Ludwig Josef Johann Wittgenstein

Żył w latach 1889 -1951, studiował z Bertrandem Russellem i był wpływo­wym propagatorem filozofii analitycznej i lingwistycznej. W 1918 roku wydał Tractatus Logico-Philosophicus, który określił mianem „ostatecznego rozwiązania” wszystkich problemów filozoficznych. Jednakże wiele lat później odrzucił własne konkluzje zawarte w Tractatusie i napisał kolejną kluczową dla współczesnej filozofii pracę Dociekania filozoficzne.

Tractatus

W tej pracy Wittgenstein, podobnie jak Russell, stwierdził, że język skła­da się z elementów nazywanych twierdzeniami (zdaniami logicznymi), które można rozbić na mniej skomplikowane składowe aż do ustalenia pewnych prostych prawd. Podobnie świat składa się z niezliczonej ilości skomplikowanych faktów, które mogą być rozbijane aż do poziomu fak­tów atomowych.

Oto Wittgenstein w pigułce: świat składa się z faktów. Postrzegamy je, przekształcając je w myśli, co zasadniczo oznacza stworzenie ich mental­nych obrazów. Myśli są wyrażane w języku, czyli za pomocą tego, co Witt­genstein nazwał twierdzeniami. Przewidział rozbicie języka na to, co nazy­wał zdaniami atomowymi, które skutecznie, jeśli nie poetycko, opisałyby rzeczywistość, jaką ją znamy.

Zmiana duchowa

Ponieważ język jest wyrazem faktów, to sam nie ma znaczenia. A prawdzi­wie logiczny język nie będzie w stanie wyrazić subiektywnych terminów piękna i miłości. Wittgenstein doszedł do wniosku, że ze względu na tre­ści zawarte w Tractatusie nie ma on już więcej do powiedzenia w dziedzi­nie filozofii. Na dziesięć lat zamilkł, aby powrócić z kolejną wielką pracą, w której obalał swoje poprzednie koncepcje.

Co oznacza termin „filozofia postmodernistyczna”?

Filozofia postmodernistyczna to zasadniczo stan filozofii na dzień dzisiejszy. Obejmuje ona szeroką gamę przemyśleń, a większość filozofów zaliczanych do tego ruchu zaprzeczyłaby swojej doń przynależności.

To wygodna etykieta dla współczesnej filozofii.

Analiza logiczna jest nauką ścisłą, a język i rzeczywistość fizyczna nie są tak matematycznie precyzyjne, uznał Wittgenstein. Uznał też, że jego plan opracowania ostatecznego języka logicznego jest nie do zrealizowa­nia, a nawet, że to zły pomysł. Przez lata nic nie napisał — po co, skoro to w ogóle bez znaczenia? — ale jego studenci robili notatki, gdy w czasie wykładów budował nową filozofię.

W końcu napisał Dociekania filozoficzne, w których poszerzył swoje spojrzenie na język, uznając słowa nie za podstawę stwierdzeń, ale za na­rzędzia do wykonywania różnych zadań komunikacyjnych. Zaczął rów­nież postrzegać język jako grę, w której wielu graczy ustala własne zasady. Zamiast tworzyć logiczny (i nieodmiennie sterylny) język, zaczął chwalić lingwistyczną różnorodność.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.