krytyczne studium tego, co napisał wcześniej. Niektóre z rozdzia­łów zatytułowane są dość prowokująco: „Dlaczego jestem taki mądry”, „Dlaczego jestem taki bystry” czy „Dlaczego piszę tak wspaniałe książ­ki”. Nietzsche sławił siebie jako człowieka wrażliwego, który wiedział, jak dobrze się odżywiać i troszczyć o siebie, jako kogoś, kto jest tak bar­dzo wizjonerem, że tylko niewielu czytelników będzie umiało go doce­nić. W ostatnim rozdziale „Dlaczego jestem przeznaczeniem” twierdzi, że jego dziedzictwo stanie się bronią masowego rażenia, zniszczy grzecz­ne społeczeństwo i stworzy nowy porządek świata. Wierzy, że libertyński, pogański Dionizos zajmie miejsce Jezusa jako najbardziej wpływowe bó­stwo kolejnego tysiąclecia.

Nietzsche nie był przeznaczeniem, tak jak chciał, ale jego dziedzi­ctwo wywarło olbrzymi wpływ w dwudziestym wieku — zarówno do­bry, jak i zły. Oczywiście najgorzej przysłużyła się mu własna siostra, antysemitka i faszystka, która przyjaźniła się później z Adolfem Hitlerem i Benito Mussolinim. Poprzez selektywne interpretacje łatwo było nazi­stom zaadaptować i zniekształcić aforyzmy Nietzschego, tak aby pasowa­ły do ich własnych teorii.

Poza dobrem i złem

W książce Poza dobrem i złem Nietzsche wyraził swoją opinię na temat fi­lozofii i innych filozofów. Nie cenił on zbytnio filozofów akademickich i opowiadał się za bardziej aktywnymi i agresywnymi twórcami. Jego zda­niem filozofowie powinni być skłonni do podejmowania ryzyka i życia pełnią filozoficznego życia, jeśli chcą coś po sobie zostawić i „potrząs­nąć klatką”. W książce tej propagowana jest słynna nietzscheańska „wola mocy”. Nie wierzy on, że moralność narzucona społeczeństwu jest właś­ciwa, a prawdziwe życie odbywa się w wymiarze poza dobrem i złem. Wola mocy w dobrodusznej interpretacji oznacza po prostu „pójście z zapałem” i „bycie wszystkim, czym możemy być”. Ciemniejsza stro­na to rozważania o współczuciu i ochronie słabych, czego Nietzsche nie uważa za cnotę. Podczas wyrażania woli mocy inni mogą być poszkodo­wani przez nas, a my możemy być poszkodowani z powodu miotającej się woli innych, ale tak właśnie wygląda, według Nietzschego, życie. Te uwagi to gotowe uzasadnienie dla wszystkich nadużywających siły — od dziel­nicowego chuligana po tyrana rządzącego państwem. Tak jak dopuszcza­no się strasznych czynów w imię Boga, tak też wiele złego narobili różni samorzutni wielbiciele Nietzschego.

Z genealogii moralności

W pracy Z genealogii moralności Nietzsche rozwija koncepcje przedstawione w książce Poza dobrem i złem. Ponownie oskarża chrześcijańską moralność o to, że jest ona narzędziem sprawowania kontroli nad powolną trzód- ką wiernych. Wypełniając stereotyp nadopiekuńczej matki, kościół i spo­łeczeństwo skutecznie posługują się pojęciem winy jako bronią i środ­kiem sprawowania kontroli nad ludźmi. Nietzsche podstępnie atakuje też stan kapłański, zarzucając wszystkim jego przedstawicielom bojaźliwość i tchórzostwo oraz nadużywanie władzy wobec jeszcze bardziej bojaźliwych i tchórzliwych wiernych.

Tako rzecze Zaratustra

Najsłynniejsze dzieło Nietzschego nosi tytuł Tako rzecze Zaratustra. To sza­leńcza i kwiecista polemika z tradycją judeochrześcijańską. Jest poety­cka, metaforyczna i pełna pasji. To alegoryczna opowieść o duchowym przebudzeniu tytułowego Zaratustry będącego kwintesencją nietzscheańskiego nadczłowieka, wracająca do koncepcji wiecznego powracania, su­gerująca, iż powinniśmy uczynić nasze życie takim, abyśmy nie mieli nic przeciwko ponownemu jego przeżyciu.

Prolog Tako rzecze Zaratustra rozpoczyna się bajką podsumowują­cą poglądy Nietzschego dotyczące celów jednostki w społeczeństwie. W tej opowieści wielbłąd zamienia się w lwa, lew zabija smoka o imieniu „Ty musisz”, po czym zmienia się w dziecko.

W młodości wszyscy jesteśmy wielbłądami. Przychodząc na świat jako słodkie, niezapisane tablice, musimy wziąć na siebie narzucany przez świat ciężar. Jesteśmy niewinnymi duszami, na które chrześcijań­stwo i społeczeństwo nałożyły brzemię, co uniemożliwia nam realizację pełni naszego potencjału i odnalezienie prawdziwego blasku. Gdy dora­stamy, stajemy się lwami i ruszamy w świat. Im więcej narzucają nam diaboliczne siły religii i społeczeństwa, tym silniejsi się stajemy. To Nietzsche ukuł słynny aforyzm: „Co nas nie zabije, to nas wzmocni”.

Czym jest teoria wiecznego powracania?

Wieczne powracanie zakłada możliwość, że może nam być pisane przeżywanie życia ciągle na nowo, bez żadnej wariacji, bez możliwości zmian i naprawy błędów. Nietzsche, ateista, prawdopodobnie naduży­wał licentia poetica, proponując mit alternatywny dla tego, co uważał za niezdrową mitologię tradycji judeochrześcijańskiej.

Lew staje naprzeciw smoka o dziwnym imieniu „Ty musisz”. Zioną­cy ogniem, groźny stwór jest wszystkimi tymi rzeczami, jakie „musimy robić i jakich nam nie wolno”, a które narzucają religia i społeczeństwo naszych czasów. Lew zabija wrednego smoka i staje się dzieckiem — nie­winnym i niezepsutym. Paradoksalnie stan dziecięcości powinien być celem w pełni dojrzałego dorosłego, który doświadczył kling i strzał, za­łamał się, ale nie ugiął i pokonał smoka, by mógł narodzić się tryumfują­cy nadczłowiek. To filozofia Nietzschego w skrócie.

Narodziny tragedii, czyli hellenizm i pesymizm

Jak na faceta z taką ilością problemów, Nietzsche był bardzo płodnym pisarzem. Chociaż za życia nigdy nie trafił na listy bestsellerów, to wie­rzył, że będzie znaczącym filozofem. Jego pierwsza książka Narodziny tra­gedii, czyli hellenizm i pesymizm była hołdem oddanym społeczeństwu anty­cznej Grecji i dziełem, które określiło różnice pomiędzy dionizyjskimi i apollińskimi aspektami ludzkiej natury. Dionizos był greckim bogiem wszelkich przyjemności zmysłowych. Nietzsche uważał go za lepszy mo­del od Apollina, raczej ponurego i poważnego boga. Wierzył, że kultura europejska była zbyt apollińska i odrobina dionizyjskiej rozpusty wyszła- by wszystkim na dobre.

Aforyzmy

Ulubioną formą filozofowania Nietzschego były aforyzmy. Aforyzm to zapis obserwacji w formie przysłowiowej, najwyżej kilkuzdaniowy. Większość książek Nietzschego to zbiory aforyzmów na różne tematy. Jego pierwszy zbiór aforyzmów zatytułowany jest Ludzkie, arcyludzkie.

Inny słynny zbiór aforyzmów nosi tytuł Wiedza radosna, tytuł ten od­nosi się do średniowiecznych pieśni akwitańskich trubadurów. Ta książ­ka została rozsławiona przez jedno bardzo odważne zdanie: „Bóg umarł”. To świadomie prowokacyjne stwierdzenie miało za zadanie wstrząsnąć czytelnikiem, skłonić go do myślenia o własnej wolności i ludzkim po­tencjale w prawdziwym świecie oraz do nieobawiania się niebiańskiej kary i niepoświęcania życia za pośmiertną nagrodę.

Koncepcja wiecznego powracania Nietzschego to dość zaskakujące stwierdzenie jak na zatwardziałego ateistę. Nietzsche był uznanym poe­tą i literatem, a w jego prozie i filozofii występuje wiele literackich figur, więc możliwe jest, że nie wierzył dosłownie w to, co pisał. Tak czy ina­czej teoria wiecznego powracania to jedna z mniej atrakcyjnych wizji ży­cia po śmierci.

Friedrich Wilhelm Nietzsche

Żył w latach 1844 – 1900. Prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjny i źle rozumiany filozof. To Niemiec, który pisał o nadczłowieku (i nie chodziło mu o Supermana) i z tego właśnie powodu wiele osób uznało go za prekursora nazizmu.

Nietzsche był pod wpływem filozofii Schopenhauera, którego od­krył w młodości. Pesymizm i ateizm Schopenhauera bardzo odpowia­dały Friedrichowi i doprowadził je on do nihilistycznej skrajności. Jego słynne i kontrowersyjne stwierdzenie: „Bóg umarł” sprowadziło na niego kłopoty zarówno w życiu, jak i po śmierci. Jednak jego filozofia to o wie­le więcej niż prowokacyjne poglądy na temat Boga i nadludzi.

Nietzsche nie stworzył spójnej koncepcji filozoficznej na kształt empiryzmu czy idealizmu. Przypominał raczej tokującego gościa w progra­mie radiowym, wygłaszającego filipiki przeciwko dwóm ulubionym wro­gom: cywilizacji zachodniej i chrześcijaństwu.

Nadczłowiek

Nietzsche określał moralność chrześcijańską mianem „moralności nie­wolników” i wierzył, że to destrukcyjna choroba społeczna czyniąca z lu­dzi niewolników. W zamian proponował filozofię nadczłowieka. Jego nadczłowiek w pełni zrealizowałby ludzki potencjał. Jego moralność i wartości byłyby „poza dobrem i złem” (tytuł jednej z jego książek) i wy­rósłby on ponad „stado”, jakim to mianem Nietzsche określał szerokie masy społeczne. Nadczłowiek nie kłania się potędze kościoła czy innym przedstawicielom władzy. Nie podąża za resztą jak leming i nie jest kon­formistą. Planuje każdy krok i każde działanie. Nie wiążą go ustalone normy moralne. Podejmuje własne decyzje etyczne w oparciu o swoją mo­ralność, a nie tą narzuconą przez kościół czy społeczeństwo. Nietzsche nie sądził, że pojawił się już jakiś nadczłowiek, ale za przykłady do naśla­dowania uznawał Sokratesa, Jezusa, Szekspira i Napoleona.

Nietzscheański nadczłowiek odrzuca pasywność i pokorę, wierząc, że chociaż są one promowane jako cnoty przez chrześcijaństwo, tak naprawdę to narzędzia wykorzystywane do kontroli nad ludźmi. Nad­człowiek skupia się bardziej na świecie niż na bliźnim.

Naziści wykorzystali koncepcję nadczłowieka do własnych celów i stąd zła opinia na temat filozofii Nietzschego. A Nietzschego nie in­teresowało podbijanie i kontrolowanie innych, proponował pracę nad sobą i realizację własnego potencjału bez poddawania się ograniczeniom represyjnego społeczeństwa.

Odnalezienie w tym wszystkim sensu

Jako człowiek starszy Schopenhauer zastanawiał się nad swoim życiem i doszedł wniosku, że to, co uważał za zbiór przypadkowych elementów, szczęśliwych zbiegów okoliczności i koincydencji, było tak naprawdę per­fekcyjne i logiczne uporządkowane. I tak jak ludzie wkraczali w życie Scho­penhauera i opuszczali je bez jakiegoś powodu czy wedle jakiegoś wzoru, tak, patrząc z dystansu, dostrzegł on ich wielką rolę w swoim życiu.

Schopenhauer fascynował się filozofią indyjską i hinduizmem, któ­re w jego czasach zaczęły być popularne na Zachodzie. Szczególnie fascy­nowała go koncepcja welonu Mai, która jest hinduską wersją religijnego przekonania, że rzeczywistość fizyczna jest wyłącznie iluzją.

Życie pozbawione radości

Schopenhauer był ateistą (podobnie jak Hegel, chociaż w przeciwień­stwie do starszego kolegi po fachu — optymistycznym), ale opowiadał się za etyką i moralnością, chociaż jego wizja była równie przygnębiająca jak w przypadku miotającej się irracjonalnej woli. W jego moralności nie ma żadnej radości i celebracji życia.

Schopenhauer, chociaż jego filozofia zalatuje nihilizmem, próbował opracować moralność dla wrogiego i szalonego świata. Ta moralność nie była radosną celebracją dobrych uczynków i unikania zła w celu uzyska­nia duchowej satysfakcji i obietnicy pośmiertnej nagrody. Była odrzuce­niem życia jako takiego, na sposób bliski promocji samobójstwa. Nie za­lecał go jednak.

Estetyka, etyka i asceza

Trójfazowe podejście Schopenhauera mające na celu negację życia obej­mowało estetykę, etykę i ascezę. Estetyka, wedle Schopenhauera, mia­ła być totalnym zanurzeniem się w kontemplacji piękna. Bez myślenia o siedmiu grzechach głównych czy żonie sąsiada tłumimy wredną wolę i skupiamy się na abstraktach. Oczywiście nie da się tego robić dwadzieś­cia cztery godziny na dobę, stąd więc Schopenhauer zaproponował sy­stem etyczny.

Schopenhauer w swojej etyce niechętnie przyznaje, że człowiek jest częścią społeczności i wskutek tego opiekunem swoich bliźnich. Zaleca on współczucie. Człowiek jest w stosunku do niego podejrzliwy ze wzglę­du na jego zdecydowanie negatywny wydźwięk w filozofii Schopenhau­era, ale to nie altruizm był motywacją tego filozofa. To wyłącznie troska o własny interes, ponieważ jeśli będziemy brali pod uwagę naszych bliź­nich i będziemy wczuwać się w ich los, to podporządkujemy nasze po­tencjalnie destrukcyjne ego i nieco stępimy wolę.

Jednak system etyczny nie całkiem tu pomaga, więc trzecim elemen­tem kodu moralnego Schopenhauera jest asceza. Całkowita samonegacja kompletnie zneutralizuje wredną wolę, a, wedle Schopenhauera, był to je­dyny sposób ucieczki.

Artur Schopenhauer

Filozofem, który nie poważał zbytnio Hegla ani też innych filozofów, żeby być szczerym, był żyjący w latach 1788 -1860, urodzony w Gdańsku, Artur Schopenhauer. Jego głównym celem było dyskutowanie i dyskredytowanie bardzo popularnej w jego epoce filozofii Hegla. Jego najważniejsze i bar­dzo wpływowe dzieło to Świat jako wola i przedstawienie.

Wola

W swoim twierdzeniu, że rzeczywistość jest jedyną rzeczą, jaka może być nazywaną wolą, Schopenhauer przypominał antycznych monistów. O ile Kant twierdził, że nigdy nie będziemy w stanie poznać prawdziwej natu­ry rzeczywistości, „rzeczy samej w sobie”, to Schopenhauer się z tym nie zgadzał. Jeśli bylibyśmy jedynie bezcielesnymi umysłami, to Kant miał­by rację. Ale mamy fizyczne ciała napędzane i motywowane wolą. A wedle Schopenhauera wola jest rzeczywistością.

W świecie natury wola przejawia się w formie instynktu przetrwania. Wychodzi on poza królestwo zwierząt i ludzi i dotyczy również całego wszechświata. Prawdę mówiąc, kosmos jest bytem ewoluującym i starają­cym się uzyskać świadomość, którą, jak twierdzi Schopenhauer, zdoby­wa poprzez umysły ludzi. Świat jest więc ni mniej ni więcej tylko fizycz­nym przedstawieniem woli wszechświata. Schopenhauerowska wola nie przypomina niewyraźnych kantowskich noumenów i logiczno-etyczne- go heglowskiego absolutu — jest zmienną, irracjonalną i często destruk­cyjną siłą.

Schopenhauer konkluduje, że życie pełne jest wewnętrznego cier­pienia. Życie to ból.’Wola pobudza nasze pragnienie, a to ciągle przy­pomina nam o rzeczach, których nam w życiu brak. Jeśli nie zaspoko­imy naszych pragnień, to narosną frustracja i ból. W przeciwieństwie do przedmiotów nieożywionych i zwierząt wszyscy mamy świadomość naszej miotającej się woli i cierpimy z powodu tej świadomości. Oczywi­ście wszyscy robimy rzeczy dziwne dla nas samych — wynikające z nasze­go charakteru samodestrukcyjne akty, którymi jesteśmy potem zakłopo­tani. To nasza wola, idąca swoją własną droga. W tym aspekcie filozofia Schopenhauera przypomina teorię podświadomości Freuda. Im więcej wiemy, tym bardziej boli — taki jest pesymistyczny pogląd Schopenhau­era na świat. Miłość jest iluzją, tak naprawdę to pragnienie przetrwania woli poprzez proces prokreacji gatunków — uważał Schopenhauer.

Georg W.F. Hegel

Żył w latach 1770 – 1831, był najsłynniejszym z uczniów Kanta i wiel­kim filozofem idealistą. Nie zgadzał się jednak z Kantem w wielu punk­tach. Jego celem było stworzenie szkoły filozoficznej, która wyjaśniłaby całościowość doświadczenia w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Wyjaśnienie i zrozumienie rzeczywistości, jaką ją znamy, było jego ce­lem. Jego zwolennicy uważają, iż osiągnął go z filozoficzną zimną krwią, z kolei wielu przeciwników uważa jego prace za mętne, nieprzekonujące i niezgłębione.

Hegel nazywał rzeczywistość duchem absolutu, a jego celem było jego wyjaśnienie i napisanie kroniki jego rozwoju. Heglizm to mieszani­na monizmu presokratyków i idealizmu. Moniści uważają, że istnieje jed­na presubstancja wszechświata, Hegel zaś określił to dość mglistym mia­nem absolutu.

Absolut

Absolut w swojej fizycznej formie jest naturą i światem dookoła nas. W duchowej lub niematerialnej formie to ludzki umysł i jego zdolność do rozumowania. Hegel uważał, iż absolut ciągle ewoluuje, i nazwał ten proces dialektyką. Ewolucja absolutu jest, wedle Hegla, skutkiem ściera­nia się dwóch przeciwności.

Hegel wierzył, iż rzeczywistość jest duchem absolutu i że historia po­suwa się naprzód poprzez akty syntezy. Teza styka się z antytezą (prze­ciwieństwem) i razem tworzą syntezę, która z kolei ma swoją antytezę, tworzy nową syntezę i tak dalej…

Zdolność ludzi do rozumowania, jakkolwiek ograniczona i skończo­na, pozwala na nieunikniony postęp absolutu na drodze do samowiedzy. Ludzka rewolucja umysłowa pomaga absolutowi osiągnąć samoświado­mość. To dość bluźniercze stwierdzenie, że człowiek tworzy Boga.

Sztuka, religia i filozofia

Hegel uważał sztukę, religię i filozofię za trzy najlepsze sposoby pobu­dzania procesu dialektycznego rozwoju. Sztuka zajmuje się materialnymi formami absolutu, odnajdując piękno w racjonalnym świecie. Być może z odrobiną kulturowego rasizmu — Hegel uznał chrześcijaństwo za naj­lepszą z religii, uważając wiarę w to, iż Bóg przyjął postać ludzką w osobie Chrystusa, za wyraz skończoności i nieskończoności absolutu dochodzą­cego do ostatecznej syntezy. I nie dziwi, że z trzech powyższych elemen­tów filozofię uważał Hegel za najważniejszą. Ponieważ, omijając pułapki sztuki i wiary, pozwala ona zrozumieć absolut za pomocą rozumu.

Proces uporządkowany i racjonalny

Hegel, jak większość filozofów, był wielkim fanem racjonalności. Postrze­gał on ewolucję gatunku ludzkiego i rozwój historyczny jako procesy uporządkowane i racjonalne, a historię ludzkości jako ewolucję ku coraz większej wolności. W jego epoce większość myślicieli była bardzo skupio­na na prawach człowieka i poszerzaniu ludzkiej wolności.

Hegel wpasowywał się w ten intelektualny klimat swoich czasów o tyle, że uprawiał rodzaj moralnego relatywizmu. Jednakże dodawał, że moralność społeczna musi przeważać nad etyką jednostki i że czło­wiek musi podporządkować się dyktatowi społeczeństwa.

Hegel był najbardziej wpływowym filozofem swoich czasów. Przed­stawiciele różnych ideologii mogli interpretować jego koncepcje dla swo­ich celów. Byli więc hegliści konserwatywni i liberalni, posługiwali się nim ateiści i fundamentaliści chrześcijańscy. Dwaj słynni lewicowi hegli­ści to Karol Marks i Fryderyk Engels, twórcy Manifestu komunistycznego.

Johann Gottlieb Fichte

Żył w latach 1762 – 1814, był wielkim fanem Kanta i bardzo pochleb­nie się o nim wyrażał. Jego książka Próba krytyki wszelkiego objawienia była na wiele sposobów bardziej kantowska niż prace samego Kanta i wiele osób uważało ją za dzieło tegoż. W większości zgadzał się z Kantem, ale nie lubił koncepcji, że ostateczna rzeczywistość na zawsze pozostanie niepoznawalna. Fichte starał się to ominąć, a jego rozwiązanie było dość egoistyczne.

Nie tylko stwierdził, jasno i kontrowersyjnie, że on sam był swoim stwórcą, ale także, że świat był jego własnym tworem.

Był to rodzaj wariacji na temat kartezjańskiego: „Myślę, więc je­stem”, ale w wersji: „Myślę, więc wszystko jest”. Jest w tym olbrzymia dawka egoizmu, ale i determinizm godny powieści Horatio Algera, pole­gający na tym, że skoro tworzymy siebie od zera, to nie możemy winić ni­kogo innego (ani społeczeństwa) za swoje kłopoty. Fichte rozwijał swoją koncepcję ego jako ogniskowej wszystkiego wraz z wiekiem, w końcu do­chodząc do teorii, że istnieje uniwersalne ego, którego wszyscy jesteśmy częścią.

Friedrich Wilhelm Joseph von Schelling

Żył w latach 1775 – 1854, był kontynuatorem myśli Fichtego i zarazem jego krytykiem, co jest częste w przypadku relacji mistrz-uczeń.

Nigdy nie wykorzystał swojego potencjału filozoficznego i na zawsze pozostanie w cieniu Hegla, którego oskarżał o kradzież idei. Był ideali­stą w kleszczach pomiędzy dwoma wybitnymi współczesnymi filozofa­mi, który zagubił się w swoich rozważaniach. Na starość, po śmierci He­gla, miał swoje pięć minut sławy, a jeden z jego studentów, Kierkegaard, został znanym filozofem.


Rzeczywistość

Kant uważał, że rzeczywistość nie jest uporządkowanym światem, któ­ry czeka, by zostać zaobserwowanym przez człowieka. To raczej ludzki umysł dokonuje strukturyzacji chaosu na zewnątrz i tworzy postrzega­ną przez nas rzeczywistość. Czas i przestrzeń, tak jak je rozumiemy, nie są dla nas zewnętrznymi konceptami, są wewnętrznymi mechanizma­mi pozwalającymi na obserwację rzeczywistości. Tworzymy naszą włas­ną rzeczywistość nie z powodu choroby psychicznej czy egocentryzmu —   tak po prostu jest.

Rzeczywistość, jeśli postrzegać ją bez filtra naszych umysłów i per­cepcji, byłaby czymś na kształt gryzmołów przedszkolaka. Innymi sło­wy, to mglista gmatwanina, w której nie bylibyśmy w stanie się poruszać i która najprawdopodobniej doprowadziłaby nas do szaleństwa.

Kant spekulował co do natury świata noumenalnego, metafizyczne­go. Jego podejście do innych wymiarów było optymistyczne. Wierzył, że intuicja regularnie podpowiada nam, jak wygląda świat noumenalny. Poczucie zachwytu w gwiaździstą noc, duchowe poczucie jedności z kos­mosem to przykłady takich wskazówek. Kant wierzył w istnienie Boga, uniwersalnej sprawiedliwości i nieśmiertelność po „drugiej stronie”.

Kant uważał, że umysł posiada„kategorie rozumienia”, za pomocą któ­rych kataloguje, kodyfikuje i nadaje sens światu. Umysł nie może do­świadczyć niczego, co nie jest przefiltrowane przez jego oko. Dlate­go nigdy nie możemy poznać prawdziwej natury rzeczywistości. Kant uważa, że„postrzeganie jest rzeczywistością”.

W związku z tym Kant uważał, że ludzkość nie zdobywa całej wie­dzy tylko przez zmysły, jak to twierdzili empirycy. Ani też nie pojmuje wszystkiego rozumem, jak twierdzili racjonaliści. To rewolucyjny prze­wrót w historii filozofii i dlatego Kant wywarł wpływ na niemal wszyst­kich późniejszych myślicieli. Jego bezpośredni kontynuatorzy, inni idea­liści, rewidowali jego poglądy, modyfikowali je i spierali się z nimi.