Archive for the ‘Zapomniani filozofowie’ Category

Centrum

Wszystkie cztery szprychy zbiegają się w centrum. Jeśli dojdziesz do cen­trum w swoim życiu, to znaczy, że udało ci się perfekcyjnie zrównoważyć wszystkie opisane powyżej aspekty. Koncepcja leczniczego koła Indian amerykańskich przywodzi na myśl skojarzenia z koncepcją indywiduacji Carla Gustava Junga, która obejmuje skuteczną integrację wszystkich od­miennych aspektów naszego ciała, umysłu i ducha w celu stworzenia ho­listycznej harmonii.

Niektóre narody indiańskie wypracowały bardzo oświecone podej­ście do prawa kryminalnego. Indianie Navajo postrzegają kryminalistę jako osobę chorą, a nie złą. Osoba taka jest zachęcana do poddania się ry­tuałom i ceremoniom leczniczo-rehabilitacyjnym, po zakończeniu któ­rych jest przyjmowana na powrót do plemienia. Nie jest to jednak prymi­tywna forma wulgarnego liberalizmu. Recydywista, którego czyny uzna się za niemożliwe do odkupienia i który jest zagrożeniem dla życia in­nych członków plemienia, podlega karze śmierci.

Podsumowanie

Filozofię Indian amerykańskich można podsumować następująco: wszystko jest ze sobą połączone, a ludzie są jedynie małą częścią wielkiego kosmosu. Podobnie jak Heraklit, Indianie wierzą, że cykl życia podlega ciągłej zmianie, ale nie są to zmiany chaotyczne ani pozbawione znacze­nia. Nic nie dzieje się bez przyczyny, nawet jeśli tej przyczyny nie rozu­miemy bądź nie dostrzegamy. Ludzie mają ciało i duszę, istnieje także świat duchowy, który jest równie prawdziwy, jak świat przez nas dostrze­gany i doświadczany za pomocą pięciu zmysłów.

Niektóre narody indiańskie wypracowały bardzo oświecone podejście do prawa kryminalnego. Przestępca jest postrzegany jako osoba chora i podejmowana jest próba jego wyleczenia i przywrócenia do plemie­nia. Oczywiście najbardziej brutalni przestępcy, mordercy i recydywiści nierokujący szans na rehabilitację są skazywani na śmierć

Żyjemy na tej ziemi po to, aby się uczyć. Optymalne warunki do na­uki wymagają zrównoważenia fizycznego, mentalnego, emocjonalnego i duchowego aspektu naszej natury. Otrzymamy pomoc od duchów, je­śli o nią poprosimy. Osiągniecie maksimum naszego ludzkiego potencja­łu leży w zakresie naszych możliwości i jedynym prawdziwym grzechem przeciwko Bogu jest niewykorzystanie danych nam przez niego darów dla dobra nas samych i naszej społeczności.

Lecznicze koło

W tradycji filozoficznej Indian amerykańskich występuje tak zwane lecz­nicze kolo. Symbol koła reprezentuje cykl życia zarówno w aspekcie makro- kosmicznym (świata), jak i mikrokosmicznym (jednostki). Cztery szpry­chy koła symbolizują cztery strony świata — północ, południe, wschód i zachód. Z każdym kierunkiem świata wiąże się określona filozofia, sym­boliczne zwierzę i kolor.

Znaczenie szprych

Wschód jest uważany za początek, ponieważ tam wschodzi słońce. Jego ko­lorem jest złoty, a zwierzęciem złoty orzeł. Filozofia polega na postrzeganiu świata takim, jaki jest naprawdę, z jego wyrazistością i bez ulegania iluzjom.

Południe reprezentuje kolor zielony, a symbolicznym zwierzęciem jest mysz, która z kolei jest symbolem wytrwałej i ciekawej natury, jaka ma być pobudzana. Większość z nas uważa mysz za dokuczliwy dopust boży, ale Indianie postrzegają ją jako odważnego, wytrwałego i bystrego odkrywcę. Następnym razem, gdy zobaczysz małego gryzonia w pułap­ce, przypomnij sobie filozofię Indian.

Koncept leczniczego koła Indian amerykańskich przywodzi na myśl skojarzenia z koncepcją indywiduacji Carla Gustava Junga, która obej­muje skuteczną integrację wszystkich odmiennych aspektów naszego ciała, umysłu i ducha w celu stworzenia holistycznej harmonii.

Na zachodzie zachodzi słońce, więc jego kolorem jest czarny, a tote­micznym zwierzęciem jest niedźwiedź. Niedźwiedź to nocny łowca za­padający w sen zimowy w jaskini. Amatorscy psychologowie wśród In­dian amerykańskich postrzegali niedźwiedzia jako symbol introspekcji. Większość naszego umysłu to sfera podświadomości, a ci, którzy wkra­czają na te zaciemnione obszary, tak jak niedźwiedź wędrujący pośród nocy, wykorzystują introspekcję i mają większe szanse doświadczenia ilu­minacji. To wskazuje na wysoce wysublimowane rozumienie ludzkiego umysłu.

Wreszcie symbolem północy jest zima. Kolorem jest biel śniegu, a zwierzętami totemicznymi są wilk i bizon. Te zwierzęta symbolizują inteligencję i wiedzę, rzeczy, które często pojawiają się zbyt późno, w zi­mie życia.

Duch odnowiony

Amerykański poeta John G. Neihardt uważał Czarnego Łosia za źródło historyczne dla swego epickiego poematu poświęconego masakrze nad Wounded Knee. Czarny Łoś dostrzegł coś w Neihardtcie i był przekona­ny, że ten nie pojawił się w jego życiu bez powodu. Ich znajomość prze­kształciła się w dożywotnią przyjaźń, a także przyniosła korzyści obu stronom. Poeta spotkał wielkiego człowieka i stworzył dogłębnie udu­chowione dzieło, natomiast Czarny Łoś powrócił do swoich indiańskich korzeni, do „centrum świata”, gdzie doświadczył swojej pierwszej wizji —  Harney Peak w rejonie Black Hills w stanie Południowa Dakota.

Świadkowie wspominają, że podczas modlitwy Czarnego Łosia ufor­mowały się chmury, biły pioruny, a na obecnych spadł deszcz. Gdy mod­litwa dobiegła końca, niebo się rozchmurzyło. Była to modlitwa o prze­baczenie i forma pokuty za wyparcie się własnych wierzeń, ale Czarny Łoś wynagrodził z nawiązką swoje grzechy popełnione z rozpaczy i wyko­nał wielką duchową pracę, szerząc słowa Wielkiego Ducha i przekazując je każdemu, kto chciał go wysłuchać.

Czarny Łoś mówi

Czarny Łoś autorstwa poety Johna Neihardta to współczesny klasyk filo­zofii Indian amerykańskich. Opowiada niezwykłą historię niezwykłego człowieka i jest wyrazem filozofii całej kultury. Wydana po raz pierwszy w roku 1932, książka ta jest zapisem rozmów autora ze starym Siuksem noszącym imię Czarny Łoś.

Czarny Łoś żył w pełnych zamętu czasach amerykańskiej historii, w czasach upadku swojego plemienia i jego stylu życia. Jako nastolatek brał udział w bitwie pod Little Big Horn; była ona łabędzim śpiewem Siuksów, którzy zmasakrowali żołnierzy dowodzonych przez generała George’a Armstronga Custera. Chociaż Siuksowie wygrali bitwę, to prze­grali wojnę i zostali zesłani do rezerwatów, w których do dziś mieszkają ich potomkowie. Wprawdzie niektóre plemiona dobrze zarabiają na prowadzonych przez siebie kasynach, jednak warunki życia większości In­dian są dalekie od satysfakcjonujących.

Złamany człowiek

W latach osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku Czarny Łoś wystę­pował w trupie Buffalo Billa Wild West Show dającej przedstawienia na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych i w Europie. Po kilku latach występów powrócił do swojego plemienia tylko po to, by stać się naocznym świadkiem słynnej masakry nad Wounded Knee w 1890 roku. Po tym doświadczeniu załamał się psychicznie i przeszedł na katolicyzm, jednak wynikało to bardziej z rezygnacji niż z głębokiej wiary. Przez trzy­dzieści lat służył swojemu plemieniu najlepiej, jak umiał, w rezerwacie Pine Ridge nauczając wiary, która nie była jego wiarą, i odrzucając wizje i przekonania, jakie pamiętał z młodości. Ubierał się jak człowiek biały i zarzucił swoje szamańskie praktyki religijne na rzecz katolicyzmu. Jed­nak jego indiańska duchowość nie mogła pozostać uśpiona na zawsze. Jak pisał Jung o cieniu, takie rzeczy wychodzą na powierzchnię, jeśli po­jawi się właściwy bodziec inicjujący.

W wizji Czarnego Łosia przedstawiciele wielu narodów świata żyli razem w pokoju — Wielki Duch nakłaniał go do pójścia między ludzi i szerzenia jego przekazu, ale on przez wiele dekad zachowywał go dla sie­bie. Starożytne powiedzenie: „Kiedy student jest gotowy, nauczyciel sam się znajdzie” działa w obie strony i kiedy w 1930 roku Czarny Łoś spotkał ucznia, dzięki jego pomocy wypełnił swoją boską misję.

Czas na opowieść!

Podobnie jak inne tak zwane prymitywne kultury, Indianie amerykańscy przekazują swoją historię, tradycję duchową i filozoficzną w formie ust­nej. Bardzo niewiele spisano. Wszyscy kochają dobre historie, a najlep­sze z nich zwykle mają za zadanie wyjaśnienie uniwersalnych prawd i po­kazanie tego, kim jesteśmy i jak tu trafiliśmy. Bogata mitologia obejmuje wiele podstawowych prawd oraz głęboką mądrość prezentowane w roz­rywkowej formie. Tradycja opowiadania w opozycji do dogmatów lub dydaktycznych wykładów jest uważana za najlepszy sposób przekazania swojego komunikatu.

Bardzo niewiele, jeśli cokolwiek, zostało spisane w kulturach afrykań­skiej oraz Indian amerykańskich. Kultury te mają bogatą tradycję ustną, a ich historia, mitologia, duchowość i filozofia przekazywane były z po­kolenia na pokolenie w formie opowieści.

Opowieści Indian amerykańskich, podobnie jak afrykańskie, są opi­sem świata, gdzie zwierzęta i ludzie są sobie równi w cyklu życia. Zwierzę­ta, chociaż poluje się na nie i je zabija, są czczone za swoją ofiarę, zaś ich duchy są czczone, ponieważ bez nich ludzkość by wyginęła. Nie ma po­wodu, by przyznać ludzkości dominację nad ziemią i innymi istotami, tak jak to zapisano w tradycji starotestamentowej. Również poczucie cza­su Indian amerykańskich oparte jest na naturalnym rytmie pór roku, cy­kli księżyca i na indywidualnych zegarach biologicznych.

Życie po śmierci

Wedle Indian amerykańskich nasze istnienie w tym świecie nie jest ostat­nim etapem prawdziwej egzystencji. Istnieją inne jej wymiary wypełnione duchowymi formami życia, a między tymi wymiarami zachodzi ciągła interakcja. Duch nawiedza ludzi, a ludzie mogą, jeśli wiedzą jak, odwie­dzać inne wymiary za pomocą takich narzędzi, jak projekcja astralna.

Filozofia Indian amerykańskich

Podobnie jak Afrykanie, Indianie amerykańscy nie stanowili monolitu. Istnieje co najmniej siedemset narodów, które dzielą się na liczne plemio­na. Pomimo dużego zróżnicowania narody te posiadają jednak wspólną filozofię.

Ten sam Bóg

Zgodnie z tradycyjnymi wierzeniami Indian amerykańskich nieważne, jak nazywamy naszego stwórcę lub jakie cechy mu przypisujemy, ponieważ zarówno chrześcijanie, muzułmanie, Żydzi, jak i Indianie odnoszą się do tego samego bóstwa. Wierzą oni, że tak samo jak jesteśmy tym, co jemy, tak samo jesteśmy tym, czym stworzył nas Bóg. Stoisz tam, więc rusz się i wy­korzystaj swoje życie maksymalnie. Nie jesteś naznaczony grzechem pier­worodnym, więc nie jesteś wewnętrznie zły (w końcu to Bóg Cię stworzył) i dlatego nie potrzebujesz Zbawiciela, aby Cię odkupił. Przypomnij sobie stary plakat, na którym napisano: ,Wiem, że jestem wyjątkowy, ponieważ Bóg nie tworzy barachła” — to właśnie filozofia Indian amerykańskich.

W poszukiwaniu wizji

Intrygującym wyrazem duchowej filozofii Indian amerykańskich jest po­szukiwanie wizji. To bardzo prywatny rytuał, rzadko omawiany nawet z współplemieńcami, nie wspominając już o obcych. Dana osoba zazwy­czaj udaje się samotnie w dzicz bez żadnej żywności lub z niewielką jej ilością i poprzez modlitwę i medytację otrzymuje przekaz od stwórcy ob­jawiającego się często w formie zwierzęcego ducha, który staje się prze­wodnikiem tej osoby.

Zawsze chodzi o czas

Filozofia afrykańska postrzega rodzaj ludzki wyłącznie jako część har­monijnej całości, nie zaś jako pępek wszechświata czy też złośliwy dow­cip natury. Pomiar czasu odbywa się tu nie za pomocą zegarków czy in­nych urządzeń, ale w oparciu o wschody i zachody słońca oraz zmiany pór roku. Nikt nie rozważa teorii Heraklita (wszystko płynie) czy też kon­cepcji Parmenidesa mówiącej, że zmiana jest wyłącznie iluzją i że ta permanencja jest naturalnym stanem rzeczywistości.

Inny wielki europejski spór dotyczący czasu miał miejsce pomiędzy sir Izaakiem Newtonem i Gottfriedem „Monadą” Leibnizem. Newton, wielki siedemnastowieczny naukowiec i matematyk, „odkrywca” grawi­tacji, uznał, że czas nie jest sekwencją zdarzeń składających się na życie, a raczej bytem absolutnym i matematycznym, który pojawia się sam z sie­bie. Leibniz zaś wierzył, że czas konstytuuje następstwo zdarzeń. Nasz sta­ry przyjaciel Arystoteles uważał z kolei, że czas jest częścią wewnętrznego dążenia wszystkich przedmiotów od potencjalności do faktyczności.

W tradycyjnych kulturach afrykańskich i Indian amerykańskich nie do­konuje się pomiaru czasu w ten sposób. Kultury te nie są niewolnikami tykającego zegara. Czas jest mierzony wschodami i zachodami słońca oraz zmianami pór roku.

Afrykanie wierzą, że czas jest po prostu procesem życia. Ponownie widać tu harmonię i holizm filozofii afrykańskiej, które są w niej obec­ne od wielu tysiącleci. Oczywiście w epoce uprzemysłowienia i internetu Afrykanie przejęli wiele zachodnich konceptów. Tak samo jak ludzie Za­chodu są ciągle zaintrygowani filozofiami wywodzącymi się z Afryki oraz tradycjami Indian amerykańskich.

Brak debat filozoficznych

Nie istnieje tu konflikt pomiędzy racjonalizmem i empiryzmem. Wszyst­kie wielkie debaty filozofii zachodniej tracą rację bytu. Świat nie jest ani ideą w umyśle człowieka, ani nie może być poznawany jedynie poprzez zmysły. Konfrontacyjny dualizm jest nieobecny w filozofii afrykańskiej. Nieobecny jest zatem konflikt dwóch przeciwstawnych racji czy też men­talność „albo, albo” przenikająca zachodnią myśl filozoficzną (a także fi­lozofię Dalekiego Wschodu, przypomnij sobie na przykład yin i yang).

W kulturach afrykańskiej i Indian amerykańskich nie ma „dualizmu”. Życie jest nieprzerwanym cyklem, a człowiek stanowi jedność z naturą. Zachodnia tendencja do zakładania konfliktu dwóch przeciwstawnych racji nie występuje w tych dwóch kulturach.

Niezakłócona harmonia i przepływ w naturze są sercem filozofii afrykańskiej. Śmierć nie jest końcem — to po prostu część życia i po­dróż do nowej fazy egzystencji ducha — chociaż ta wiara jest akurat po­dzielana przez religijnych ludzi należących do wszystkich kultur. Ist­nieje również zdrowe, połączenie umysłu, ciała i ducha, akceptowane obecnie także w innych społeczeństwach. Człowiek jest jednym organi­zmem i choroba duszy może przerzucić się na ciało. To założenie leży u podstaw medycyny holistycznej, która ostatnio zdobywa popularność w świecie zachodnim.

Kultury „prymitywne”

Filozofie inne niż europejska są powszechnie, z nutką pogardy, nazywa­ne „prymitywnymi”. O ile prawdą jest, że są one w dużej mierze przemie­szane z mitologią i duchowością, to wśród ludów afrykańskich i Indian amerykańskich istnieją bogate tradycje gromadzenia wiedzy, z których możemy się wiele nauczyć.

Afryka to kontynent wielu kultur, wierzeń i filozofii. Powszechnie uważa się, że pierwsi homonidzi, czyli nasi najdawniejsi przodkowie, wy­wodzą się z Afryki, tak więc dopóki nie zostanie dowiedzione inaczej, jest to miejsce narodzin ludzkości.

Poniższe omówienie nie jest z pewnością wyczerpujące i stanowi co najwyżej bardzo ogólny przegląd podstaw filozofii i duchowych kon­cepcji powstałych na kontynencie afrykańskim.

Filozofia afrykańska

Bardzo ogólnie mówiąc, filozofia afrykańska obejmuje bardzo głębokie połączenie z naturą wraz zrozumienie i szacunek dla nieuchronnego cy­klu życia. Człowiek jest częścią większej całości, którą stanowią natura i kosmos. Wedle afrykańskiego światopoglądu człowiek nie żyje dzięki rozsądkowi. Za uprawnione sposoby zdobywania wiedzy uchodzą intui­cja i wyobraźnia, nie wspomina się natomiast o logice. Bardzo ważną rolę odgrywają emocje.

W obszarze filozofii zachodniej przez stulecia debatowano na temat istnienia Boga. Argumenty ontologiczne, wnioskowanie indukcyjne i de­dukcyjne oraz dowody na istnienie pierwszego poruszyciela nie pasu­ją za bardzo do obrazu filozofii afrykańskiej. Fakt istnienia jakiejś „siły” przyjmuje się jako coś oczywistego, podobnie jak założenie o istnieniu du­chowego świata współistniejącego z wymiarem rzeczywistości fizycznej.

Typowa filozofia afrykańska zakłada, że istnieje jakiś porządek w kos­mosie. Wyższe moce (bogowie) znajdują się na szczycie hierarchii, poni­żej są człowiek, zwierzęta i nieożywione obiekty naturalne.