Nowa nadzieja dla alkoholików

Nie było żadnej filozofii, żadnego programu stworzonego z myślą o sytu­acji alkoholików — aż do szczęśliwego zbiegu okoliczności w roku 1935, kiedy to spotkali się wywyższający się nowojorski makler i skromny dok­tor z Ohio i wspólnie dali nową nadzieję cierpiącym alkoholikom.

Bill Wilson był weteranem pierwszej wojny światowej, ambitnym i nastawionym na sukces człowiekiem, który powrócił z okopów, by wy­robić sobie markę na świecie. Cieszył się wielkimi sukcesami na giełdzie w czasie hossy lat dwudziestych, wsiąkając tymczasem coraz głębiej i głę­biej w grzęzawisko alkoholizmu. Kiedy nastąpił krach na giełdzie, a Ame­ryka pogrążyła się w Wielkim Kryzysie, Wilson był jednym z wielu ty­powych przypadków tych, którzy stracili na krachu, a jego nasilające się picie wprowadzało w jego życie chaos większy niż spadający indeks gieł­dowy Dow Jones w całym kraju. Wilson i jego żona Lois przeszli przez pie­kło na ziemi. Wilson ciągle trafiał do szpitala, przez krótkie okresy pozo­stawał trzeźwy, po czym zaczynał jeszcze intensywniej pić. Wydawało się, że nie ma dla niego nadziei. Lekarze powiedzieli jego żonie, by przygoto­wała się na najgorsze. Wilson został spisany na straty jako człowiek, które­mu pisane było umrzeć w biedzie lub skończyć w wariatkowie.

Wizyta starego przyjaciela

Wilsona odwiedził stary przyjaciel, który twierdził, że odnalazł Boga. Był on członkiem wspomnianej wcześniej Oxford Group. Był to stary kum­pel od kieliszka i Wilsona poruszyła jego historia. Przejęła go opowieść przyjaciela o koncepcji siły potężniejszej od ludzi. Wielu mających opo­ry w stosunku do zorganizowanych form religijności miało problemy z zachowaniem trzeźwości pod auspicjami tych, którzy naciskali na „wy­słuchanie kazania” w celu uzyskania pomocy Czy to z powodu dumy, przesądów, czy dla zasady, wiele osób nie umiało sobie poradzić z „tą bo­ską kwestią”. Bill Wilson był jedną z nich, ale ponieważ znajdował się w takim dołku — był alkoholikiem, który stracił wszystko, i był bliski śmierci — nie potrzebował aż tak wiele wiary, aby wyobrazić sobie coś, co­kolwiek większego niż on sam. Odnalazł siłę w przekazie swojego przyja­ciela i zobowiązał się do życia w trzeźwości.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.