Archive for the ‘Upadek epoki hellenistycznej’ Category

Neoplatonizm — koniec epoki

Plotyn z Aleksandrii (205 – 270 n.e.), twórca neoplatonizmu, założył w Rzymie szkołę filozoficzną. Jego poglądy to łabędzi śpiew greckiej fi­lozofii starożytnej. Jak sama nazwa wskazuje, szkoła ta opierała się w du­żym stopniu na naukach Platona, przetrwała ona aż do szóstego wieku n.e. Zajmowała się dychotomią pomiędzy duchem a ciałem. A ten pogląd miał pomóc w przygotowaniu się na spotkanie ze stwórcą, który, wedle tej interpretacji, był doskonałą boskością, jedynym.

Przypomina chrześcijaństwo, prawda? Neoplatonizm był jednak po­gańskim monoteizmem i głównym rywalem chrześcijaństwa. Oczywi­ście chrześcijaństwo w końcu zatryumfowało, ale neoplatonizm zmusił je do wysiłku.

Neoplatoniści wierzyli, że Jedyny błogosławi stworzenie, dając mu nous (boską inteligencję), a to ożywia wszechświat. Ludzkie dusze są częś­cią duszy uniwersalnej — na podobieństwo komórek w ciele, i są two­rzone na obraz Jedynego. Przypomina to stwierdzenie: „Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo”, nieprawdaż? Bóg jest niepo­znawalną tajemnicą niedostępną ludzkiemu rozumieniu i dlatego mu­simy mieć wiarę. Znowu brzmi to bardzo podobnie do chrześcijaństwa. Cóż, oprócz wzajemnej rywalizacji oba nurty również wzajemnie czerpa­ły od siebie pomysły. Później święty Augustyn uznał wpływ idei neoplatońskich na kształt swojej teologii.

W świecie, w którym religia urosła do roli głównej siły kształtującej stan stosunków międzynarodowych, neoplatonizm był pomostem mię­dzy starym a nowym. Było to połączenie zasad Platona, wpływów religii wschodnich oraz rozwijających się koncepcji chrześcijańskich.

Cyceron i eklektycy

Ten słynny rzymski senator, prawnik, orator i filozof żył w okresie wiel­kich zawirowań w historii starożytnej.

W czasach gdy władza była zarezerwowana dla arystokracji, on awan­sował z dołów społecznych do rzymskiego senatu. Był zwolennikiem re­publikańskiej formy rządów w społeczeństwie zmierzającym ku dykta­turze. Był skazywany na wygnanie i kilkakrotnie uniknął egzekucji. Był świadkiem zabójstwa Juliusza Cezara, a ostatecznie zginął z rozkazu Mar­ka Antoniusza.

Chociaż była to kultura w stanie upadku, greccy filozofowie nadal monopolizowali antyczny świat filozofii. Cyceron przełożył z greki na ła­cinę prace wielu filozofów helleńskich z zamiarem zapoznania Rzymian z klasyką. Uważa się, iż w swoich przekładach był bardzo twórczy, a jako prawnik i polityk miał swoje powody, aby zapoznać Rzymian z filozofią. Ten wieczny pragmatyk miał zamiar wykorzystać filozofię do realizacji swoich politycznych celów i ku większej chwale Rzymu. Był on łączony z rzymskimi sceptykami, ale zasłynął także jako pierwszy eklektyk.

„Gdy wyeliminujesz to, co niemożliwe, cokolwiek pozostanie, nawet gdy trudno w to uwierzyć, musi być prawdą” — to była filozofia śledcza Sherlocka Holmesa. To mniej więcej także to, co mieli na myśli eklektycy. Przedzierając się przez pisma epikurejczyków, stoików i sceptyków, eklek­tycy poszukiwali prawdy w tej dżungli sprzeczności. Cyceron przeanali­zował główne filozofie swoich czasów i jako polityk stworzył swój system przekonań, wybierając sobie koncepcje niczym w barze sałatkowym.

Kim byli eklektycy?

Eklektycy, jak sama nazwa wskazuje, byli grupą myślicieli, która wybie­rała z dorobku innych szkół filozoficznych to, co jej pasowało, w celu stworzenia nowej, lepszej filozofii.

Cyceron w niewielkim stopniu wykorzystywał epikureizm. I ma to sens. Dlaczego robiący karierę polityk miałby przejmować filozofię na­wołującą do wycofania się z życia publicznego? Tak naprawdę to właśnie Cyceron za sprawą swoich przekładów był w dużej mierze odpowiedzial­ny za błędne interpretacje myśli epikurejskiej i przyczynił się do postrze­gania jej jako przykrywki dla imprezowiczów.

Cyceron przejął pewne aspekty nauk stoickich w odniesieniu do po­lityki. Skrajny sceptycyzm nawołuje do braku działania, ponieważ nie można ufać własnemu postrzeganiu, a to oczywiście klęska dla polityka. Tak więc Cyceron w swojej filozofii wziął „po trochu” z obu szkół.

Cyceron był przekonany, że gdyby każdy zaczął po prostu robić to, co uważa za właściwe, to nie przestrzegłaby w pełni prawa i nastąpiłby chaos. Nie byłoby Rzymskiego Imperium, gdyby ludzie tak postępowa­li. A Cyceron był przede wszystkim Rzymianinem, a filozofem dopie­ro w drugiej kolejności. Zatem gdy była taka potrzeba, nie przejmował się zaleceniami sceptyków i korzystał z dorobku stoicyzmu. Był to jed­nak stoicyzm „po cycerońsku”. Włączył on do niego rzymskich bogów i ich ważną rolę w ludzkim życiu, błogosławieństwa i kary, jakie zsyła­li. Uwzględnił też umiarkowane dążenie do przyjemności w opozycji do ascetycznego ideału odrzucania wszelkich pokus. Oczywiście Cyceron rozrzedzał oryginalną myśl, przystosowując ją do swoich celów. Ta adap­tacja przypomina naszych starych znajomych sofistów. Sofistyka jest nie­mal równie wieczna jak platońskie formy. Pojawia się w wielu kształtach i przebraniach na przestrzeni wieków, czy to w antycznej Grecji i Rzymie, czy też w czasach współczesnych.

Sceptycyzm — postrzeganie jest rzeczywistością

Sceptycy również wprowadzili do języka nowe słowo. A byli to napraw­dę sceptyczni ludzie. Uważali, iż nie można wiedzieć niczego o niczym. Jedyne, o czym można wiedzieć, to wrażenia, jakie wynikają z naszego postrzegania, a nasze postrzeganie jest wielce podejrzane i nie można mu ufać.

Pomyśl o tym w kategoriach bycia świadkiem zbrodni. Jedna osoba może powiedzieć, że widziała napastnika średniego wzrostu, inna powie, że był wyższy od przeciętnego obywatela. Jeden świadek powie policji, że sprawca miał brązowe włosy, inny powie, że był blondynem. Uciekł szarym audi, a może to było niebieskie BMW? Zazwyczaj ilu świadków, tyle różnych relacji.

Pomyśl o klasycznym japońskim filmie Rashomon, gdzie każdy z trzech uczestników napadu połączonego z gwałtem opowiada o nim inaczej i każdy uważa swoją wersję za prawdziwą. Jeśli nie widziałeś tego filmu, to może przypominasz sobie film Niedobrana para opowiadający podob­ną historię. To podstawowe założenie sceptycyzmu.

Założycielem szkoły sceptyków był Pyrrhon z Elidy (około 360 – 272 p.n.e.). Podobnie jak Epikur, uważał on, że droga do szczęścia, to robić najmniej, jak to możliwe. Ponieważ w większości przechodzimy przez ży­cie bez jakiegoś celu, w świecie, w którym czarne jest białe, a dzień jest nocą (lub nie), równie dobrze możemy nie robić aż tyle. Odpoczynek był jedyną ucieczką prawdziwie mądrego człowieka. Jedynym sposobem na uzyskanie spokoju jest zawieszenie osądu, ponieważ żaden światopo­gląd nie jest lepszy od innych. Nie wierz niczemu, co widzisz lub sły­szysz. Nie miej żadnych opinii. Nie ma czegoś takiego, jak dobro czy zło. Zamiast szerzyć chaos i błędy, Pyrrhon uważał, że zaakceptowanie ich jest jedynym sposobem życia. Niczego nie można dowieść, więc po co zawra­cać sobie głowę?

Humorystyczna i prawdopodobnie apokryficzna legenda każe Pyrrhonowi krążyć w kółko niczym antycznemu panu Magoo nieświadome­mu tego, co dzieje się dookoła, podczas gdy jego zwolennicy chronią go przed szarżującymi rydwanami, dzikimi zwierzętami i wszelkimi in­nymi zagrożeniami starożytności.

Stoicki ideał

Stoicy doprowadzili zasadę Arystotelesa do skrajności. Arystoteles twier­dził, że pasje mają swoje miejsce w ludzkiej psyche, ale że powinien rzą­dzić rozsądek. Stoicy z kolei postrzegali emocjonalną stronę natury ludz­kiej jako coś złego, co powinno być wyrugowane. W późniejszych wiekach psychologowie tacy, jak Freud czy Jung uważali to za niemożliwe, a podej­mowanie podobnych prób za niezdrowe. Nigdy nie da się wyzuć z im­pulsów, a jeśli będziemy tego próbować, one się ukryją i będą się ujawniać w nieodpowiednich momentach.

Dla stoików, jeśli pisany był Ci los pełen cierpienia, to można było sobie z tym poradzić i prowadzić dobre życie. W zasadzie to nawet zyski­wało się w ten sposób przewagę nad osobą zamożną, ponieważ przedmio­ty materialne bywają często przeszkodą. Jeden ze sławnych stoików, Epi­tet, był niewolnikiem. Wierzył w cnotę i nie rozpaczał nad swoim losem. Pogodził się ze swoim życiem, podobnie jak cesarz Marek Aureliusz. Sto­icyzm sprawdzał się w przypadku ludzi z obu końców drabiny społecz­nej. Przyjemność nie jest dobra, ból nie jest zły. Cnota jest jedynym do­brem, a występek jedynym złem. Obowiązek jest wszystkim.

Greckie słowo określające negatywne emocje takie jak strach brzmi pathe. Stoicy byli antipathe, a słowo to —wykorzystywane do opisania ich stosunku do tych emocji — przetrwało przez wieki. Stoicy byli wielkimi zwolennikami apatii. Prawdziwie mądry i dobry człowiek był apatyczny.

Stoicy nie byli również wrogami samobójstwa, o ile spełnione były pewne warunki. Seneka, rzymski dramaturg i znany stoik, popełnił sa­mobójstwo, gdy wyszedł z łask cesarza Nerona. Jeśli Twój wygląd jest per­fekcyjnie obojętny i apatyczny, co było stoickim ideałem, to Twoje życie jest bez sensu i z powodu jego zakończenia nie będzie wielkiej tragedii.

Stoicy byli również panteistami. Panteizm to przekonanie, iż Bóg jest obecny we wszystkim, nie jest brodaczem na tronie za perłowymi wrotami.

Zarówno epikurejczycy, jak i stoicy dążyli do osiągnięcia stanu zwa­nego ataraxia, czyli wewnętrznego spokoju. Epikurejczycy dążyli doń po­przez wycofanie się ze społeczeństwa i poszukiwanie przyjemności. Sto­icy woleli podejście a la Clint Eastwood i posępny fatalizm, uważając się za niekonsekwentne tryby zimnego i obojętnego mechanizmu. Niektó­re ze stoickich zasad przejęło rozwijające się chrześcijaństwo. Inne, takie jak panteizm i akceptacja samobójstw, zostały odrzucone. I co oczywiste, chrześcijaństwo nie miało nic dobrego do powiedzenia o epikureizmie.

Boskość

Stoicy wierzyli, że boska siła kształtuje nasz los. Ta boskość jednak, po­dobnie jak sami stoicy, nie miała emocjonalnego charakteru. Nazywana była logosem, czy też umysłem, a ścieżką do szczęścia było przyjęcie „pro­gramu” logosu i naśladowanie boskiego umysłu. Stoicy wprowadzili też terminpneuma, czyli oddech, który oznaczał duszę wszechświata. Wszyst­kie dusze jednostkowe pochodzą od tej oddychającej nadduszy. To wczes­na forma monoteizmu z odrobiną presokratycznego monizmu.

Stoicy nie przykładali zbyt wielkiej wagi do ziemskich przyjemności, były one przeszkodą na ścieżce do mądrości. Podobnie jak nadmiernie gorące uczucia, powinny one pozostawać pod kontrolą. Ideałem był asce­tyczny styl życia. Pomagał on w uporządkowanym dążeniu w dobrym kierunku i unikaniu zbędnych histerii.

Najsłynniejszy stoik był również cesarzem rzymskim. Marek Aureliusz, bo o nim mowa, był przede wszystkim stoikiem, a jego dzienniki pisa­ne w przerwach między zwalczaniem hord barbarzyńców — Medyta­cje, są kwintesencją stoickiej myśli i jej zastosowania w życiu.

,Wszystko, co się dzieje, zmierza ku dobremu, i zazwyczaj możesz oczekiwać najgorszego” — to filozofia stoicka. Jeśli stoik widział zagro­żenie dla ukochanej przez siebie osoby, to naturalną reakcją była próba uratowania jej życia. Ale gdyby próba ta się nie powiodła i ukochana oso­ba straciłaby życie — c ‚est la vie. Ponieważ boska siła rządzi wszystkim, a dana osoba zmarła, to ta śmierć na pewno była czymś dobrym. Re­agowanie smutkiem byłoby nielogiczne. Jeśli w tym świecie zrobiło się wszystko, co w naszej mocy, i mimo to ponieśliśmy klęskę — to niech tak będzie. Nagrodą jest zrobienie wszystkiego, co w naszej mocy.

Stoicyzm

Zenon z Cypru (Zenon z Kition) żył w latach 334 – 262 p.n.e. Był zało­życielem szkoły stoików, zwykł wykładać na swoim ganku nazywanym stoa, stąd nazwa szkoły stoików. Podobnie jak w przypadku epikurejczy­ków, stoicyzm zaczerpnął wiele z tradycji presokratyków (o ile ci pierw­si byli atomistami, to stoicy zgadzali się z Heraklitem, że wszystko da się zredukować do ognia). Słowo „stoik” przetrwało do dziś i oznacza osobę pogodzoną ze zwrotami w życiu i nierozpaczającą z ich powodu.

Wiedza i mądrość

Stoik zgodziłby się z epikurejczykiem co do tego, że wszelka wiedza zdo­bywana jest za pomocą zmysłów. Stoicy nie akceptowali platońskiej koncepcji form. Uważali, że umysł jest tabula rasa — niezapisaną tablicą, na której odciskają się doświadczenia. A ponieważ wszelka wiedza jest su­biektywna, tak samo jest i z prawdą. Dla stoików nie istniała żadna wiecz­na prawda.

Stoicy uważali mądrość za największą cnotę, a z niej wywodzili od­wagę, panowanie nad sobą i sprawiedliwość. W filozofii stoickiej nie było odcieni szarości. Ludzie byli albo całkowicie dobrzy, albo skrajnie źli, całkiem mądrzy lub skrajnie głupi. A ci, którzy opłakują upadek cywili­zacji, mogą się z nimi utożsamiać — stoicy mówili o nim już dwa tysią­ce lat temu.

Życie niedostrzeżone

Epikur nie był politykiem. Jego definicja szczęścia znacząco odbiegała od Arystotelesowskiego aktywizmu etycznego i społecznego. Epikur po­strzegał życie polityczne jako przyczyniające się do agita, co zaburzało jego czyste dążenie do skromnych przyjemności. Był raczej domatorem.

„Zycie niedostrzegane” było głównym założeniem epikureizmu. Epi­kur i jego uczniowie byli raczej wycofani i nie afiszowali się publicznie.

Epikur żył i umarł w zaciszu domowym — w domu z ogrodem na przedmieściach Aten, gdzie przyjmował gości i uczniów. Tradycja nauk w ogrodzie przetrwała prawie pięćset lat.

Komuny epikurejskie były dość egalitarne. Kobiety i mężczyzn trak­towano równo, a różnice społeczno-ekonomiczne były zasadniczo igno­rowane. Nawet niewolników traktowano tu bardziej sprawiedliwie. Było to coś niesłychanego w grecko-rzymskim świecie, a niektórzy mogą twier­dzić, że nawet dziś nie wszędzie jest to praktykowane. Trzeba powiedzieć, że epikurejczyków traktowano jako wyrzutków i dziwaków, ale to ich raczej niezbyt martwiło, bo nie przejmowali się szczególnie społeczeństwem.

Tymczasem w Rzymie epikureizm przybrał nieco inną formę — i to tą znaną do dzisiaj. Jednakże czy to uczestnicy orgii w pałacu Kaliguli, czy też współcześni uczestnicy toga-party w akademiku — nawet gdy określają się mianem epikurejczyków, nie mają zbyt wiele wspólnego z Epikurem i jego filozofią.

Rola zmysłów

Epikur wierzył, że wszelką wiedzę zdobywamy tylko za pomocą zmysłów i uważał je za „wiarygodne” — w przeciwieństwie do sceptyków, którzy mieli dokładnie przeciwną opinię.

La dolce vita — to najlepiej podsumowuje dorobek Epikura: słodkie życie i wszystko, co się z nim wiązało. Uważał, że celem ludzkości powin­no być dążenie do przyjemności i unikanie bólu.

Epikur uważał, że pragnienia można podzielić na następujące kategorie:

  • naturalne pragnienia niezbędne do przetrwania (jedzenie i schronienie),
  • naturalne pragnienia, bez których zaspokojenia można się obejść (seks),
  • pragnienia narcystyczne (bogactwo i sława), jakich powinno się unikać.

Naturalne pragnienia są relatywnie łatwe do zaspokojenia, a pragnie­nia wynikające z próżności trudne i do tego wskazują na płytką osobo­wość. Próżne pragnienia powinny być wyplenione, ponieważ stanowią przeszkodę dla osiągnięcia prawdziwego, wewnętrznego spokoju.

Czas wolny

Epikur był również wielkim zwolennikiem ciszy, miłych rozmów w ma­łym kręgu podobnie myślących przyjaciół i czerpania radości z lektury. Uważał, że przyjemności seksualnych powinniśmy raczej unikać, ponie­waż zazwyczaj wiążą się one z jakimiś konkretnymi kosztami. Wyboista droga romansu usiana jest polami minowymi i grozi dogłębnym lękiem i złamanym sercem — czyli, zdaniem Epikura, po prostu nie warto się w romans angażować. Taki niepokój kłóciłby się z jego pragnieniem we­wnętrznego spokoju. Bezpieczniej powiedzieć, że rzadko, jeśli kiedykol­wiek, zapraszał kogoś do wspólnego pobujania się w hamaku.

Jedną z najgorszych rzeczy, jakie można, zdaniem Epikura, zrobić, jest zastanawianie się nad niepewną przyszłością. Jeśli możemy żyć w te­raźniejszości i osiągnąć spokój tu i teraz, to jesteśmy w najlepszym moż­liwym „miejscu” i ulotna, a jednak tak bardzo pożądana ataraxia (we­wnętrzny spokój), zostanie przez nas osiągnięta.

Sprawiedliwość, wedle Epikura, może być zredukowana do prostego „czynienia czegoś innym”. Ludzie tworzą społeczności, aby żyć w poko­ju i kierować się tą poprzedniczką „złotej zasady”.

Jedną z najważniejszych i najwspanialszych rzeczy jest przyjaźń. Na ogół pasywny Epikur wierzy w oddanie życia za przyjaciela. Przyja­ciele to jedyni ludzie, na jakich możesz liczyć, i powinieneś ich mieć głę­boko w sercu. Przyjemności seksualne są krótkie i ulotne, a korzyści, jakie wiążą się z przyjaźnią, są duże i bardzo trwałe.

Epikureizm — zasada przyjemności

Epikur (341 – 270 p.n.e.) to jeden z najpowszechniej błędnie rozumia­nych filozofów w panteonie wielkich myślicieli. Jego imię i filozofia stały się synonimami rozwiązłego hedonizmu. Epikureizm jest powszechnie uważany za celebrację zmysłowości, folgowania sobie dla czystej przy­jemności, bezwstydnego obżarstwa i rozpusty.

Prawdziwy epikureizm

Skromny, cichy i raczej wycofany Epikur byłby zaskoczony tym, z czym kojarzymy współcześnie jego imię. Chociaż Epikur poświęcił wiele czasu na dążenie do przyjemności, to jego definicja przyjemności byłaby bliż­sza rozumieniu jej przez domatora niż libertyna.

Epikur prowadził spokojne, kontemplacyjne życie, jadł i pił skromnie, a filozofował głównie w pozycji horyzontalnej na hamaku. Chociaż sam uważał się za atomistę, podzielając twierdzenie Demokryta, że wszech­świat można zredukować do niepodzielnych części zwanych atomami, to jednak tego rodzaju rozważania nie leżały w polu jego głównych za­interesowań. Epikura żadną miarą nie można określić mianem uducho­wionego. Jego racjonalne, atomistyczne podejście skłoniło go do przyję­cia przekonania, iż po śmierci ciało zostaje zredukowane do gnijącego zbioru atomów, które powracają do ziemi. Nie ma żadnej wzmianki o pośmiertnej egzystencji duszy. Z atomów powstałeś i w atomy się obró­cisz. To jednak nie martwiło Epikura. W nicości nie ma bólu, a gdy umar­łeś, jesteś martwy. Nie będziesz już tego świadom, ponieważ już Cię nie będzie, więc nie ma powodu, aby lękać się śmierci.

Epikureizm oznacza w zasadzie dokładne przeciwieństwo tego, z czym jest współcześnie utożsamiany. Chociaż filozofia Epikura zakładała dą­żenie do przyjemności, to owa przyjemność była definiowana jako umiarkowanie, lektura i introspekcja, a nie zmysłowe rozkosze, jak się uważa dzisiaj.

Współcześni Epikurowi przywódcy religijni uważali, że jego filozofia trąci ateizmem. Epikurejczycy zaprzeczali jednak zdecydowanie brako­wi religijności u swojego nieustraszonego przywódcy. Niestety, nie zacho­wały się prawie żadne oryginały prac Epikura i musimy polegać na rela­cjach z drugiej ręki. Gdy chrześcijaństwo zdobyło przewagę w Imperium Rzymskim, nie jest wykluczone, że ojcowie kościoła w swojej nieustają­cej kampanii służącej walce z herezją zdecydowali się spalić pisma filozo­fa przyjemności.

Antystenes

Antystenes był pierwszym cynikiem. Studiował z sofistą Gorgiaszem, ale ostatecznie przyjął poglądy sokratejskie. Wybrał się w bardzo daleką po­dróż, aby posłuchać Sokratesa i jego nauk. Był wymizerowanym młodym człowiekiem z rozwichrzoną brodą i szmatami na grzbiecie. Zawsze mą­dry i złośliwy Sokrates, skłonny do obnażania pretensjonalności, oskar­żył go o narcyzm a rebours i puszenie się tą antyczną wersją stylu grunge. Tak czy inaczej, jego naśladowcy przejęli ten styl.

Antystenes rozwijał sokratejskie twierdzenie o tym, że cnota jest dro­gą do szczęśliwego życia i nagrodą samą w sobie. Wierzył w boską siłę kierującą wszechświatem, ale był to dla niego amalgamat wielu bogów — to zdecydowanie niemonoteistyczny pogląd. Jak wielu innych filozo­fów wierzył, że ten nadprzyrodzony świat jest z zasady niepoznawalny i w związku z tym nie należy się nad nim zbytnio zastanawiać.

Swoje nauki wcielał również w czyn: prowadził żywot prosty i prymi­tywny, chodził w starym i dziurawym płaszczu i nigdy się nie golił. Bun­tował się przeciw temu i co uważał za ekstrawagancje swojego czasu. Cyni­cy byli na wiele sposobów hippisami epoki hellenistycznej.

Diogenes

Był najsłynniejszym z cyników. Desperacko pragnął zostać uczniem Antystenesa, ale ten początkowo wypędził go z domu za pomocą kija. W końcu uległ jednak zdecydowanej chęci Diogenesa i przyjął go do cy­nicznej paczki.

Diogenes prowadził życie bezdomnego, ubierał się w łachmany, żebrał o jedzenie, spał na ulicy, a czasem w olbrzymich wazach czy beczkach. Jako stary człowiek wybrał się na wyprawę morską, podczas której został pojmany przez piratów i sprzedany w niewolę. Na aukcji niewolników za­deklarował, że jest naturalnym przywódcą, więc powinien go kupić ktoś, kto potrzebuje pana. Bogaty kupiec uznał to za zabawne i natychmiast go kupił, uwolnił i uczynił nauczycielem swoich dzieci. Legenda głosi, że w tym okresie Diogenes spotkał Aleksandra Wielkiego i poprosił go, by ten przesunął się, ponieważ zasłaniał mu słońce. To z pewnością spo­dobało się królowi.

Wszystkie te anegdoty wydają się baśniowe i całkiem prawdopodob­ne jest, że rzeczywiście zostały zmyślone. Poeci i dramaturdzy, tacy jak Juwenal czy Plutarch, przywoływali je wiele lat po tych wydarzeniach. Na­wet historia o śmierci Diogenesa może być apokryfem. Legenda głosi, że dożył słusznego wieku dziewięćdziesięciu lat, a na jego grobie ustawio­no rzeźbę psa.