Umowa społeczna Rousseau

Tak jak Brytyjczycy Hobbes i Locke, Rousseau podjął trud stworzenia własnej wersji umowy społecznej — w politycznej rozprawce pod takim właśnie tytułem. W przeciwieństwie do wybuchowego Hobbesa, lecz po­dobnie do egalitarysty Locke’a, Rousseau propagował wolność obywa­tela i sprzeciwiał się uciążliwej teorii boskich praw monarchów. Tak jak pisma Locke’a zainspirowały ojców rewolucji amerykańskiej, tak książ­ka Rousseau podsyciła ogień rebelii, która doprowadziła do wybuchu rewolucji francuskiej. Jednakże w przeciwieństwie do Francuzów, Amery­kanie przeprowadzili rewolucję dobrze.

Rousseau zaczyna Umowę społeczną słynnym zdaniem: „Człowiek uro­dził się wolny, ale z każdej strony trzymają go łańcuchy”. W Umowie spo­łecznej propaguje on tezę, iż wszyscy ludzie urodzili się równi i obdarzeni zostali pewnymi niezbywalnymi prawami. Brzmi znajomo? Jak na iro­nię, inni widzą w Umowie społecznej model państwa totalitarnego.

Rousseau mówi o woli ogółu i woli powszechnej. Woła ogółu jest nie­zbywalnym prawem każdego człowieka. Żaden król nie może Ci nadać tych praw — gdyż już je posiadasz. Jednak rządy mogą za nie represjono­wać i często to robią. Wola powszechna jest innego rodzaju. To wola pew­nych frakcji w obrębie społeczeństwa, czy to króla, czy arystokracji lub jakiejkolwiek innej grupy połączonej wspólnym interesem. Jest to tak na­prawdę zasada władzy, a nie „woli powszechnej”.

Rousseau rozumie wolność i swobodę niejako pozwolenie na robie­nie wszystkiego, co się chce, lecz raczej jako możliwość robienia do­brych rzeczy. Łączy się to również z posłuszeństwem władzy — jednak nie władzy, która jest Ci narzucona, lecz takiej, która prowadzi obywa­teli za ich zgodą.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.