Cogito ergo sum

Znasz na pewno łacińskie powiedzenie „Cogito ergo sum” przetłuma­czone na polski. To prawdopodobnie najsłynniejsza maksyma w historii filozofii. „Myślę, więc jestem” stało się zbiorowym płaczem współczes­nej filozofii.

Wszystko może być zakwestionowane, ale jedna rzecz pozostaje fak­tem: myślenie myśliciela. Samoświadomość. Według Kartezjusza mo­żesz liczyć przynajmniej na jedną rzecz w tym nieobliczalnym świecie: gdziekolwiek pójdziesz, tam się znajdziesz.

Kartezjusz próbował następnie wykorzystać swe odkrycia, by udowod­nić istnienie Boga. Stosował ontologiczne argumenty podobne do tych, wykorzystywanych przez św. Anzelma kilka wieków wcześniej. Kartezjusz użył następujących argumentów, by „udowodnić” istnienie Boga:

  • „Myślę, więc jestem — dowodzi, iż istnieję, lecz jestem niedosko­nałym, pełnym wad śmiertelnikiem. Gdybym był własnym stwór­cą, oczywiście stworzyłbym siebie doskonale. To dowodzi, iż nie stworzyłem siebie, a skoro to nie ja, to kto mnie stworzył? Bóg”.
  • „Mam pojęcie, czym jest doskonałość, choć nie jestem doskona­ły. Dobrze, skąd więc pochodzi świadomość doskonałości? Nie ode mnie oczywiście. W końcu jestem niedoskonały, a doskona­łość nie może pochodzić od czegoś tak mało doskonałego, jak ja. Musi więc istnieć byt doskonały i jest nim Bóg”.

Udowodniwszy, iż on sam istniał, i „udowodniwszy” istnienie Boga, przynajmniej dla własnej satysfakcji, Kartezjusz zwrócił uwagę na natu­rę rzeczywistości. Według niego na rzeczywistość, jaką znamy, składają się dwa elementy. Nazwał je substancjami. Myśl jest istotą naszego ducha, a rozciągłość istotą naszego ciała. Dodał, iż nie wszystkie myśli pochodzą z doświadczeń zmysłowych, lecz niektóre z nich mieszkają w umyśle, go­towe się udostępnić. Kartezjusz nazywa te myśli wrodzonymi. Idee śmier­telności, matematyczne, logiczne i idea Boga są myślami wrodzonymi. Są one podobne do teorii form Platona. Są też, według Kartezjusza, dwa inne rodzaje myśli: przypadkowe, pochodzące od naszych doświadczeń zmysłowych, i fikcyjne, które są tym, o czym mówi ich nazwa.

Choć był naukowcem i matematykiem, Kartezjusz brzmiał jak św. Paweł, kiedy mówił o rozdzieleniu ciała od umysłu czy też o dualizmie. Miał mechanistyczny pogląd na świat fizyczny, a umysł postrzegał jako przepełniony duchem. Kartezjusz uważał, iż ciało bez duszy mogło być wciąż chodzącym, mówiącym, ożywionym bytem podobnym do andro­ida. Uczucia — czy pasje, jak je nazywał — są wytwarzane przez ciało. Nie należy im ufać i najlepiej trzymać je pod kontrolą. To filozoficzna wersja wiary z Nowego Testamentu mówiąca, że „duch jest wolą, a ciało jest sła­be”. To, że umysł może wiedzieć o rzeczach, choć ich nie doświadcza, na­zywane jest racjonalizmem.

Kartezjusz był racjonalistą, co oznacza, iż wierzył, że można wiedzieć o rzeczach bez odczuwania ich zmysłami. Te przekonania, niewynikające z doświadczenia, nazywane są wrodzonymi myślami czy też pier­wotnymi myślami. Inne informacje uzyskane dzięki zmysłom nazywa­ne są drugorzędnymi.

Kartezjusz wahał się początkowo przed publikacją swoich teorii, po­nieważ silnie przypominały one teorie Galileusza, a bardzo nie chciał, by Tomasso de Torąuemada, Wielki Inkwizytor, zapukał do jego drzwi. Lecz w końcu je opublikował, a następnie wstrząsnął fundamentami koś­cioła poprzez szybkie uderzenie reformacji i rewolucji naukowej.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.