Dwanaście Tradycji

Dodatkiem do Dwunastu Korków, które służą jednostkom, jest Dwana­ście Tradycji, które stworzono po to, by zoptymalizować zdrowie i dobro­byt organizacji jako całości. Mógłbyś zapytać, dlaczego dwanaście? Czy to zadziwiający zbieg okoliczności, że jest Dwanaście Kroków i Dwana­ście Tradycji? Oczywiście, że nie. Bill i spółka wyliczyli to tak, by pasowa­ło do symbolu: dwunastu apostołów, dwunastu członków ławy przysię­głych i tak dalej.

Anonimowość jako filozofia

Anonimowość jest filozofią często trudną do praktykowania. Kiedy już wywróciłeś całe swoje życie, chciałbyś wykrzyczeć to z dachu i pochwalić się swoimi osiągnięciami całemu światu. Biorąc pod uwagę fakt, że pro­cent powrotów do nałogu jest bardzo wysoki, nie jest dobrym pomysłem chwalić się, jeśli możesz wylądować przy barze wkrótce potem. Na po­czątku działalności AA było kilka sław, które chodziły na spotkania i publicznie przyznawały, że prowadzą teraz czyste i trzeźwe życie dzięki tej nowej organizacji zwanej Anonimowymi Alkoholikami. Chwilę póź­niej prasa opisywała ich kolejną libację w Klubie Stork. Niezbyt to dobra promocja reputacji.

Istniało również piętno alkoholika. Alkoholizm uważano za moral­ny upadek i oznakę słabego charakteru, a dążenia do wyzdrowienia nie budziły szacunku. Uważano je często za rozpaczliwe wysiłki kanalii. Jak na ironię, ludzi wyrzucano z pracy wówczas, gdy pracodawca odkrywał, iż należą do AA. Na szczęście to postawa już odległa od dzisiejszych, bar­dziej współczujących czasów.

Istnieje również związek między anonimowością i pokorą. Należy tu jednak rozróżnić pokorę i upokorzenie. Tak, jak zaobserwował Ary­stoteles, prawdziwie bezinteresowne działanie powinno być wykonywane ochoczo, a nie po to, by zyskać jakieś korzyści i zaimponować ludziom oraz poprawić swoją reputację. AA nalegają, by członkowie przedkładali

„zasadę nad osobowość”. Nie należy tej filozofii cenić zbyt nisko. Zasady Anonimowych Alkoholików są szlachetne i afirmują życie. Ludzie są tyl­ko ludźmi, czasem zarozumiałymi egoistami, którzy potrafią zmonopo­lizować spotkanie, karmiąc swą dumę chełpliwymi wysiłkami przedsta­wienia siebie jako autorytetu AA i ozdrowieńców. Takich „primadonn” powinni unikać nowo przybyli. Takie osoby są antytezą akuszerów Sokratejskiej tradycji. Przechodzą od postawy pokornego filozofa do kul­towego przywódcy, jakim chcieliby zostać. W końcu ludzie nie przy­chodzą na spotkania AA dla własnej przyjemności, dlatego że życie jest cudowne, a wszyscy razem wzięci są głębokimi i mądrymi myślicielami. Członkowie AA reprezentują przekrój społeczeństwa — tak więc poziom czynnika idiotyzmu jest taki sam, jak w Twojej pracy czy w miejscowej jadłodajni.

Wyzdrowienie, zwłaszcza w początkowych stadiach, jest bardzo trud­nym i osobistym doświadczeniem i najlepiej jest czynić te wysiłki w przy­jaznych granicach pokoju spotkań AA, gdzie możesz liczyć na grupę po­dobnie myślących towarzyszy.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.