Jean-Paul Sartre

Żyjący w latach 1905 – 1980 kolejny francuski dwudziestowieczny eg­zystencjalista, który oprócz tworzenia dzieł filozoficznych parał się pi­sarstwem i dramaturgią, był również autorem polemik politycznych.

Podobnie jak Camus, walczył on we francuskim ruchu oporu Resistance podczas drugiej wojny światowej. Jako lewicowiec z przekonania na zmia­nę chwalił i krytykował Związek Radziecki w okresie zimnej wojny. Nagro­dzony nagrodą Nobla w dziedzinie literatury, w przeciwieństwie do Al­berta Camusa odmówił jej przyjęcia.

Branie odpowiedzialności

W słynnym eseju Problem bytu i nicości, podobnie jak Camus, uważał, że lu­dzie osiągają pełnię, buntując się przeciw bezosobowemu społeczeństwu, biorąc odpowiedzialność za swój własny los i nie dając się wtłoczyć w samoobwinianie się lub powtarzanie popularnej mantry o obwinianiu in­nych za swoje problemy. Co ciekawe, jego nacisk na poleganie na sobie i szorstki indywidualizm, niezbędne do życia w pełni i bycia prawdziwie ludzkim, nie jest raczej ideą popularyzowaną przez komunistyczne rzą­dy, które tak płomiennie popierał. Tę filozofię odzwierciedlają również jego dramaty i proza.

Późniejsza filozofia Sartre’a nabrała przechyłu marksistowskiego. W późnej pracy Krytyka dialektycznego rozumu Sartre odchodzi od skupie­nia na indywidualizmie na rzecz połączenia wysiłków w celu dokona­nia rewolucyjnej zmiany. Tylko poprzez siłę grupy można osiągnąć wol­ność jednostki. To dość radykalne odejście od wcześniejszych przekonań, a ponieważ żaden komunistyczny rząd nigdy nie zrealizował postulowa­nych utopii, to Sartre lepiej by zrobił, gdyby trzymał się propagowania indywidualizmu.

Jeśli chcesz poczuć powiew egzystencjalizmu, ale nie masz ochoty na przebijanie się przez lektury obowiązkowe, to polecam klasyczny film Martina Scorsese z 1976 roku Taksówkarz, w którym stworzył on mocno egzystencjalny klimat i pokazał Nowy Jork jako egzystencjalne królestwo w całym jego zbrukanym pięknie.

Sartre uważa, że ludzkość jest „skazana na bycie wolną”, co ozna­cza, iż wolność jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem.

To odpowiedzialność i ciężar, choć można znaleźć szczęście i nadzieję na­wet w tym pozornie pesymistycznym wszechświecie egzystencjalistów.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.