Obrona Sokratesa

Doprowadzony przed sąd i oskarżony o bezbożność i bałamucenie mło­dzieży ateńskiej, Sokrates bronił się elokwentną mową, którą Platon spi­sał i zatytułował Obroną[1]. Znana z przekazu Platona Obrona zawiera istotę charakteru i filozofii Sokratesa. Jest ona uważana za mowę, którą wygło­sił Sokrates w swej obronie podczas procesu. Wprawdzie wiele wskazuje na to, że Platon wniósł swoją licencję poetycką, ale jest prawdopodobne, że istota postaci Sokratesa została w Obronie ujęta.

Sokrates w Atenach

Ateny były demokratyczne, lecz na krótki okres zostały przejęte przez są­siednią Spartę po wielu latach wojny. Rząd znany później jako Trzydzie­stu Tyranów terroryzował społeczeństwo przez rok, zanim został obalony. Jednym z tych despotów był wcześniejszy uczeń Sokratesa i przywrócona demokracja użyła tego faktu jako argumentu, by oskarżyć filozofa. Był on wprawdzie niesamowicie popularną lokalną osobistością, lecz moc­no nielubianą przez trzymających władzę przedstawicieli politycznego establishmentu.

Sokratesa łączono z atomistami i sofistami. Naukowe podejście pierwszych odbierane było jako zaprzeczanie istnienia bogów, zaś dru­dzy uważani byli za szarlatanów najgorszej kategorii. Sokrates przyzna­wał, iż oszczerstwa te ciągnęły się za nim przez lata, lecz zdołał zaprzeczyć oskarżeniom. Choć dawniej interesował się naukami przyrodniczymi, jego filozofia zmieniła kierunek, koncentrując się na ludzkości i boga­ctwie jej złożoności, które wydały się Sokratesowi znacznie bardziej inte­resujące niż suche poglądy presokratyków. Oddalił się także od sofistów, stwierdzając, iż nie pobierał opłat za swoje usługi ani też nie ośmielał się kogokolwiek nauczać czy oświecać. Po prostu wydobywał to, co drzemie w danej osobie, na zewnątrz i tym samym zmuszał ją do myślenia. Po spę­dzeniu życia na „badaniu” wielu ateńczyków, od polityków przez poe­tów po rzemieślników, stwierdził, że podczas gdy wszyscy mają ambicję, by wejrzeć w siebie i zdobyć mądrość, są jednak takimi samymi ignoran­tami jak on sam — w większości dlatego, iż sądzą, że coś wiedzą. Sokra­tes powtarzał opowieść o swojej potyczce z wyrocznią delficką, podczas której przyznał, że nic nie wie. To nazwane zostało sokratejskim wyparciem się wiedzy.

Proces

Zdobywszy możliwość „przebadania” swoich oskarżycieli, Sokrates użył swojej sprawdzonej metody, by systematycznie wytykać luki w ich argu­mentacji. Gdy już udowodnił swoją logikę i racjonalność, zaczął wzbu­dzać wrogość wśród tych, którzy mieli zadecydować o jego losie.

W trakcie obrony Sokrates zamierzał objaśnić istotę swojej wiary: najważniejszą rzeczą jest, by przeżyć życie cnotliwie. Robienie rzeczy
właściwych i unikanie działań niewłaściwych jest tym, o co w życiu cho­dzi. Bycie cnotliwym samo w sobie jest nagrodą, postępowanie złe samo w sobie jest karą. Nie ma nic gorszego od bycia złą osobą. Stąd, jeśli Sokra­tes jest przekonany, iż jest osobą cnotliwą, nic, co mogą zrobić mu wrogo­wie, nie może prawdziwie go zranić tak długo, jak długo będzie obstawał przy swoim. W trakcie swojej mowy Sokrates nie wyrażał także lęku przed śmiercią. Dlaczego miałby bać się wieczności w raju lub nicości?

Pomimo tego, że był niezależnym myślicielem i sam nazywał się „gzem”, wielką częścią jego cnoty była lojalność w stosunku do państwa. Choć w rzeczywistości obaj, Sokrates i Platon, byli nieufni w stosunku do demokracji. Świadomi swej klasy Grecy wierzyli, że pewien rodzaj spe­cjalnie wytrenowanych, oświeconych obywateli powinien znajdować się u władzy (tak, jak w nadchodzącej koncepcji Platona „Król Filozof’).

Podczas długiej obrony Sokrates zdawał się całkiem świadomy fak­tu, iż ten nielegalny sąd nie orzeknie o jakości jego myśli, i był przygo­towany na werdykt. Nie poprzestał na zdawaniu się na łaskę sądu. Zmie­rzył się ze swoimi oskarżycielami nieugięty i nie zamierzał przepraszać. Nie przestawał robić właściwych rzeczy, jak sam je postrzegał, bez wzglę­du na to, jak niemiłe byłyby tego konsekwencje.

Credo Sokratesa brzmiało: „Nie warto żyć życiem przez nas niepoznanym”. Było to sztandarowe hasło każdego filozofa, który podążał ślada­mi Sokratesa. Podobnie cytuje się też jego słowa: „Poznaj siebie”, któ­re dowodzą, iż mądrość pochodzi nie tylko z obserwacji, lecz również z introspekcji.

Nie było niespodzianką, że sędziowie wydali werdykt: ,Winny”. Zgodnie ze zwyczajem tamtych czasów skazany był zobowiązany do za­sugerowania kary dla siebie. Sokrates zaproponował, by dano mu wolny pokój i deskę i by państwo wspierało go do końca jego naturalnego życia. Nie trzeba mówić, iż kara ta została natychmiast odrzucona. Zapropono­wał wówczas symboliczną grzywnę, a następnie wyższą. Ogłosił też, iż je­śli pozwolą mu żyć, nie zaprzestanie praktykowania filozofii. W tym miej­scu właśnie Sokrates wypowiada słowa, z których jest najbardziej znany,
motto, które powinno się stać raison d’etre każdego filozofa: „Nie warto żyć życiem przez nas niepoznanym. Robienie tego, co słuszne, to jedyna ścieżka do dobra, a introspekcja i samo-świadomość to droga do pozna­nia tego, to jest słuszne”.

Sokrates został skazany na śmierć. W końcowej mowie do sądu po­wtarzał wielokrotnie tezy, o których mówił podczas obrony. Był gotowy umrzeć, ponieważ uważał, że lepiej jest umrzeć, niż zdradzić samego sie­bie. I słusznie przewidywał, iż, jakkolwiek jego pojedynczy głos może zo­stać zgaszony, filozofowie będą nadal filozofować.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.